piątek, 12 grudnia 2014

Festa

Nie przypominam sobie aż tak długiej przerwy, w całej historii mojego blogowania i myślę, że najwyższa pora ją przerwać. Mam całą masę materiałów, jakie chciałabym tu opublikować, ale wszystko w swoim czasie. Przez ostatni miesiąc bardzo dużo podróżowałam, zwiedziłam aż pięć hiszpańskich miast oraz kilka portugalskich, a w międzyczasie pochłonięta byłam nauką i pracami naukowymi. Na szczęście ostatni egzamin w tym roku mam już za sobą i ze spokojem mogę przygotowywać się na spędzenie Świąt w Polsce! Już w najbliższy poniedziałek pojawię się w moim rodzinnym Poznaniu, a co ciekawe, zabieram ze sobą moją współlokatorkę z Meksyku! :D Szykuję się więc dla nas obu kolejna wielka przygoda, tym bardziej, że przy okazji planujemy odwiedzić również Warszawę i Berlin :)
Przez zaległości, które tu sobie narobiłam, boję się, że nie wyrobię się z publikowaniem tutaj wszystkich materiałów! A wierzcie mi, będzie co oglądać!!!

TRANSLATE

poniedziałek, 17 listopada 2014

Pena Ventosa

Jednym z powodów, dla których wybrałam Portugalię na mojego Erasmusa, jest pogoda. Muszę przyznać, że dopiero z początkiem listopada zrobiło się tu trochę chłodniej i dosyć często pada. Kiedy jednak świeci słońce, tak jak dzisiaj, jest tu naprawdę bardzo ciepło. Słońce w Portugalii świeci mocniej niż w Polsce i nawet przy nieco chłodniejszej temperaturze, ze względu na silne promienie wypada mieć ze sobą okulary przeciwsłoneczne.
W Portugalii nigdy nie pada śnieg, za to w czasie zimy opady deszczu występują niestety bardzo często. Minimalne temperatury w tym okresie sięgają +5 stopni Celsjusza. Nie da się również ukryć, że jedną z rzeczy, których nie lubię w Portugalii jest wszędobylska wilgoć, spowodowana brakiem ogrzewania w pomieszczeniach, oraz również bardzo często nieszczelnymi oknami, lub cienkimi szybami. W Polsce kiedy wracamy zimą do domu, wchodzimy do nagrzanych i ciepłych pokoi. Możemy położyć sobie mokre buty obok grzejnika, powiesić przemoczony płaszcz koło kominka... w Portugalii taka opcja może występować jedynie w nowych budynkach. 
Brak ogrzewania i kilkunastostopniowe temperatury sprawiają, że ręczniki w łazience i pranie nie chcą schnąć co jest niestety nieco uciążliwe. Nikogo nie dziwi tu również grzyb lub pleśń na ścianie :D Myślę więc, że zamiast planowanego na początku roweru, zakupię sobie niedługo farelkę do pokoju, gdyż na razie jest ok, ale zima nie zapowiada się wcale tak kolorowo :D

TRANSLATE

środa, 12 listopada 2014

Praia de Matosinhos

Matosinhos jest najdroższą i jedną z najbardziej prestiżowych dzielnic Porto, określaną również miejscowym Beverly Hills. Przejeżdżając ulicami otoczonymi palmami wśród imponujących posiadłości, można wczuć się w klimat bogatego przedmieścia. Zdecydowanie jednak największym atutem Matosinhos jest bezpośredni dostęp do Oceanu Atlantyckiego, na który składają się między innymi: port, oraz piaszczyste i skaliste plaże. 
Muszę również przyznać, że jest to moje ulubione miejsce w całym Porto. Wystarczy ok 25 minut autobusem od centrum, aby móc się zrelaksować nad brzegiem oceanu, poczuć orzeźwiający wiatr oraz poobserwować ludzi uprawiających wszelakie sporty. Mimo iż w samym mieście nie ma zbyt wielu parków ani przestrzeni odpowiedniej do biegania, jeżdżenia na rowerze lub rolkach, Matosinhos jest do tego miejscem idealnym. Sprzyja bowiem temu długa promenada ciągnąca się wzdłuż oceanu, oraz znajdujący się blisko plaży, sporej wielkości park.
Jeżeli mówię już o oceanie, nie mogę nie wspomnieć o surfingu! Tutejsza plaża przyciąga swoim urokiem sporą ilość surferów, których podczas odpowiedniej pogody można spotkać tutaj od rana do wieczora (kto wie, może i ja sama zapiszę się wiosną na kurs :).
Poza tym w ciągu dnia, późną wiosną i latem, miejscowi chętnie korzystają z kąpieli słonecznych, a po zachodzie słońca na plaży można spotkać osoby zbierające małże wyrzucone przez ocean na brzeg. 
To wszystko składa się na naprawdę piękny obrazek. Kiedy tylko mam wolny dzień, lubię pojechać na Matosinhos, bo to miejsce mnie relaksuje i pozwala odpocząć od codzienności. 
Kiedy w przyszłym roku stąd wyjadę, jestem pewna, że najbardziej ze wszystkiego będę tęskniła akurat za tym miejscem.

TRANSLATE

poniedziałek, 10 listopada 2014

Streets of Ribeira

Ribeira to najstarsza i najbardziej reprezentacyjna dzielnica Porto, znajdująca się na nadbrzeżu rzeki Douro. Niegdyś obszar ten był zamieszkany przez robotników najniższego szczebla, a w tej chwili jest to obowiązkowy punkt na mapie każdej osoby odwiedzającej Poro. Niezliczone kamieniczki Ribeiry tworzą bardzo barwny i klimatyczny widok, a spacer wąskimi i gęstymi uliczkami to nieustanna wędrówka w grę i w dół. Ja po moim pierwszym dniu na Ribeirze miałam zakwasy!!! 
Zwiedzając najstarszą dzielnicę z pewnością można poczuć atmosferę południa Europy. Charakterystyczna i urokliwa architektura sprawia, że mamy ochotę spacerować tu godzinami. Jedyne co może razić to... ogromna ilość opuszczonych i zrujnowanych budynków! Pytałam się wielu Portugalczyków, dlaczego pozwalają na to aby ich miasto popadało w ruinę, ale nie uzyskałam satysfakcjonującej mnie odpowiedzi.
Same zaś nadbrzeże zachęca do przespacerowania się wzdłuż rzeki i do skorzystania z oferty licznych knajpek (wierzcie mi, wino w Portugalii smakuje o wiele lepiej :). 
Wieczory są tu naprawdę bardzo romantyczne. Pięknie oświetlony most Ponte Dom Luis I, oraz miejscowość Vila Nova de Gaia, szum wody oraz śpiew mew sprawiły, że już przeżyłam tu wiele pięknych chwil. 

P.S. Po większą dawkę zdjęć dzielnicy, odsyłam Was do jednego z moich wcześniejszych wpisów TU

TRANSLATE

poniedziałek, 3 listopada 2014

Lizbona

Jedną z przyczyn, dla których pojechałam na Erasmusa, jest oczywiście możliwość podróżowania. Nigdy nie byłam na południu Europy, więc wyjazd do Porto jest świetną okazją, aby zwiedzić blisko oddalone miasta i kraje. Moimi głównymi celami jest Hiszpania i Maroko, na których odwiedziny muszę niestety jeszcze poczekać ze względu na brak funduszy (jestem w Portugalii prawie szósty tydzień, a nadal czekam na swoje erasmusowskie stypendium, dacie wiarę?!).
Niemniej jednak, w swoją pierwszą wycieczkę na moim Erasmusie wybrałam się do stolicy kraju, w którym mieszkam - do Lizbony.
Zapraszam Was na krótką relację z mojego pobytu po tym pięknym mieście, które zdecydowanie dołącza do listy moich ulubionych miejsc na świecie!

TRANSLATE