piątek, 15 września 2017

HAND MADE: Oliwkowa sukienka z czarnymi paseczkami

Na każdy kawałek tkaniny przyjdzie w końcu czas. Tak się stało w wypadku właśnie tego kuponu bawełny, z którego uszyłam poniższą sukienkę. Zalegała ona w moich domowych zapasach całe długie lata i dawno temu została kupiona przez moją mamę, która w żaden sposób jej nie wykorzystała. W końcu ja sama - z potrzeby szycia postanowiłam uszyć sobie coś nowego z tego co akurat posiadałam w domu, bo nie chciało mi się specjalnie wybierać w podróż do sklepu ;). Wpadłam na pomysł, aby do prostej sukienki w bladym odcieniu oliwki doszyć kombinację z czarnych paseczków. Sukienka bez ozdób z pewnością zlałaby się odcieniem z moją skórą, lecz dzięki temu prostemu zabiegowi stała się całkiem efektowna i w przyszłości nada się na bardziej formalne wyjścia. W tym wydaniu połączyłam ją z nowymi szpileczkami ze sklepu Czasnabuty oraz z kolczykami Rosegal.
Jak Wam się podoba? :).

TRANSLATE

wtorek, 12 września 2017

Bukareszt, czyli krótki wypad do Rumunii

Odwiedzenie Bukaresztu, czyli stolicy Rumunii było w moim tegorocznym planie podróżniczym. Tak jak w przypadku mojego wypadu do Mediolanu, miasto to odwiedziłam w ramach przystanku na trasie Polska - Ateny w maju tego roku. Spędzając tu niecałe 2 dni przy okazji odwiedziłam też kolegę, którego poznałam na moim pierwszym Erasmusie w Portugalii.
Nie miałam wielkich oczekiwań odnośnie Bukaresztu, zwłaszcza po wcześniejszym zobaczeniu stolicy Bułgarii, gdyż wcześniej wydawało mi się, że te dwa miejsca będą wyglądały podobnie. Sofia zdecydowanie nie przypadła mi do gustu, więc ciesze się, że byłam w błędzie bo obie stolice okazały się od siebie całkowicie odmienne. Będąc tu odnosi się za to nieodparte wrażenie, że Bukareszt chce dogonić swoim wyglądem inne europejskie miasto, a mianowicie Paryż! Za pomocą mojej krótkiej fotorelacji pokażę Wam dlaczego :).

TRANSLATE

sobota, 9 września 2017

Mój pierwszy raz we Włoszech: Mediolan

Podróż do Włoch marzyła mi się od zawsze, a biorąc pod uwagę pozytywne opinie innych chciałabym kiedyś zwiedzić ten kraj całościowo - od góry do dołu. Moi rodzice kilka lat temu zjechali wszystkie najważniejsze włoskie miasta i byli wręcz zachwyceni. Od tego czasu zazdroszczę im tej wycieczki, chociaż sama nie mam też na co narzekać, bo kiedy oni zajadali się włoskimi gelato w Wenecji, ja w tym samym momencie uczyłam się jeść pałeczkami w Hong Kongu. 
Podczas mojego Erasmusa w Atenach mimo wszystko musiałam pojawiać się w Polsce na regularne wizyty u lekarza. Loty z Aten moją hm... ulubioną linią Ryanair wcale nie były aż tak tanie ze stolicy Grecji, także o wiele taniej wyszła mnie podróż z przesiadką i noclegiem właśnie w Mediolanie. No i w ten sposób po raz pierwszy odwiedziłam Włochy poznając ich namiastkę. W dodatku pierwszy raz wybrałam się na tego typu wycieczkę do obcego kraju całkiem sama. Zawsze bowiem kombinowałam aby była ze mną któraś z koleżanek, albo brat. Mimo lekkiego stresiku podczas tej samotnej wycieczki bawiłam się naprawdę świetnie.
No i stało się dokładnie tak, jak przewidywałam... zakochałam się we Włoszech :).  

środa, 6 września 2017

HAND MADE: Czerwona sukienka z falbanami

Sukienkę z falbanami z tego wpisu uszyłam już co prawda dosyć dawno, ale w końcu doczekała się ona tutaj swojej premiery ;). W odległych czasach, kiedy nie prowadziłam nawet jeszcze bloga na tej domenie (więc chyba z 9 lat temu), uszyłam już inną sukienkę z tej tkaniny, ale okazało się, że posiadam jej na tyle, aby po tak długim czasie powstało z niej coś jeszcze. Z drugiej części tej bawełny w drobny kwiatowy wzór powstała więc falbaniasta sukienka nadająca się na lato. Zdaję sobie sprawę, że w północnej części naszego kontynentu panuje już iście jesienny klimat, ale zdążyłam już nieco nachodzić się w tym projekcie pod promieniami słońca w trakcie tego lata. 
W tym zestawie dodałam do niej biżuterię ze srebra i pleciony kosz. Pewnie w tym momencie nie pozostaje mi jednak nic innego, jak tylko schować tą sukienkę do szafy w oczekiwaniu na przyszłe wakacje, ehh. 

TRANSLATE

niedziela, 3 września 2017

Passionfruit

Zanim pokażę Wam moją całkowicie nową autorską sukienkę, którą udało mi się uszyć jakiś czas temu, do pokazania mam jeszcze stylizację w odcieniach zieleni. Plisowaną spódnicę SheIn z tego wpisu posiadam już od kilku lat i wielokrotnie sprawdzała się w różnego typu zestawach. Tym razem dobrałam do niej szyfonową ramoneskę, kopertówkę mojego autorstwa oraz barwne i efektowne kolczyki z frędzlami Rosegal

TRANSLATE

czwartek, 31 sierpnia 2017

Love Galore

Uwielbiam stylizacje w pudrowych odcieniach, dlatego też tak dobrze czułam się w poniższym zestawie. Dawno nie miałam na sobie spódnicy maxi, a ten egzemplarz ze sklepu SheIn jest nowością w mojej szafie. Jest wykonana z plisowanej satyny i mimo iż nie przepadam za tego rodzaju materiałem czułam się w niej bardzo dobrze, również ze względu na wspomniany już pudrowy kolor. Jako akcesoria dobrałam dobrze już tu znany kosz z wykonanym przeze mnie wełnianym brelokiem, naszyjnik Rosegal oraz wygodne skórzane sandałki. Bo nawet ja nie chodzę przecież każdego dnia na szpilkach :).

TRANSLATE

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Smile

Na dzisiejszą stylizację składa się kwiecista spódnica, do której dobrałam biały t-shirt z napisem ze sklepu SheIn oraz czarne akcesoria. Czarną opaskę do włosów z kokardą uszyłam już co prawda jakiś czas temu, ale postanowiłam o niej przypomnieć właśnie w tym zestawie. W sumie to patrząc w lustro czułam się w niej niczym Myszka Minnie, ale nie mam zamiaru zawsze ubierać się jedynie na poważnie :).

TRANSLATE

piątek, 25 sierpnia 2017

HAND MADE: Ołówkowa spódnica za kolano

Ta daa! Nie uszyłam niczego nowego przez całe długie wieki, ale w końcu udało mi się na krótko dorwać do mojej maszyny. Szycie jest dla mnie jak jazda na rowerze, wystarczy zrobić wykrój, przysiąść do stołu, wcisnąć pedał i zacząć realizować swój pomysł. Nie ważne jak długą miałam przerwę - tej umiejętności się po prostu nie zapomina!
Efektem finalnym moich ostatnich zmagań jest klasyk, czyli czarna ołówkowa spódnica za kolano. Przyznaję, że do tej długości podeszłam w sposób eksperymentalny, gdyż zawsze wolałam uszyć sobie coś przed kolano. Tymczasem jestem jak najbardziej zadowolona z efektu finalnego i tego typu spódnica jest z pewnością bardziej uniwersalna i bardziej elegancka niż krótsze odpowiedniki. Jeśli czas pozwoli to z pewnością uszyję sobie coś jeszcze o zbliżonym do tego kroju. 
Moją dzisiejszą stylizację oparłam na kolorze czarnym, jednak aby całość nie wyglądała aż tak przeciętnie, dobrałam do niej efektowną kolię ze sztucznych kamieni ze sklepu Rosegal. Być może skutecznie odwracała ona uwagę od moich rozwianych włosów, z którymi jak widzę tamtego dnia nie poradził sobie nawet mocny lakier :).

TRANSLATE