czwartek, 19 października 2017

Wycieczka do Pafos, czyli krótki pobyt na Cyprze

Tego lata, zanim na dobre wyjechałam z Grecji po moim Erasmusie, wraz z bratem i koleżanką udaliśmy się na największą wyprawę tego roku, czyli na Cypr, do Izraela i Palestyny. Zanim jednak przedrę się przez gąszcz zdjęć zrobionych na Bliskim Wschodzie i poświęcę długie godziny na ich obróbkę, zapraszam Was na moją krótką - dwuodcinkową relację z Pafos na Cyprze. Izrael będzie musiał jeszcze trochę poczekać na swoją kolej na tym blogu :).
Cypr bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, mimo iż było nam dane spędzić tam jedynie 3 dni i to praktycznie w jednej miejscowości. Zazwyczaj podróżując wstaję wcześnie rano, cały czas chodzę, nie imprezuję, nie leżę na plaży i chłonę dane miejsce na tyle, ile się da. Pobyt jest wtedy bardzo intensywny, bo chcę wszystko zobaczyć w możliwie najkrótszym czasie. W przypadku Pafos było jednak inaczej. Ten czas przeznaczyliśmy głównie na relaks, pływanie w morzu, basenie i nakładanie kremu z filtrem. Oprócz tego cieszyłam się też z faktu, że w końcu opuszczam tę nieszczęsną Grecję, której tak mocno nie lubię (będę na nią narzekać przez całe życie, więc się przyzwyczajcie).

poniedziałek, 16 października 2017

Out of reach

Październik chyba od zawsze był moim ulubionym miesiącem w roku i to nie tylko ze względu na fakt, że pod koniec tego miesiąca obchodzę urodziny, bo te jakoś prędzej potrafiły przyprawić mnie o jednodniową depresję niż wprowadzić w stan euforii. W trakcie trwania tego miesiąca na przestrzeni lat miały dla mnie miejsce liczne ważne wydarzenia w moim życiu. Poza tym to w październiku tak naprawdę rozpoczyna się moja ulubiona pora roku, czyli jesień, a w powietrzu czuć ten charakterystyczny rześki powiew. 
Tegoroczny październik jest jednak dla mnie zgoła inny, bo zamiast cieszyć się aurą, którą tak uwielbiam, muszę uporać się z ogromną ilością stresu, która aktualnie panuje w moim życiu. 
Tak bardzo chciałabym w końcu uszyć sobie nową urodzinową sukienkę specjalnie na tę okazję, gdyż nie robiłam tego od lat, a kiedyś było to przecież moją tradycją. Póki co, niestety muszę odstawić moją maszynę do konta na kilka tygodni, ale obiecuję, że za jakiś czas pojawi się tu jakaś całkowicie nowa, autorska i elegancka sukienka!
Chciałabym, aby był już nowy rok! Ehh.

TRANSLATE

piątek, 13 października 2017

What else is there

Na pewno wiecie już, że jestem wielką fanką jeansowych kurtek, których mam w szafie całe multum, zwłaszcza tych przerobionych według własnego pomysłu. Jesień trwa już na całego, także ten model pochodzący ze sklepu SheIn z całą pewnością podrasuję nieco na przyszłoroczną wiosnę. Mam już świetny pomysł odnośnie tej przeróbki, także jeśli wszystko pójdzie mojej myśli, pokażę ją w nowej wersji w marcu lub w kwietniu :).
Na dzisiejszą - dzienną stylizację składa się również t-shirt ze sklepu The Easy Lady, błyszcząca  kolia Rosegal, oraz bransoletki marki Soufeel, które prezentowałam już w poprzednim wpisie. 

Pamiętajcie, że przy użyciu kodu zniżkowego Irmina15 otrzymacie 15%  rabatu na dowolne zakupy przez stronę Soufeel.com! Kod jest ważny do 8 listopada tego roku!

TRANSLATE

wtorek, 10 października 2017

NEW IN: Srebrna naszyjnik z imieniem i bransoletki Soufeel

Od zawsze jestem fanką unikatowych ubrań, co gwarantuje mi chociażby umiejętność szycia, ale uwielbiam też spersonalizowaną biżuterię, która dzięki temu staje się inna, niż wszystkie. Cieszę się więc, że właśnie zostałam posiadaczką kilku nowych sztuk marki Soufeel. Nigdy nie miałam naszyjnika z moim imieniem - no ale cóż, umówimy się - jest ono dosyć unikatowe, więc zapewne nigdy nie znalazłabym takiego w przeciętnym sklepie :).

TRANSLATE

sobota, 7 października 2017

HAND MADE: Czarna spódniczka - dzwonek

Wracam na bloga po ponad trzytygodniowej przerwie spowodowanej napiętym czasem w moim życiu osobistym, za to jednocześnie prezentując nową autorską spódniczkę.
Tym razem uszyłam spódnicę o kroju dzwonka z widocznym zamkiem z tyłu, która jest jednocześnie nieco udoskonalonym modelem, który zdarzyło mi się już stworzyć kilka lat temu. W mojej szafie mam nadal lekki deficyt prostych i neutralnych spódnic, które mogłabym łączyć z całą masą innych  - kolorowych ubrań, które już posiadam, także planuję w najbliższym czasie zasiąść do maszyny i nieco nad tym problemem popracować ;).
Aby dzisiaj prezentowana stylizacja nie była zbyt czarna, dodałam do niej również atłasową bomberkę ze sklepu SheIn, a na szyi zawiesiłam choker z kamieniami ze sklepu Rosegal.

TRANSLATE

piątek, 15 września 2017

HAND MADE: Oliwkowa sukienka z czarnymi paseczkami

Na każdy kawałek tkaniny przyjdzie w końcu czas. Tak się stało w wypadku właśnie tego kuponu bawełny, z którego uszyłam poniższą sukienkę. Zalegała ona w moich domowych zapasach całe długie lata i dawno temu została kupiona przez moją mamę, która w żaden sposób jej nie wykorzystała. W końcu ja sama - z potrzeby szycia postanowiłam uszyć sobie coś nowego z tego co akurat posiadałam w domu, bo nie chciało mi się specjalnie wybierać w podróż do sklepu ;). Wpadłam na pomysł, aby do prostej sukienki w bladym odcieniu oliwki doszyć kombinację z czarnych paseczków. Sukienka bez ozdób z pewnością zlałaby się odcieniem z moją skórą, lecz dzięki temu prostemu zabiegowi stała się całkiem efektowna i w przyszłości nada się na bardziej formalne wyjścia. W tym wydaniu połączyłam ją z nowymi szpileczkami ze sklepu Czasnabuty oraz z kolczykami Rosegal.
Jak Wam się podoba? :).

TRANSLATE

wtorek, 12 września 2017

Bukareszt, czyli krótki wypad do Rumunii

Odwiedzenie Bukaresztu, czyli stolicy Rumunii było w moim tegorocznym planie podróżniczym. Tak jak w przypadku mojego wypadu do Mediolanu, miasto to odwiedziłam w ramach przystanku na trasie Polska - Ateny w maju tego roku. Spędzając tu niecałe 2 dni przy okazji odwiedziłam też kolegę, którego poznałam na moim pierwszym Erasmusie w Portugalii.
Nie miałam wielkich oczekiwań odnośnie Bukaresztu, zwłaszcza po wcześniejszym zobaczeniu stolicy Bułgarii, gdyż wcześniej wydawało mi się, że te dwa miejsca będą wyglądały podobnie. Sofia zdecydowanie nie przypadła mi do gustu, więc ciesze się, że byłam w błędzie bo obie stolice okazały się od siebie całkowicie odmienne. Będąc tu odnosi się za to nieodparte wrażenie, że Bukareszt chce dogonić swoim wyglądem inne europejskie miasto, a mianowicie Paryż! Za pomocą mojej krótkiej fotorelacji pokażę Wam dlaczego :).

TRANSLATE

sobota, 9 września 2017

Mój pierwszy raz we Włoszech: Mediolan

Podróż do Włoch marzyła mi się od zawsze, a biorąc pod uwagę pozytywne opinie innych chciałabym kiedyś zwiedzić ten kraj całościowo - od góry do dołu. Moi rodzice kilka lat temu zjechali wszystkie najważniejsze włoskie miasta i byli wręcz zachwyceni. Od tego czasu zazdroszczę im tej wycieczki, chociaż sama nie mam też na co narzekać, bo kiedy oni zajadali się włoskimi gelato w Wenecji, ja w tym samym momencie uczyłam się jeść pałeczkami w Hong Kongu. 
Podczas mojego Erasmusa w Atenach mimo wszystko musiałam pojawiać się w Polsce na regularne wizyty u lekarza. Loty z Aten moją hm... ulubioną linią Ryanair wcale nie były aż tak tanie ze stolicy Grecji, także o wiele taniej wyszła mnie podróż z przesiadką i noclegiem właśnie w Mediolanie. No i w ten sposób po raz pierwszy odwiedziłam Włochy poznając ich namiastkę. W dodatku pierwszy raz wybrałam się na tego typu wycieczkę do obcego kraju całkiem sama. Zawsze bowiem kombinowałam aby była ze mną któraś z koleżanek, albo brat. Mimo lekkiego stresiku podczas tej samotnej wycieczki bawiłam się naprawdę świetnie.
No i stało się dokładnie tak, jak przewidywałam... zakochałam się we Włoszech :).