wtorek, 24 marca 2015

6 months in Porto

Dzisiaj mija sześć miesięcy, od kiedy zamieszkałam w Portugalii :). Przede mną jeszcze niecałe pięć. 
Z pewnością była to jedna z najlepszych decyzji w moim w życiu. Być może właśnie teraz trwa najlepszy czas mojego życia, w którym mogę spełniać swoje liczne marzenia, poznawać obce kultury i podróżować. Ale szczerze? Myślę, że 11 miesięcy w Porto mi wystarczy :D Nie ma co ukrywać: Erasmus to nieustająca impreza, laba, powroty do domu nad ranem i pobudki po 14:00. Liczne wycieczki, chodzenie na plażę, ale również oddawanie prac na ostatnią chwilę i nauka po nocach. Chyba za długo już studiuję i być może czuję się staro, ale nie mogę się trochę doczekać, aż wrócę do Polski i nieco się ustatkuję :)
Początki w Porto były ciężkie. Nie rozumiałam Portugalii i zaczęłam ją kochać dopiero jakiś czas temu. Moje wszystkie refleksje na jej temat, zamieszczę jednak w osobnym poście poświęconym tutejszej rzeczywistości. Będzie to taka Portugalia w pigułce :)
Póki co, dzisiaj mam dla Was kolejną stylizację, tym razem z nową, haftowaną tuniką Sheinside  :)


TRANSLATE

piątek, 20 marca 2015

Somersby, kwiat bzu i limonka

Lord Somersby po raz trzeci uraczył mnie świetną przesyłką :). Tym razem zawartością okazały się butelki i puszki nowego smaku Somersby, który właśnie wchodzi na nasz polski rynek. Smak jest nieco zaskakujący, gdyż jest to... kwiat bzu i limonka! Muszę przyznać, że już na samą wieść o tym połączeniu smakowym poczułam się zaintrygowana.
Paczuszka czeka na mnie w Polsce, mam więc kolejny powód do odwiedzenia domu już w przyszłym miesiącu!!! :) Uwielbiam Somersby w każdej możliwej postaci, więc jestem pewna, iż nowy wariant również sprawi radość moim kubkom smakowym.

czwartek, 19 marca 2015

7 lat Irminastyle

Dacie wiarę, że jestem z Wami już 7 lat?! 
Mnie samej nie chce się wierzyć, jak ten czas szybko leci! Założyłam swojego bloga Irminastyle jako osiemnastolatka i nie miałam świadomości, jak bardzo wpłynie on na moje życie. Ze względu na to, co blogowanie i szycie dało mi przez te wszystkie lata, muszę przyznać, że była to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu! Mimo, iż jestem już dorosłą kobietą i w tym roku stuknie mi 26 lat, to nie widzę powodu aby się z Wami rozstawać! :) Prowadzenie bloga jest dla mnie naturalnym elementem codzienności, więc całkiem możliwe, że nie przestanę tego robić, aż do mojej (mam nadzieję) starości! :D
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że przez te lata mój blog ewoluował pod względem tematycznym, nie skupiam się już tak jak kiedyś na szyciu, bo jak dobrze wiecie, poświęcam się aktualnie mojemu życiu w Portugalii, ale nawet nie macie pojęcia jak bardzo mi tego brakuje! Tworzenie ubrań oraz akcesoriów, które wcześniej się samej wymyśliło, jest tym co sprawia mi ogromną radość i frajdę!  Z tego też względu, mimo iż wykorzystuję mój czas w Porto najaktywniej jak mogę, nie mogę się już troszkę doczekać powrotu do Polski i kiedy to ponownie zasiądę do mojej maszyny i odwiedzę ulubiony sklep z tkaninami. Wiedzcie jednak, że przez ten cały czas kiedy nie szyję, magazynuję w swojej głowie przeróżne pomysły i inspiracje! :)
Jednak podsumowując, w tej chwili jestem naprawdę szczęśliwa! Mam możliwość częstych podróży, mieszkam za granicą w pięknym miejscu, a do tego jestem otoczona wspaniałymi ludźmi :)
Dziękuję Wam również, że tu zaglądacie, tym bardziej, że wiem, że są tu osoby które odwiedzają mnie od moich samych początków! Życzę nam kolejnych siedmiu lat razem! :)

Wasza Irmina

poniedziałek, 16 marca 2015

Przygoda w Hiszpanii cz. V: Barcelona. Park Güell

Ostatniego dnia w Barcelonie, postanowiłyśmy wybrać się do słynnego Parku Güell. Sam poranek jednak okazał się dla nas pechowy, gdyż panująca na zewnątrz silna burza pokrzyżowała nam nieco szyki i spowodowała opóźnienia w naszym planie. Oprócz tego, na dworcu głównym prawie ktoś ukradł mi torebkę!!! Wiele osób przestrzegało mnie przed złodziejami w Hiszpanii, i wierzcie mi - naprawdę cały czas jej pilnowałam, nosiłam ją dosłownie pod pachą! Wystarczyła jednak chwila nieuwagi, lub być może głupota, a pozbyłabym się sporej części mojego dorobku, który miałam ze sobą. Kiedy ktoś pyta Was o drogę, naprawdę pilnujcie swoich rzeczy, gdyż wysoce możliwym jest, że ta osoba chcę w tym momencie odwrócić Waszą uwagę i ukraść Wam coś wartościowego! W moim przypadku było tak, że siedziałam sobie z koleżanką w McDolandsie i kiedy jedna dziewczyna poprosiła nas o wskazanie jej drogi na mapie, drugi osobnik w tym czasie ukradł mi torebkę, którą miałam tuż obok swojej nogi! Gdyby nie inni ludzie, którzy zareagowali... aż boję się pomyśleć, o konsekwencjach!
W każdym razie mam swoją nauczkę :)
Pogoda wczesnym popołudniem w końcu uległa poprawie, a my mogłyśmy w końcu udać się do wspomnianego już Parku Güell!

TRANSLATE

sobota, 14 marca 2015

Przygoda w Hiszpanii cz. IV: Barcelona

Barcelona to obowiązkowe miasto dla każdej osoby zwiedzającej Hiszpanię. Był to więc trzeci i ostatni przystanek podczas naszej wyprawy! Spędziłyśmy w niej 3 dni, które upłynęły nam na intensywnym zwiedzaniu i poznawaniu miasta. Pociągi w Hiszpanii są bardzo drogie, dlatego i tym razem znalazłyśmy tańszy transport za pomocą BlaBlaCaru. Skorzystałyśmy również z gościnności pewnego artysty, który udzielił nam noclegu na dwie noce. Swoją drogą, to nie miałam pojęcia, że Couchsurfing może być aż tak inspirującym przeżyciem! 
Barcelona, czyli miasto Gaudiego, jest stolicą Katalonii i drugim największym miastem Hiszpanii. Jest również jednym z najważniejszych miast Europy pod względem turystycznym, kulturalnym i gospodarczym. Barcelona zachwyca swoją urodą i różnorodnością, posiada wiele interesujących zabytków oraz dostęp do Morza Śródziemnego. 
Zapraszam Was na mój krótki przewodnik po tym mieście!

TRANSLATE