piątek, 20 stycznia 2017

Candy pink

Pogoda nie pozwala na to, abym pokazała Wam moją nową koronkową bluzeczkę SheIn w pełnej stylizacji na zewnątrz, więc na dzisiaj przygotowałam kilka skromnych zdjęć z mojego domu.
Top jest wykonany z pięknej i mięsistej koronki w różowym kolorze, a do tego posiada efektowne rękawy o kroju dzwonka, także już nie mogę się doczekać na odpowiednią okazję, aby gdzieś w nim wyjść :).

Ostatnio bawię się w robienie moich własnych chokerów, stworzyłam ich już chyba z 15, także w najbliższym czasie pokażę Wam je tutaj wszystkie! :).

czwartek, 12 stycznia 2017

NEW IN: Plecak MICHAEL Michael Kors RHEA

Mimo iż miałam powstrzymać się przed zakupowymi zachciankami, skuszona promocją na Zalando postanowiłam sprawić sobie na święta plecak z ćwiekami marki MICHAEL Michael Kors. Jeśli śledzicie mojego bloga, to wiecie, że ten dodatek znajdował się na mojej ostatniej wish liście i póki co nie żałuję tego zakupu ;). 
Wbrew pozorom to plecaki noszę całkiem często, głownie dlatego, że w sezonie codziennie jeżdżę rowerem i jest to najpraktyczniejsze rozwiązanie. Oczywiście tego egzemplarza nie będę zabierała na na moje rowerowe zakupy do Lidla nosząc w nim kiście bananów i kartony mleka, ale na jakąś wycieczkę, lub jazdę rowerkiem do pracy myślę, że plecak ten już doskonale się nada :).

niedziela, 8 stycznia 2017

Hi 2017!

Witam Was w moim pierwszym wpisie w roku 2017! 
Nie będę robiła żadnej analizy roku poprzedniego, gdyż zwyczajnie żyję dalej realizując swoje plany. Miniony rok być może nie był dla mnie jakoś wybitnie przełomowy ani wyjątkowy, do tego mocno spłatał mi figla pod względem sercowym oraz wyjazdów na Erasmusa nr 2, ale wiem już chociaż co dokładnie będę robiła do końca sierpnia roku bieżącego! Nadal wierzę w to, że na starość żałuje się tylko tego, czego się nie zrobiło, dlatego też od jakiegoś czasu skrupulatnie skreślam z mojej prywatnej listy rzeczy do zrobienia kolejne pozycje. W 2016 mocno postawiłam na swoje zdrowie, w końcu zostałam mgr, odbyłam super staż w prokuraturze oraz rozpoczęłam kurs języka hiszpańskiego. A już niedługo rozpocznę naukę... greckiego! Ale o szczegółach tego przedsięwzięcia opowiem dopiero za jakiś czas! :D
Szczęśliwego roku 2017!!!!! :)

środa, 28 grudnia 2016

Wyprawa na Maderę cz. IV: Zwiedzając wyspę

Objeżdżając Maderę dookoła można natrafić na wiele pięknych miejsc i zobaczyć prawdziwe bogactwo natury. Wyspa zachwyca swoimi wzgórzami, wodospadami oraz roślinnością, o czym wspominałam już w poprzednich postach z tej wyprawy, jednak na mnie zdecydowanie największe wrażenie zrobiła nasza wizyta... w niebie ;). 
Zapraszam Was na czwarty i ostatni już wpis z tego cyklu, w którym zabiorę Was na małą przejażdżkę po całej wyspie.

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Wyprawa na Maderę cz. III: Spacer po wybrzeżu

Kiedy centrum miasta Funchal i okoliczne ogrody zostały już przez nas zobaczone, postanowiłyśmy poświęcić jeden niezagospodarowany dzień na spacer wzdłuż wybrzeża. Tym samym miałyśmy okazję zobaczyć przedmieścia, czyli miejsca przepełnione hotelami i turystami, jak również naturalne wybrzeże Madery. Tak jak wspominałam wcześniej, na wyspie nie znajdziemy plaż innych niż kamieniste, bądź sztucznie usypane. Turyści mogą się tu w głównej mierze wygrzewać na słońcu... leżąc na betonie przy sztucznych basenach. Przyznam szczerze, że są one mimo wszystko wygodniejsze niż naturalna linia brzegowa. Woda w oceanie jest zimna, a do tego bardzo łatwo można się w niej poślizgnąć na wszędobylskich kamieniach. Perełką na trasie naszego spaceru był za to naturalny basen w Ponta da Cruz. A raczej byłby... gdybyśmy tylko miały wtedy ze sobą stroje kąpielowe :(.

TRANSLATE

środa, 21 grudnia 2016

Wyprawa na Maderę cz. II: Ogrody wyspy

Madera słynie z całorocznego łagodnego klimatu i naturalnie bujnej roślinności. Nigdzie nie widziałam tak pięknych ogrodów, jak własnie tutaj, pomijając już fakt, że tak naprawdę to całą wyspę można uznać za jeden wielki ogromny ogród! Przechadzając się po Funchal co rusz natrafimy na piękne i zadbane parki i kwietniki, w których można odpocząć. Miejscowi sadzą również w swoich ogródkach i na balkonach egzotyczne kwiaty, których nigdy nie ma się tu dość. Ogrodnik, bądź botanik naprawdę czułby się tu jak w raju :).
Samo miasto Funchal można zwiedzić w dosłownie w 2-3 godziny, więc oprócz spaceru po wybrzeżu naturalną kolejnością rzeczy następnymi atrakcjami do zobaczenia staje się to co ponad miastem.
Nie będę ukrywać, że spędzając 7 dni na Maderze już pod koniec tej wyprawy mimo wszystko strasznie się wynudziłyśmy. Starałyśmy się maksymalnie urozmaicać sobie nasz wolny czas i jak zawsze prawie wszędzie chodzić pieszo. 2 dni poświęciłyśmy również na objechanie wyspy dookoła i chociaż doceniam oczywiście piękną wyspiarską naturę, to biorąc również pod uwagę ceny osobiście uważam, że 4 dni w zupełności by nam tam wystarczyło :).
W tym wpisie pokażę Wam piękne i słynne ogrody Madery, czyli miejsca obowiązkowe dla przybywających tu turystów. Bez ich zobaczenia każda wyprawa na tą egzotyczną wyspę traci na ważności! :)

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Wyprawa na Maderę cz. I: Funchal

Biorąc niedrogi lot z Lizbony już po ok dwóch godzinach lądujemy na Maderze - szerzej określanej jako wyspa wiecznej wiosny. Jest to archipelag położony na Oceanie Atlantyckim, oficjalnie należący do Portugalii, który zachwyca swoją urodą i panującym tu klimatem. I chociaż wyspa wg. mnie należy do raczej drogich, z pewnością warto ją odwiedzić chociażby dla unikatowej roślinności, pięknych ogrodów i zachwycających krajobrazów.
Jeżeli uwielbiasz kontakt z naturą, spokój i aktywny wypoczynek, to na tej wyspie z pewnością Ci się spodoba ;).
I chociaż Maderę miałam przyjemność odwiedzić w ubiegłym roku, na moją czteroczęściową relację zapraszam Was dopiero teraz ;).

wtorek, 13 grudnia 2016

Przerobiona sukienka z lumpeksu

Raz na jakiś czas lubię wybrać się do lumpeksu w poszukiwaniu czegoś ciekawego. Zazwyczaj są to apaszki i skórzane paski, które kupuję za śmiesznie niskie kwoty lub ubrania, które raczej na prawie nikogo się nie nadają, jednak ja widzę w nich potencjał. W ten sposób stałam się np. posiadaczką przerobionego przeze mnie kaszmirowego płaszcza, wielu skróconych spódnic oraz oczywiście jeansowych kurtek, którym uwielbiam nadawać drugie życie. 
Tym razem wśród wieszaków udało mi się wyszperać kolorową sukienkę, za którą zapłaciłam kilka zł. W sumie to byłam zaskoczona tym projektem, bo był on zwyczajnie dziwny... Długość była bardzo niefortunna, bo poniżej połowy łydki, krój workowaty, z jednej strony rozcięcie, a z drugiej... tylko jedna kieszeń. Po sposobie odszycia widać było, że ktoś szył ją ręcznie i spędził nad nią sporo czasu. Bardzo spodobał mi się wzór materiału, fontaź, a do tego sukienka była mi dobra w ramionach, więc postanowiłam ją zakupić i dopasować do mojej sylwetki :).
Ubranie przecięłam w pasie, doszyłam zaszewki, wyrzuciłam środkowy pas z dziwną kieszenią, oraz wszyłam od nowa zamek. A teraz? A teraz mam w swojej szafie kolejną barwną sukienkę! ;).

TRANSLATE