poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Wszystko, co powinieneś wiedzieć o Portugalii. Cz. I

Kiedy wyjeżdżałam do Porto we wrześniu ubiegłego roku, wręcz nie mogłam doczekać się chwili, kiedy moje stopy wreszcie staną na portugalskiej ziemi! Od kiedy wiedziałam, że wyjeżdżam tam na Erasmusa, skrupulatnie odliczałam dni, przygotowywałam się do wyjazdu tygodniami. Nigdy wcześniej nie byłam w tym kraju, więc spodziewałam się tylko tego co najlepsze. Mam tu na myśli między innymi piękne krajobrazy, nieziemsko przystojnych facetów, nieustannie upalnej pogody i pysznego jedzenia. No i jak to w przypadku wygórowanych oczekiwań bywa, realia okazały się nieco inne! :P. Szczerze? Pokochałam Porto dopiero po czterech spędzonych tam miesiącach. Oczywiście, że ja zwyczajnie lubię wybrzydzać i marudzić, ale nie myślałam, też, że mój entuzjazm gwałtownie opadnie już w trakcie moich pierwszych dni spędzonych na portugalskiej ziemi. Kultura w tym kraju okazała się dla mnie strasznie dziwna, nie potrafiłam zrozumieć wielu rzeczy, musiałam się przestawiać na kompletnie inny styl życia. I mimo iż szybko się aklimatyzuję, jestem osobą bardzo otwartą, zaradną i dosyć szybko się do Porto przyzwyczaiłam, to jak wiele innych osób uważam, że... za nic w świecie nie mogłabym mieszkać tam na stałe. Mimo wszystko, kocham jednak Porto miłością bezwarunkową, z wszystkimi dziwactwami i kwestiami, których nigdy nie zrozumiem, bo zwyczajnie wydają mi się idiotyczne. Jest to miejsce, w którym na zawsze zostawiłam cząstkę siebie i będę do niego wracać. Porto stało się moim drugim (lub trzecim po Warszawie) domem. Być może wpływ na ten stan ma fakt, iż spędziłam tam 10 miesięcy, zwyczajnie się przyzwyczaiłam i zbudowałam tam swój świat, a być może... zaczęłam to miejsce doceniać pod każdym możliwym względem!

W dzisiejszym wpisie chciałabym Wam w możliwie najbardziej szczegółowy sposób opowiedzieć o portugalskiej kulturze, o moich spostrzeżeniach, o tym co mnie w Portugalii wkurzało, oraz co mi się podobało. Opowiem Wam o różnicach pomiędzy naszymi krajami oraz o panujących tam realiach. A zapewniam Was: Portugalia jest kompletnie inna niż Polska!!!

"Portugalię w pigułce" mam zamiar podzielić na 2 części. Drugiej spodziewajcie się w najbliższych dniach! :)


LUDZIE

Zacznę może od tego, że portugalski naród jest bardzo przyjazny, otwarty i gościnny. Lubią się bawić, uwielbiają piłkę nożną i kochają swój kraj. Portugalczycy są praktycznie zawsze chętni do pomocy, nawet jeśli problemem jest bariera językowa. Plusem jest to, że praktycznie każdy umie się tam porozumieć w języku angielskim. Portugalczycy nie lubią być również porównywani do Hiszpan i niezbyt za nimi przepadają. 
Portugalia posiada jedną z najniższych średnich wzrostu w Europie (172cm), co niestety widać od razu gołym okiem na ulicach. Ludzie są naprawdę bardzo niscy i rzadko kiedy można znaleźć tu faceta powyżej 185cm (to nie żart!). Mężczyźni mają typową, południową urodę, czyli najczęściej są to ciemne włosy, zarost i brązowe oczy. O dziwo wcale nie są opaleni, a dosyć bladzi. Kobiety to również przeważnie niskie brunetki. Cały naród, co bez wątpienia trzeba przyznać, jest bardzo szczupły. Jest to dla mnie dosyć zadziwiający fakt, biorąc pod uwagę ich dietę i styl życia. Jedzą oni bowiem naprawdę tłusto i późno.
Jeżeli chodzi o stosunek Portugalczyków do kobiet, to nie da się ukryć, że... przeważnie chodzi im o jedno. Znaleźć faceta, który będzie traktował nas poważnie, wcale nie jest łatwo. Niechętnie gustują oni również w samych Portugalkach, które zgrywają bardzo niedostępne i biorą wiele rzeczy zbyt serio. Z tego też względu mężczyźni wolą zwyczajnie zabawiać się z kobietami z innych krajów, które są bardziej wyluzowane. Nie da się też ukryć, że Portugalczycy, podobnie jak inni południowcy, to zwykłe maminsynki ;).
W Portugalii spotkamy również sporo ludzi o czarnym kolorze skóry, między innymi z Angoli, Mozambiku, a zwłaszcza z Republiki Zielonego Przylądka (ang: Cape Verde, pt: Cabo Verde), które są byłymi koloniami portugalskimi.

STYL ŻYCIA


Portugalczycy nie żyją tak dynamicznie i w stresie jak Polacy. Owszem, pracują oni po 8h dziennie, ale nie pracuje się tam od godziny 6:00, lecz od ok 9:00. Portugalczyk nie wyobraża sobie, że nie mógłby mieć przerwy na lunch, która trwa ok 1,5h, oraz na kawę espresso, którą pija chętnie i często. Jeżeli chodzi o pracę, to nie da się ukryć, że Portugalczycy obijają się w niej jak tylko mogą. Wszystko robią wolno i bez pośpiechu, co nas Polaków, strasznie irytuje. Przykładem może być koszmarnie wolna obsługa w markecie na kasie (praktycznie zawsze), albo wieczny okres oczekiwania na głupią odpowiedź mailową, praktycznie z każdej instytucji.
Nie da się też ukryć, że Portugalczycy cenią sobie życie w społeczności, są bardzo rozmowni, często jedzą w knajpach i przesiadują w kawiarniach i pubach. Spotykają się na wspólne oglądanie meczu, piwo lub imprezę. Jeśli mają okazję, to wychodzą na miasto, do ludzi. Mają wielu znajomych i są dobrze zintegrowani z lokalną społecznością (przypomina mi się, kiedy wychodziłam z moim ówczesnych chłopakiem, a on znał dosłownie wszędzie wszystkich, w każdym lokalu, do którego  się wybieraliśmy).
Wszystko w Portugalii dzieje się bardzo późno... 

KULTURA

Portugalczycy kochają swój kraj i są do niego bardzo przywiązani. Właściwie to uwielbiają oni w nim praktycznie wszystko i uważają go za najlepszy na świecie. Momentami jednak wkurzało mnie to, że mogą zachwalać Portugalię w nieskończoność, a nie chcą za bardzo słuchać o innych kulturach i krajach, nie są tym zwyczajnie zainteresowani. Z tego względu nie mają też szeroko pojętej wiedzy o świecie. Zdarzyło mi się np. usłyszeć pytanie w stylu: czy jesteśmy już w UE, lub czy mamy dostęp do oceanu. Często Polska kojarzy im się również ze skrajną biedą i aż nie mogą uwierzyć w fakt, że jesteśmy krajem bardziej nowoczesnym od nich (a to nie ulega żadnej wątpliwości!!!). 
Portugalia jest krajem... starym. Trochę jak Polska w latach 90'tych (nie wliczam tu jednak Lizbony, która jest zupełnie inna od reszty kraju). Ludzie bardzo cenią tu sobie tradycje, na pierwszy rzut oka nie widać tu zbyt wielu inwestycji, za to panujący kryzys. Jedną z rzeczy, która również razi mnie w Portugalii to zaniedbana architektura (ale o tym w dalszych punktach). 
W Portugalii wszystko rozgrywa się baaardzo późno. Ludzie jedzą kolację ok 20:00 - 22:00, jeżeli planują wieczorne wyjście na miasto, to wychodzą na "before" ok północy, a na samą imprezę idą dopiero ok 2:00 - 3:00! Kluby najczęściej są otwierane o północy, ale o tej porze nie ma zwyczajnie po co tam iść, gdyż są zwyczajnie puste! Z imprez wraca się najczęściej nad ranem, ok 6:00.
Ludzie w tym kraju są wiecznie spóźnieni. Godzina 10:00 jest jedynie godziną umowną. Sam organizator przyjdzie sobie o 11:00, a zanim wszyscy się zbiorą, zdąży wybić już 11:30. Jest to jedna z kwestii, których nie lubię w Portugalii i często doprowadzała mnie do szaleństwa. Spóźnialstwo mają już oni pewnie w genach!
Portugalczycy uwielbiają się bawić, mają wiele swoich dziwnych tradycji i świąt, które w Polsce nie miałyby racji bytu. Przykładem może być największe miejskie święto w Porto: Festa de São João czyli Noc Św. Jana. Tego dnia w mieście panuje prawdziwe szaleństwo! Ludzie wychodzą na ulice, gdzie grillują sardynki, piją sangrię i tańczą, Co dziwniejsze... biją się tego dnia po głowie gumowymi młotkami <!!!> lub długimi łodygami kwitnącego czosnku. Tego dnia dostałam setki razy po głowie. Nigdy w życiu nie byłam również w większym tłumie! Praktycznie ledwo co, można było poruszać się po ulicach! Na kilka dni przed tym świętem, miasto zostaje udekorowane, trwają regularne koncerty i imprezy towarzyszce, a kulminacyjnego dnia odbywa się wielki pokaz fajerwerków. Miasto zostaje zdominowane przez szalony, bijący się gumowymi młotkami po głowie tłum. Co zabawne, można po głowie walnąć nawet policjanta, który przyjmie cios, w dodatku z uśmiechem na ustach.

Porto podczas Festa de São João



KUCHNIA

No cóż... kuchnia portugalska to dopiero dziwna sprawa i nie dziwi mnie fakt, że nie jest ona najpopularniejsza na świecie. Myślę, że już zdecydowanie preferuję kuchnię polską :D. 
Jeśli miałabym opisać typowe portugalskie danie obiadowe, to byłby to smażony kawałek mięsa, oraz... frytki z ryżem! Tak, tak, frytki z ryżem! Nigdy nie zrozumiem fenomenu tego połączenia, ale jest ono tutaj szalenie popularne. W Portugalii je się sporo indyka, tuńczyka, za to niezbyt wiele warzyw. Tradycyjnymi potrawami są sardynki oraz bacalhau, czyli solony i suszony dorsz. Ryby w Portugalii są akurat bardzo smaczne. Sporo je się również tutaj przekąsek typu krokiety oraz owoców morza.
Prawdziwym "fenomenem" jest również dla mnie typowe, regionalne danie z Porto - francesinha. Osoba, która to wymyśliła, jest dla mnie prawdziwym geniuszem. Jak na moje, to myślą przewodnią autora było: "wrzucę do jednego dania, wszystko, czego nie powinno się jeść". Francesinha jest jednak prawdziwym hitem, daniem, które raczej trzeba spróbować będąc w Porto. Albo się je (o dziwo) pokocha, albo znienawidzi. Ja osobiście za nim nie przepadam i nie widzę w nim absolutnie niczego wyjątkowego, oprócz gigantycznej kaloryczności i absurdalnego składu (zapewne dlatego jest to danie świetne na kaca).
A na to danie składają się między innymi: 2 pszenne tosty, wypełnione przeróżnego rodzaju mięsiwem, takim jak: boczek, szynka, chorizo, pieczeń itp. Na toście umieszcza się smażone jajko, a na to plaster żółtego sera. Całość kładzie się na górze z frytek a następnie polewa... sosem z piwa! :O Jakież było moje przerażenie, kiedy po raz pierwszy usłyszałam skład tego dania! Według mnie smakowo również nie powala, dlatego można spróbować i zapomnieć. Jednak podzielić się z kimś daniem na pół, gdyż w pojedynkę zjeść całą porcję może być bardzo trudno, o wstaniu z krzesła później już nie wspominam. Dziwię się jednak, że nie podaje się jeszcze tego dania... z ryżem. Tylko tego brakuje ;) haha.
W Portugalii za to nie da się nie uwielbiać wina! Wariantów jest tu całe mnóstwo i jest ono bardzo tanie. Ja sama nie przepadam za winem Porto, ale mogłam za to wybierać w innego typu winie w nieskończoność. Butelka takiego za 2€ była już taką droższą :D. Piwo za to nie jest w  Portugalii dobre. Znajdziemy w tym kraju 2 portugalskie marki + kilka importowanych. Z piw smakowych znajdziemy Somersby, Radler'a i jedno piwo truskawkowe. Nic więcej.
Dania obiadowe nie są w Portugalii zbyt dobre, do wszystkiego dodają oni wspomniany ryż z frytkami, a nawet... chipsy, za to ciastka i wypieki są wyśmienite! Jedzą oni bardzo dużo słodkich wypieków, często z ciasta francuskiego, drożdżowego oraz z kremem. Typowym tradycyjnym ciastkiem jest pastel de nata, czyli mała tarta z kemem jajecznym, która jest naprawdę przepyszna!!!
W Portugalii wszędzie pija się również espresso, a dużą kawę z mlekiem raczej ciężko znaleźć. 
Nie znajdziemy w tym kraju raczej fast foodów, którego nie je się tutaj zbyt dużo. Nie ma również w Portugalii sklepów nocnych, a markety zamyka się ok godziny 20:00, 21:00. Centra handlowe są za to czynne do północy. Jeżeli mamy ochotę na jakieś "śmieciowe żarcie" po imprezie, to zwyczajnie nie ma gdzie takiego kupić :/. Wyjątkiem są przenośne budy z hot-dogami, które pojawiają się pod klubami w trakcie trwania wydarzenia. W Portugalii jadłam najobrzydliwszego kebaba i hot doga w swoim życiu! Nie wiem skąd to się wzięło, ale dodają oni do nich między innymi... mini frytki, tartą marchew i oliwki. Bleee! Więcej już tego nie zamówię! :P

Francesinha i jej wnętrze


A tu cachorro, czyli wspomniany hot-dog z ulicznej budy. Koszt: 3€. Nigdy tego nie kupujcie!!! Ble!


Typowo, czyli frytki z ryżem na talerzu. Tutaj wyjątkowo w towarzystwie warzyw i kebabu.


A tutaj obiad na typowej portugalskiej potańcówce, czyli indyk i sucha sałata, w towarzystwie... bezsmakowych chipsów. Fuj!


Oraz tradycyjne sardynki. Smaczne, aczkolwiek mają sporo ości, co utrudnia jedzenie.


Smaczne croceta de bacalhau


Pastel de nata


Bola de berlim, czyli tłusty pączek wypełniony kremem, obtoczony w cukrze i cynamonie.


Oraz inne portugalskie ciastka


A tutaj mój brat i bifana, czyli tradycyjna, portugalska kanapka. Jest to pszenna bułka z kawałkami mięsa gotowanego w sosie pomidorowym, tabasco i w przyprawach.



MUZYKA 

Jeżeli chodzi o imprezy, to zdecydowanie króluje to muzyka komercyjna, brazylijska oraz kizomba. Jest to rodzaj muzyki wywodzący się z Angoli i w Portugalii jest on prawdziwym hitem!  Nie da się niestety ukryć, że gdziekolwiek się pójdzie, trafimy na prawie tą samą playlistę, po pewnym czasie wszystkie grane w Porto piosenki znałam już prawie na pamięć ;). Zdecydowanie również piosenką nr. 1, w czasie kiedy ja byłam w Porto było grane do znudzenia Bailando Enrique Iglesiasa :D.

Kizomba, największe hity w Portugalii:



Muzyka brazylijska jest również bardzo popularna w Portugalii. Ja osobiście lubiłam imprezy z muzyką graną na żywo, gdzie przy okazji można było potańczyć w parach. Mimo, iż nie byłam w tym super dobra, trochę się poduczyłam :D.

Największe hity:


Lepo lepo (czyt: lepu lepu), czyli hicior grany aż do znudzenia. Podobnie jak w przypadku Bailando, dosłownie żadna impreza nie mogła się bez tej piosenki obyć. Kiedy dj odpalał ten bit, wszyscy zaczynali tańczyć bardzo charakterystyczny dla tej piosenki taniec, który możecie zobaczyć w teledysku.


A tą piosenkę akurat bardzo lubię ;). Na żywo brzmi świetnie! ;).


TELEWIZJA I KINO

W obu moich mieszkaniach miałam telewizor, ale praktycznie go nie oglądałam. Ciekawostką jest, że w portugalskiej telewizji nie ma lektora ani dubbingu. Programy i filmy emituje się tu w oryginalnej wersji językowej, z portugalskimi napisami. Być może to właśnie dlatego Portugalczycy tak dobrze mówią po angielsku!
A w kinie to już się naprawdę zdziwiłam. Wyobraźcie sobie, że w połowie seansu nagle zapalają się światła, co jest równoznaczne z... pięciominutową przerwą! :O. Ale przynajmniej w jej trakcie nie puszczali reklam...


MODA

Nie będę kłamała... styl Portugalczyków w ogóle nie jest inspirujący. Ani na ulicach, ani w tv, a portugalski Vogue jest strasznie słabą edycją, której zamiast do biblii mody, bliżej do magazynu plotkarskiego. Portugalczycy i Portugalki ubierają się dosłownie na to samo kopyto. Prawie nikt niestety nie ma tu własnego, wyjątkowego stylu i pod tym względem na pewno jest o wiele lepiej w Polsce! Portugalki nie są zbyt świadome swoich walorów i figury. Jeżeli coś jest modne (jak w tym sezonie w Portugalii: buty na traktorze, krótkie topy i kuse szorty), noszą to prawie wszystkie dziewczyny, bez względu na to czy pasuje to do ich figury, czy też nie! Na typowy outfit dla młodego chłopaka, bez wątpienia składają się: spodnie rurki, długi t-shirt, sneakersy i czapka z daszkiem.
Zdarza się, że kobiety bardzo często przesadzają z makijażem, bardzo wielu młodych ludzi jest również wytatuowanych.
Moda uliczna istnieje praktycznie tylko w Lizbonie. Momentami byłam zachwycona stylem niektórych. W innych częściach Portugalii, pod tym względem jest niestety lipa :(.
Plusem jest jednak to, że w cokolwiek by się nie ubrało, nikt nas nie będzie krytykował, ani wskazywał na nas palcem. Na imprezach w 99% przypadków nie ma selekcji i można iść do klubu nawet w szortach i sandałach. "Wolność Tomku w swoim domku".


CENY

Portugalia jest krajem droższym od Polski, ale w porównaniu do innych krajów UE, poziom cen jest dosyć niski. Jeśli miałabym porównać, to powiedziałabym, że produkty są od 25 do 50% droższe niż u nas. Tańsze jest z pewnością wino (ceny rozpoczynają się już od 99 centów), oraz woda butelkowana. Bardzo drogie są za to kosmetyki (nawet o 100% w porównaniu do Polski!).

Oto przykładowe ceny:

Wynajem pokoju w Porto na miesiąc (rachunki wliczone): 180 - 220€
Jednorazowy bilet na metro w Porto: 1,20€
Piwo w lokalu 0,33ml: 0,50€ - 2€
Drinki: od 5€ wzwyż
Wejście do klubu (jeżeli nie jest się Erasmusem): 3-5€
Czekolada Milka: 1€ - 1,50€
Bilet do kina: 5€
Bułka: ok 0,18€
Kawa espresso: od 0,80€ wzwyż

Na dzisiaj to tyle, druga część mojej "Portugalii w Pigułce", już niedługo! :)


ZOBACZ RÓWNIEŻ:


oraz inne wpisy z etykietą PORTUGALIA.


          

7 komentarzy:

  1. Jedzenie wydaje się być ok :)

    Pozdrawiam i zapraszam w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Matko nie dałabym rady z takim jedzeniem ;/ Jedynie te sardynki wyglądają w miarę zjadliwie :D
    A poza tym super wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawy post, zwlaszcza, ze planuje wizyte w Portugali w przyszlym roku :) Ale musze powiedziec, ze ceny sa nizsze niz w DE, zwlaszcza bilet do kina, szok, tylko 5 euro, u mnie co najmniej 10€.

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja ze swoich wypadów do Portugalii pamiętam, iż typowy Portugalczyk jest niski i ... brakuje mu zęba! Albo miałam takiego pecha, że trafiałam na tych z wybrakowanym uzębieniem ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojej, jedzenie w Portugalii jest fatalne! Najgorzej jest na Maderze: całą wyspę porastają gołym okiem widoczne tony warzyw i owoców, a w knajpach nie uświadczysz żadnych dań warzywnych... jedyną formą podawania warzyw jaką znają jest sałatka: sałata+kilka plastrów ogórka, pomidora i cebuli. No i ten straszny ryż z frytkami! Jedyne co mnie zachwyciło w portugalskiej kuchni to te ciasteczka, sangria no i faktycznie ryby i owoce morza <3 cała reszta to jakiś odlot dla psychofanów mięcha i zapychania się węglami (ryż/fryty/chipsy)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super zdjęcia, tym jedzeniem narobiłaś mi smaka:)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad :)
KOMENTARZE OBRAŹLIWE ORAZ SPAM NIE BĘDĄ AKCEPTOWANE