środa, 28 grudnia 2016

Wyprawa na Maderę cz. IV: Zwiedzając wyspę

Objeżdżając Maderę dookoła można natrafić na wiele pięknych miejsc i zobaczyć prawdziwe bogactwo natury. Wyspa zachwyca swoimi wzgórzami, wodospadami oraz roślinnością, o czym wspominałam już w poprzednich postach z tej wyprawy, jednak na mnie zdecydowanie największe wrażenie zrobiła nasza wizyta... w niebie ;). 
Zapraszam Was na czwarty i ostatni już wpis z tego cyklu, w którym zabiorę Was na małą przejażdżkę po całej wyspie.

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Wyprawa na Maderę cz. III: Spacer po wybrzeżu

Kiedy centrum miasta Funchal i okoliczne ogrody zostały już przez nas zobaczone, postanowiłyśmy poświęcić jeden niezagospodarowany dzień na spacer wzdłuż wybrzeża. Tym samym miałyśmy okazję zobaczyć przedmieścia, czyli miejsca przepełnione hotelami i turystami, jak również naturalne wybrzeże Madery. Tak jak wspominałam wcześniej, na wyspie nie znajdziemy plaż innych niż kamieniste, bądź sztucznie usypane. Turyści mogą się tu w głównej mierze wygrzewać na słońcu... leżąc na betonie przy sztucznych basenach. Przyznam szczerze, że są one mimo wszystko wygodniejsze niż naturalna linia brzegowa. Woda w oceanie jest zimna, a do tego bardzo łatwo można się w niej poślizgnąć na wszędobylskich kamieniach. Perełką na trasie naszego spaceru był za to naturalny basen w Ponta da Cruz. A raczej byłby... gdybyśmy tylko miały wtedy ze sobą stroje kąpielowe :(.

TRANSLATE

środa, 21 grudnia 2016

Wyprawa na Maderę cz. II: Ogrody wyspy

Madera słynie z całorocznego łagodnego klimatu i naturalnie bujnej roślinności. Nigdzie nie widziałam tak pięknych ogrodów, jak własnie tutaj, pomijając już fakt, że tak naprawdę to całą wyspę można uznać za jeden wielki ogromny ogród! Przechadzając się po Funchal co rusz natrafimy na piękne i zadbane parki i kwietniki, w których można odpocząć. Miejscowi sadzą również w swoich ogródkach i na balkonach egzotyczne kwiaty, których nigdy nie ma się tu dość. Ogrodnik, bądź botanik naprawdę czułby się tu jak w raju :).
Samo miasto Funchal można zwiedzić w dosłownie w 2-3 godziny, więc oprócz spaceru po wybrzeżu naturalną kolejnością rzeczy następnymi atrakcjami do zobaczenia staje się to co ponad miastem.
Nie będę ukrywać, że spędzając 7 dni na Maderze już pod koniec tej wyprawy mimo wszystko strasznie się wynudziłyśmy. Starałyśmy się maksymalnie urozmaicać sobie nasz wolny czas i jak zawsze prawie wszędzie chodzić pieszo. 2 dni poświęciłyśmy również na objechanie wyspy dookoła i chociaż doceniam oczywiście piękną wyspiarską naturę, to biorąc również pod uwagę ceny osobiście uważam, że 4 dni w zupełności by nam tam wystarczyło :).
W tym wpisie pokażę Wam piękne i słynne ogrody Madery, czyli miejsca obowiązkowe dla przybywających tu turystów. Bez ich zobaczenia każda wyprawa na tą egzotyczną wyspę traci na ważności! :)

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Wyprawa na Maderę cz. I: Funchal

Biorąc niedrogi lot z Lizbony już po ok dwóch godzinach lądujemy na Maderze - szerzej określanej jako wyspa wiecznej wiosny. Jest to archipelag położony na Oceanie Atlantyckim, oficjalnie należący do Portugalii, który zachwyca swoją urodą i panującym tu klimatem. I chociaż wyspa wg. mnie należy do raczej drogich, z pewnością warto ją odwiedzić chociażby dla unikatowej roślinności, pięknych ogrodów i zachwycających krajobrazów.
Jeżeli uwielbiasz kontakt z naturą, spokój i aktywny wypoczynek, to na tej wyspie z pewnością Ci się spodoba ;).
I chociaż Maderę miałam przyjemność odwiedzić w ubiegłym roku, na moją czteroczęściową relację zapraszam Was dopiero teraz ;).

wtorek, 13 grudnia 2016

Przerobiona sukienka z lumpeksu

Raz na jakiś czas lubię wybrać się do lumpeksu w poszukiwaniu czegoś ciekawego. Zazwyczaj są to apaszki i skórzane paski, które kupuję za śmiesznie niskie kwoty lub ubrania, które raczej na prawie nikogo się nie nadają, jednak ja widzę w nich potencjał. W ten sposób stałam się np. posiadaczką przerobionego przeze mnie kaszmirowego płaszcza, wielu skróconych spódnic oraz oczywiście jeansowych kurtek, którym uwielbiam nadawać drugie życie. 
Tym razem wśród wieszaków udało mi się wyszperać kolorową sukienkę, za którą zapłaciłam kilka zł. W sumie to byłam zaskoczona tym projektem, bo był on zwyczajnie dziwny... Długość była bardzo niefortunna, bo poniżej połowy łydki, krój workowaty, z jednej strony rozcięcie, a z drugiej... tylko jedna kieszeń. Po sposobie odszycia widać było, że ktoś szył ją ręcznie i spędził nad nią sporo czasu. Bardzo spodobał mi się wzór materiału, fontaź, a do tego sukienka była mi dobra w ramionach, więc postanowiłam ją zakupić i dopasować do mojej sylwetki :).
Ubranie przecięłam w pasie, doszyłam zaszewki, wyrzuciłam środkowy pas z dziwną kieszenią, oraz wszyłam od nowa zamek. A teraz? A teraz mam w swojej szafie kolejną barwną sukienkę! ;).

TRANSLATE

niedziela, 11 grudnia 2016

My Christmas wish list 2016

W tym roku wszystkie świąteczne prezenty dla moich bliskich udało mi się zakupić z całkiem sporym wyprzedzeniem, także w tej kwestii mam już na szczęście spokój ;).
Jednocześnie pomarzyć zawsze można i gdyby nie to, że w tym roku zasługuję raczej na rózgę, niż na górę prezentów chętnie zobaczyłabym pod choinką kilka przedmiotów, które opisałam poniżej ;).
A Wy, o czym marzycie? :)

TRANSLATE

wtorek, 6 grudnia 2016

Hold on a minute

Chciałabym powiedzieć, że końcówka roku mija mi na lenistwie, ale normą stało się już dla mnie, że w ostatnich tygodniach ledwo mam czas na sen. Właściwie to mam też do oznajmienia całkiem dużego newsa i moje życie zmieni się nieco w najbliższych miesiącach, ale wstrzymam się jeszcze z większymi wynurzeniami na ten temat, bo wolę aby to pozostało niespodzianką :).
Na dzisiaj udało mi się sfotografować kolejną stylizację, na którą składa się pomarańczowa autorska spódniczka, mój ulubiony kaszmirowy płaszcz z second handu oraz nowy plecak SheIn z tak modnymi od jakiegoś czasu naszywkami. Kropką nad "i" jest uwielbiany przeze mnie zegarek z czarną tarczą Daniel Welllington.

Dodatkowo pamiętajcie o tym, że Daniel Wellington ma ciekawą promocję świąteczną, a oprócz tego możecie również wykorzystać specjalny kod zniżkowy irminastyle, dzięki któremu otrzymacie dodatkowe 15% zniżki!!! :).

TRANSLATE

sobota, 3 grudnia 2016

DIY: Jeansowa kurtka z różami

Dawno nie było tu żadnego DIY, także dzisiaj do pokazania mam jeansową kurtkę, którą ostatnio przerobiłam dla mojej przyjaciółki. 
Tym razem postanowiłam wybielić dany mi model, gdyż nie za bardzo spodobał mi się kolor, a następnie doszyć do niego róże wycięte z bawełnianej tkaniny.
Sam projekt jest oczywiście dosyć prosty w wykonaniu, ale myślę, że efekt końcowy prezentuje się naprawdę przyzwoicie, a już na pewno jest bardzo kobiecy! :)
Szczegóły metamorfozy kurtki poniżej.

TRANSLATE

wtorek, 29 listopada 2016

NEW IN: Daniel Wellington Classic Black Cornwall 40 mm + Cuff Rose Gold

Jako wielka fanka zegarków Daniel Wellington chciałabym Wam pokazać mój najnowszy egzemplarz. Tym razem jest to model Classic Black Cornwall 40 mm z czarną dużą tarczą. Dla odmiany po raz pierwszy wybrałam również parciany pasek oraz ponadczasową bransoletkę w kolorze różowego złota Cuff Rose Gold, który jest delikatną ozdobą idealnie pasującą do zegarków marki, jak również jako część kompozycji z inną biżuterią.

Firma ma aktualnie atrakcyjną promocję świąteczną, która polega na tym, że przy zakupie dowolnego zegarka i bransoletki cuff otrzymacie 10% zniżki oraz opakowanie świąteczne, darmową przesyłkę na terenie całego świata i zwroty. 
Dodatkowo na ofertę możecie również użyć specjalny kod zniżkowy irminastyle, dzięki któremu otrzymacie dodatkowe 15% zniżki!!! :) (Kod jest ważny do 15.01.2017r.)

poniedziałek, 28 listopada 2016

Sklep Perfumy.com + konkurs świąteczny

Święta tuż tuż, pora powoli zacząć myśleć o prezentach, więc jeśli zaczynacie rozglądać się za upominkami dla swoich najbliższych, to w dzisiejszym wpisie chciałabym Wam polecić sprawdzony sklep Perfumy.com
Znajdziecie tam bardzo bogaty asortyment, w którego skład wchodzą oryginalne zapachy damskie i męskie znanych marek, jak również cała gama wszelkiego rodzaju kosmetyków do pielęgnacji skóry i makijażu. Każdy znajdzie tu coś dla siebie, a wszystko to dostępne w jednym miejscu wraz z profesjonalną obsługą klienta.

Sklep przygotował również konkurs dla swoich klientów, który polega na tym, że wśród pierwszych 100 osób, które zalogują się do sklepu i dokonają zakupów za min. 50 zł (do 20 grudnia włącznie), rozlosowanych zostanie 10 bonów o wartości 100 zł - każdy, na kolejne zakupy w sklepie. Ponadto już w tej chwili sklep oferuje darmową wysyłkę (do końca roku dla zakupów od 250 zł) oraz program lojalnościowy. 


sobota, 26 listopada 2016

Black umbrella

Na dzisiaj przygotowałam dzienną stylizację z nowym musztardowym swetrem SheIn oraz... z parasolem, bo jak to już w jesiennym okresie bywa, pogoda nas nie rozpieszcza ;).
W kolejce do pokazania mam również przerobioną przeze mnie kurtkę jeansową oraz całkiem ciekawą sukienkę, która czeka na sfotografowanie w stylizacji zaraz po tym jak moja buzia po usunięciu ósemki przestanie przypominać chomika :(. No ale tak to już jest z tymi cholernymi zębami mądrości, że sprawiają one jedynie problemy.
Myślałam również ostatnio o tym, co by tu sobie w tym roku uszyć na sylwestra. Dawno nie uszyłam żadnej czasochłonnej kreacji i od dawna marzy mi się tiulowa sukienka z koła w odcieniach nude, jednak jak zawsze zasłaniam się brakiem czasu na realizację wszystkich moich pomysłów.
Ehhh, gdybym to ja mogła być w co najmniej dwóch miejscach jednocześnie...

TRANSLATE

środa, 23 listopada 2016

HAND MADE: Beżowa spódnica we wzór

Poniższą garstką zdjęć z pięknego Porto zamykam moją małą relację z ostatniej wycieczki. Przy okazji udało mi się uwiecznić nową autorską spódniczkę, którą uszyłam z jednego z kuponów, które udało mi się dorwać w ubiegłym roku na Maderze. Swoją drogą to nie pokazałam Wam jeszcze mojej fotorelacji z tamtejszej wyprawy, ale myślę, że i na to przyjdzie w końcu pora ;).
Tkanina spodobała mi się ze względu na wzór, więc postanowiłam uszyć z niej prostą spódnicę o kroju A, nadającą się do noszenia na co dzień. Biorąc pod uwagę, że kupon materiału sam w sobie nie był zbyt duży, co również ograniczało mi pole wyboru odnośnie fasonu tej spódnicy, myślę, że efekt końcowy jest jak najbardziej przyjemny, a już na pewno bardzo wygodny :).

TRANSLATE

poniedziałek, 21 listopada 2016

Jak to jest wrócić do domu

Trzecim i ostatnim przystankiem mojej wrześniowej podróży było moje ukochane Porto. Odwiedziłam je pierwszy raz od 17 miesięcy i od razu po lądowaniu... poczułam się jakby nie było mnie tu maksymalnie kilka dni. W samym mieście oprócz kilku nowych remontów i modernizacji niewiele się zmieniło. No może zwiększyła się jednak liczba odwiedzających miasto turystów, gdyż podobno Porto staje się coraz bardziej popularne.
Zdałam też sobie sprawę, że miasto, w którym spędziłam 10 miesięcy swojego życia, w którym przeżyłam całą masę przygód, studiowałam, dojrzałam, po raz pierwszy się zakochałam jest zupełnie inne bez... znanych mi ludzi. Erasmus to przede wszystkim społeczność, przyjaźnie zawierane na długie lata, wspólnie spędzone szalone chwile, które na koniec semestru niestety kończą się bezpowrotnie. Tak naprawdę, gdybym poleciała do Porto sama, to prawdopodobnie wynudziłabym się strasznie, więc dobrze, że towarzyszył mi momentami mój nieznośny brat.
Odwiedziny w Porto było mi potrzebne, potraktowałam je jako małą odskocznię od codziennego świata, musiałam sobie przypomnieć jak to było mieć beztroskie życie bez problemów. Na miejscu tym razem poznałam ludzi, którzy właśnie zaczęli przeżywać przygodę ze swoim Erasmusem, którą ja mam już za sobą.  Poczułam się jak trochę jak weteranka.
Mieszkając w Polsce prowadzę kompletnie inny styl życia,  wcale nie chce mi się tak imprezować, wychodzić co wieczór jak za czasów w Porto, a co więcej tutaj, gdzie toczy się normalne życie mam całą masę obowiązków i zobowiązań.
Czy tęsknię więc za Erasmusem? No cóż. Swoje już wyszalałam, ale myślę, że tak. Jednak prędzej już wolałabym podjąć podobne wyzwanie, ale w zupełnie innym kraju. Porto zawsze będzie gdzieś w tyle mojej głowy, w moich myślach i wspomnieniach, jednak mimo wszystko raczej nie widzę się tam na stałe. Nadal szukam swojego miejsca na ziemi, ale jestem też pewna, że co jakiś czas będę miała potrzebę odwiedzenia go.

Co ciekawe, mój miejscowy znajomy widząc mnie powiedział:
"- Wróciłaś. Wy wszyscy prędzej, czy później wracacie."

TRANSLATE

piątek, 18 listopada 2016

HAND MADE: Sukienka w kratę z hiszpańskim dekoltem

Sukienkę z tego wpisu uszyłam już w lipcu lub sierpniu z przeznaczeniem na noszenie jej w trakcie upałów. Tak się złożyło, że odpowiednia okazja nadarzyła się we wrześniu w Lizbonie, gdzie żar dosłownie lał się z nieba.
Uszyłam ją z przewiewnej bawełnianej tkaniny w trójkolorową kratę. W linię dekoltu i pasa wszyłam gumki, a górę i dół wykończyłam falbanami tworząc tym samym modny w ostatnim czasie hiszpański dekolt.
Jak Wam się podoba?

UWAGA: Przy zakupie dowolnego zegarka za pośrednictwem strony internetowej Daniel Wellington, na hasło irminastyle otrzymacie 15% zniżki! Do tego wysyłka do każdego zakątka świata gratis!

TRANSLATE

środa, 16 listopada 2016

From Lisbon with love

Po krótkim wypadzie do Brukseli naszym kolejnym przystankiem była piękna Lizbona! Ahh... lądując po raz kolejny na tutejszym lotnisku i oglądając poranny wschód słońca poczułam się niemalże jak w domu. Po tym, jak spędziłam w Portugalii 10 miesięcy, czuję się jak u siebie, a już na pewno z dużą swobodą i świadomością spaceruję po tutejszych ulicach zajadając się w międzyczasie pastéis de nata.
Moją intencją było oczywiście odwiedzenie Porto, jednak Kacper, który również był tam wcześniej, chciał podczas tych wakacji zobaczyć jakieś nowe miejsce, stąd wybór padł na Lizbonę. Ja osobiście uważam, że póki co jest to moje ulubione europejskie miasto, pełne uroku, romantyzmu oraz pięknej architektury, które zawsze chętnie odwiedzę o każdej porze roku. Zdecydowanie mogłabym tu mieszkać!

O mieście tym pisałam już więcej po mojej pierwszej wizycie TU, stąd w dzisiejszej relacji skupię się raczej na zdjęciach.
Zapraszam! :)

poniedziałek, 14 listopada 2016

HAND MADE: Sukienka w kwiaty z materiału vintage

Przy okazji mojego krótkiego pobytu w Brukseli postanowiłam uwiecznić na zdjęciach nową sukienkę, którą uszyłam z tkaniny vintage. Spodobały mi się kolory nadruku, gdyż uwielbiam odcienie turkusu i szafiru. Sukienka sama w sobie ma dosyć prosty krój. Góra oczywiście dopasowana, z rozszerzanym dołem. Do rękawów 3/4 doszyłam też koła, które w planie miały być nieco większe, lecz nie starczyło mi już na nie materiału :)))).
Intencją w każdym razie miała być sukienka praktyczna, odpowiednia do noszenia w ciągu dnia :).

sobota, 12 listopada 2016

Bruksela

We wrześniu udałam się w końcu z bratem na zasłużone wakacje :). Bardzo chciałam odwiedzić Portugalię, gdyż od mojego powrotu z Erasmusa minęło ponad 17 miesięcy i zaczęłam już marzyć o odwiedzinach mojego byłego domu. Udało mi się dorwać dosyć tanie bilety z przesiadką w Brukseli, a ze względu na to, że Belgię miałam okazję odwiedzić jedynie przejazdem do Francji, postanowiliśmy zatrzymać się w stolicy tego kraju na jedną nockę.
Biorąc pod uwagę incydenty, które miały miejsce w Brukseli w trakcie ostatnich miesięcy, ktoś mógłby pomyśleć, że nie jest to aktualnie najbezpieczniejsze miasto na weekendowy wypad, ale na miejscu okazało się, że miasto samo w sobie jest naprawdę piękne i zdecydowanie warto było je odwiedzić. Oczywiście nie dało się nie zauważyć wszędobylskich patroli wojska na ulicach, a nawet wewnątrz wagonów metra oraz wzmożonych kontroli, nawet przy samym wejściu na lotnisko jednak wszystko to ma na celu oczywiście podniesienie poziomu bezpieczeństwa publicznego.
Bruksela jest naprawdę dużym miastem, ale jeśli ktoś tak jak my lubi sporo chodzić oraz aktywnie zwiedzać zamiast wypoczywać lub imprezować, to z pewnością da radę w ciągu dwóch dni zobaczyć najważniejsze atrakcje. My w trakcie wyjazdu w ciągu jednego dnia pokonywaliśmy na piechotę nawet do 30 km, ale od zawsze uważam, że pieszo jest się w stanie zobaczyć o wiele więcej, iż np. za pomocą komunikacji miejskiej, a poza tym w ten sposób zawsze można oszczędzać na biletach ;).

Zapraszam Was na małą wycieczkę po Brukseli!

TRANSLATE

czwartek, 10 listopada 2016

Outside

W dzisiejszym wpisie nie będę się rozpisywała, także podrzucam tu jedynie garstkę zdjęć casualowej stylizacji z żółtym płaszczem oraz nowymi skórzanymi oficerkami Czasnabuty w roli głównej. 
Od następnego wpisu ruszam już z małą relacją z mojej ostatniej wrześniowej podróży połączoną z premierą aż trzech nowych autorskich ubrań! :)

czwartek, 3 listopada 2016

Camuflage tee

Brrr... jednak po tym, jak zdarzyło mi się kiedyś mieszkać w Portugalii, już chyba zawsze będę marudziła na jesienną pogodę w naszej ojczyźnie. Spadek temperatury oczywiście wymógł na mnie dokonanie przetasowania w mojej szafie, także na wierzch wyszły wszystkie kurtki, czapki a nawet futrzana kamizelka, której nie miałam na sobie już od wieków. 
Aby było bardziej przewrotnie, za momencik ruszam z małą relacją z moich ostatnich wakacji, z których wróciłam ok miesiąca temu, połączoną z prezentacją kilku premierowych ubrań, które uszyłam specjalnie na tę okazję :).
Póki co, ubraniową nowością w tym wpisie jest t-shirt moro ze sklepu SheIn oraz zegarek Daniel Wellington, który w szczegółach prezentowałam Wam w jednym z ostatnich wpisów.

UWAGA: Przy zakupie dowolnego zegarka za pośrednictwem strony internetowej Daniel Wellington, na hasło irminastyle otrzymacie 15% zniżki! Do tego wysyłka do każdego zakątka świata gratis!

piątek, 28 października 2016

27

Tak jak co roku dnia 28 października obchodzę swoje urodziny :). Tym razem o dziwo nie mam depresji z tego powodu, bo być może zwyczajnie zaczęłam się już przyzwyczajać do tego, że... dorastam :). W tym roku tradycji nie stało się zadość, gdyż pierwszy raz od trzech lat ten dzień obchodzę w Polsce, zwyczajnie, w domu. Nie robię też tradycyjnie bilansu osiągnięć i porażek i chociaż od zeszłych urodzin niewiele się u mnie działo, to najzwyczajniej w świecie wiele się nauczyłam i dojrzałam. Jestem aktywna na wielu płaszczyznach, wszędzie mnie nosi i nadal szukam swojego miejsca na tym świecie, bo nie umiem nigdzie zagrzać na dłużej. Wiem za to, że cokolwiek w życiu by się działo, to zawsze sobie poradzę, będę mogła liczyć na swoich przyjaciół i nigdy nie przestanę się uczyć, zdobywać nowych doświadczeń oraz, że najzwyczajniej w świecie będę szczęśliwa. Ta kwestia raczej nigdy nie ulegnie zmianie. Czy to w wieku 27 lat, czy też 72 :).

czwartek, 27 października 2016

NEW IN: Daniel Wellington Classic Black Sheffield 36 mm

Dzisiejszym mini wpisem wracam po krótkiej przerwie. Jakoś ciężko było mi się pozbierać po wakacjach, a do tego pochłonęły mnie remonty ;). Mam już jednak gotowych kilka kolejnych wpisów oraz autorskich ubrań, które od jutra będą się tutaj stopniowo pojawiać ;).
Na pierwszy ogień idzie moja zakupowa nowość, czyli perełka marki Daniel Wellington. Od dawna jestem wielbicielką zegarków tejże firmy i właśnie do mojej kolekcji dołączył czwarty już egzemplarz. Tym razem jest to model Classic Black Sheffield 36 mm posiadający przepiękną czarną tarczę, która jest nowością w ofercie marki. 
Zegarek posiada japoński mechanizm kwarcowy oraz skórzany pasek, a wszystkie modele, które posiadam cały czas działają niezawodnie!
Już wkrótce oczywiście mój nowy nabytek pokażę Wam w stylizacjach :).

UWAGA: Przy zakupie dowolnego zegarka za pośrednictwem strony internetowej Daniel Wellington, na hasło irminastyle otrzymacie 15% zniżki! Do tego wysyłka do każdego zakątka świata gratis!

wtorek, 4 października 2016

HAND MADE: Czarna nerka z ćwiekami

Tak jak to często bywa - szewc bez butów chodzi ;). W swoim życiu uszyłam już całą masę nerek / saszetek, w większości na zamówienie, a sama mam może 3 i to już stare i zużyte. Ze względu na to, że właśnie wróciłam z wakacji, postanowiłam uszyć sobie tę o to nerkę, gdyż uważam, że jest to gadżet niezastąpiony w podróży. Zamiast szukać w torebce dokumentów i potrzebnych drobiazgów, mam je zawsze przy sobie na wyciągnięcie ręki. 
Model ten kiedyś uszyłam już na zamówienie w jednym egzemplarzu, ale tym razem postanowiłam nieco go zmodyfikować i wykonać dla siebie samej. Wykonałam ją niemalże w całości samodzielnie, sama zrobiłam wykrój, pikowania na skórze ekologicznej, sama oczywiście ją uszyłam i sama również nabiłam ćwieki :).
Efekt końcowy pozostawiam Waszej ocenie :).

TRANSLATE

czwartek, 15 września 2016

HAND MADE: Czerwona torebka z kokardą

Od wieków nie uszłam żadnej torebki, ale brakowało mi z pewnością takiej w kolorze czerwonym także cieszę się, że w końcu znalazłam moment aby takową sobie uszyć :). Pomysł na ten prosty dodatek z kokardą chodził mi już po głowie od dawna i myślę, że wygląda on szczególnie efektownie właśnie w intensywnym odcieniu czerwieni. Torebkę tę uszyłam z materiału alikante oraz usztywniłam fizeliną. Kokardę postanowiłam doszyć na jednym z jej brzegów, a nie od frontu - aby nie było zbyt banalnie ;).
W tym zestawieniu połączyłam ją z klasyczną ołówkową spódniczką również mojego autorstwa, wiązanymi szpilkami Czasnabuty, które prezentowałam już w ostatnim poście oraz z białym t-shirtem w uroczym nadrukiem ze sklepu Shein ;).

TRANSLATE

poniedziałek, 12 września 2016

Say my name

Na dzisiaj przygotowałam dosyć klasyczną czarno - białą stylizację, na którą składa się m.in. nowa sznurowana bluzka ze sklepu SheIn oraz czarne wiązane botki na szpilce ze sklepu Czasnabuty. Całe wieki nie wyciągałam też z szafy tej torebki z frędzlami, także myślę, że ładnie zgrała się tutaj z całością w połączeniu z moim ulubionym zegarkiem DW i złotymi dodatkami.

Cały czas trwa również moja wyprzedaż szafy, także zapraszam bo być może znajdziecie tam coś dla siebie, z resztą w przystępnej cenie! ;).


poniedziałek, 5 września 2016

HAND MADE: Sukienka w serduszka

Oj, dawno mnie tutaj nie było, ale było to spowodowane moim wariackim trybem życia, który prowadziłam przez ostatnie miesiące. Właśnie zakończyłam staż w prokuraturze oraz intensywny kurs hiszpańskiego, który miałam aż 4 razy w tygodniu, także często w ciągu dnia byłam poza domem nawet od 7:00 do 21:00. Do tego moje plany związane z erasmusem nr 2 również się pokrzyżowały i niestety nie wyjeżdżam, a przynajmniej nie w nadchodzącym właśnie semestrze. Za ok 2 tygodnie jadę za to na wakacje, m.in do mojego drugiego domu - Porto! :). Zaraz po powrocie wracam na drugi rok studiów i szukam nowej pracy. To tak w skrócie, także widzicie, że ostatnio sporo się u mnie działo :).
Sukienkę z tego wpisu uszyłam już dawno, jednak nie było nawet okazji wcześniej jej pokazać. Wykorzystałam do jej stworzenia jedną z tkanin, którą kupiłam jeszcze w ubiegłym roku na Maderze. Postawiłam na prosty krój, a efekt końcowy możecie oczywiście ocenić sami ;).
W kolejce do pokazania czeka już mój nowy autorski projekt, ale to wkrótce! :)

TRANSLATE

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Sierpniowa WYPRZEDAŻ SZAFY!!!

Właśnie ruszam z wielką wyprzedażą mojej szafy!!! Wszystkie ciuchy i dodatki są w idealnym stanie, lub nawet NOWE! Sprawdźcie, a być może znajdziecie coś dla siebie! :)))
Przy zakupie min 4 rzeczy przesyłka ekonomiczna gratis! Wszystkie informacje, jak również przedmioty pod linkiem poniżej:


niedziela, 31 lipca 2016

Rocket

Tym razem postanowiłam ponownie pobawić się trochę kolorem i uszytą przeze mnie już całe wieki temu różową tiulówkę połączyłam z topem SheIn z zabawnym nadrukiem. Oprócz kolorowych kolczyków postawiłam na stonowane dodatki, tak aby nie przeładować całości.
Swoją drogą to już całe wieki nie uszyłam niczego z tiulu. Muszę pomyśleć nad jakąś nową, autorską sukienką ;).

TRANSLATE

niedziela, 24 lipca 2016

U remind me

W dzisiejszym wpisie pokazuję Wam dosyć prostą, codzienną stylizację, którą miałam ostatnio na sobie w pracy. Nowością w mojej szafie w tym wypadku jest ażurowa narzutka SheIn oraz zamszowe botki z Zary. Żółta spódniczka mojego autorstwa ma już dobre kilka lat, jednak jest na tyle wygodna i uniwersalna, że ostatnio noszę ją dosyć często w różnych zestawieniach :).
W jednym z nadchodzących dwóch wpisów pokażę Wam również całkowicie nową, uszytą przeze mnie sukienkę ;).

TRANSLATE

piątek, 22 lipca 2016

C-thru i akcja #jestemprojektantem

W tym miesiącu marka C-thru organizuje akcję Jestem projektantem i ze względu na to iż temat jak najbardziej jest bliski mojemu sercu postanowiłam chętnie wziąć w niej udział ;).
Podobnie jak ja, marka C-thru kocha indywidualność i posiadanie własnego stylu. Razem chcemy zachęcać młode dziewczyny do podążania własną drogą i uzewnętrzniania cech swojej osobowości i wyjątkowego stylu. Społeczeństwo coraz bardziej dorasta do tego by manifestować swoją indywidualność i chęć wyróżniania się. W którymś momencie pojawiła się nawet moda na bycie indywidualnym i jednoczesne nie odróżnianie się od innych. Sieciówki zaczęły produkować pseudo unikalne ciuchy, ludzie tatuują sobie po raz setny te same wzory. Indywidualność stała się ok, ale tylko w pewnych granicach. My zachęcamy by porzucić te granice, przestać się przejmować obowiązująca modą czy presją społeczną i robić to co się kocha jedynie dla siebie!

TRANSLATE

sobota, 16 lipca 2016

Wyprawa do Maroka cz VI: Ostatni przystanek - Fez

Fez było ostatnim dłuższym przystankiem mojej wycieczki po Maroku, gdzie zatrzymaliśmy się na dwa dni. Trochę szkoda, że wybraliśmy się na zwiedzanie głównych atrakcji miasta w piątek, gdyż w w tym kraju jest to dzień wolny od pracy i prawie wszystko w medynie było pozamykane. 
Mimo wszystko dało się zauważyć, że np. w porównaniu do Marrakeszu jest tu naprawdę o wiele taniej, a wręcz super tanio, także jeśli ktoś wybiera się do tego kraju po zakupy np. po wysokiej jakości wyroby skórzane, to polecam właśnie to miasto. 

Zapraszam Was na ostatnią już część mojej relacji z Maroka! :)

TRANSLATE

wtorek, 12 lipca 2016

Wyprawa do Maroka cz V: Oaza i ruiny miasta w Volubilis

Po wspaniałym pobycie na Saharze kolejnym dłuższym przystankiem naszej wycieczki miało być miasto Fez. Aby się tam jednak dostać musieliśmy przejechać autokarem prawie 500 km. Sama perspektywa kolejnej wielogodzinnej jazdy w ciasnocie już na wstępie napawała mnie nieprzyjemnymi odczuciami, ale po tym, jak przeżyłam ponad 12-to godzinny lot do HK, powtarzam sobie w głowie, że nie mam na co narzekać bo w przypadku podróży autobusem mogę chociaż mieć postoje, rozprostować nogi na świeżym powietrzu, a co więcej obserwować życie lokalnych ludzi i cudowne krajobrazy zza szyby. I to dopiero jakie!
Tamtego dnia, mimo iż całkowicie spędzonego w autobusie, przekonałam się, że Maroko to niesamowicie różnorodny kraj pod względem bogactwa naturalnego i klimatu. Znajdziemy tutaj dosłownie wszystko. Rankiem opuściliśmy oczywiście piaszczystą pustynię, a po drodze mijaliśmy chyba każdy możliwy krajobraz: pustynie kamieniste, góry Atlasu Średniego, wąwozy, kaniony, turkusowe malownicze jeziora, lasy iglaste, ośnieżone wzgórza i żyzne zielone pola. Byłam pod wielkim wrażeniem tego, jak widok zza okna może całkowicie się zmieniać w tak krótkim czasie!
Na trasie tamtejszego odcinka mieliśmy również postój nad cudowną oazą położoną w kanionie. Spójrzcie tylko na poniższe zdjęcia!

TRANSLATE

sobota, 9 lipca 2016

Wyprawa do Maroka cz IV: Pustynia Sahara

Po przebyciu gór Atlas dotarliśmy w nocy do niewielkiej miejscowości zwanej Merzouga, położonej we wschodniej części kraju tuż przy pustyni Sahara. Część osób z naszej wyprawy była przerażona, ale ja byłam wręcz niesamowicie podekscytowana, gdyż następnego dnia miała czekać nas przejażdżka na wielbłądach! 
Obudziłam się na pustyni i byłam szczęśliwa, że dane było mi odkryć kolejne nieznane mi wcześniej miejsce. Merzouga to miejscowość gdzie zjeżdżają się turyści żądni rozrywki, gdyż sprzyja temu piaszczysta i malownicza pustynia. Na chętnych oprócz wspomnianych wielbłądów czeka sandboarding oraz samochodowe rajdy po wydmach.

TRANSLATE

czwartek, 7 lipca 2016

Wyprawa do Maroka cz III: Góry Atlas Wysoki

Po krótkim pobycie w Marrakeszu udaliśmy się autokarem w stronę południa kraju, gdzie miały na nas czekać kolejne atrakcje. Jednak aby tam dotrzeć musieliśmy najpierw przejechać przez malownicze pasmo górskie Atlasu Wysokiego. Wydało mi się trochę nietypowe, że w kilka godzin z suchego i gorącego obszaru pełnego palm znalazłam się nagle wysoko wśród ośnieżonych szczytów. 
Sama przeprawa trwała ponad 2 godziny i wiodła przez niesamowicie kręte i wąskie pasma dróg, także szacunek dla kierowcy, że dał radę! Po drodze mijaliśmy liczne wioski oraz przydrożnych sprzedawców oferujących piękne kryształy górskie. Samym autokarem bujało jednak cały czas na prawo i lewo, także ten odcinek trasy nie należał do najprzyjemniejszych. Dyskomfort podróży zrekompensował nam jednak cudowny krajobraz oraz orzeźwiające górskie powietrze.

Następny przystanek --> pustynia Sahara!

poniedziałek, 4 lipca 2016

Wyprawa do Maroka cz II: Marrakesz

Drugim przystankiem mojej wycieczki po Maroku był niesamowity i piękny Marrakesz! Musze przyznać, że jestem bardzo szczęśliwa, iż mogłam odwiedzić to miejsce, gdyż zaraz po Hong Kongu stało się ono moim drugim ulubionym miejscem na świecie, które dotychczas dane mi było zobaczyć.
Miejsce to zachwyca swoim bogactwem kulturowym, jednak mnie najbardziej urzekły niesamowite krajobrazy. Wychodząc z ruchliwej i pachnącej przyprawami medyny czekają na nas niesamowite i bajkowe widoki. Daktylowe palmy na tle strzelistych i zaśnieżonych gór Atlasu Wysokiego zrobiły na mnie piorunujące wrażenie i aż nie mogłam oderwać oczu o tego rzadko spotykanego krajobrazu!
Żałuję jednak, że podczas mojej krótkiej wizyty nie udało mi się zobaczyć słynnego już domu Yves Saint Laurenta, ale myślę, że nic nie stoi na przeszkodzie aby odwiedzić to interesujące miasto jeszcze kiedyś w przyszłości ;).

Zapraszam Was na krótką wycieczkę po słynnym "czerwonym mieście"!

TRANSLATE

sobota, 2 lipca 2016

Wyprawa do Maroka cz I: Rabat

Myślę, że w końcu przyszła pora aby wrócić na tym blogu na moment do relacji z moich podróży :).
Wprawdzie w ubiegłym roku byłam aż w 12 krajach i trochę głupio się przyznać, ale do teraz nawet nie przejrzałam sporej części zdjęć z moich wyjazdów, także relacji, które chciałam tutaj opublikować trochę się nazbierało ;). W każdym razie dzisiaj rozpoczynam cykl, w którym chciałabym Wam opisać moją wycieczkę do Maroka! 
Spędziłam w tym kraju aż 9 dni, odwiedzając wiele miejsc a co więcej przejechałam ten kraj autokarem! Wycieczka, którą będę opisywać rozpoczęła się pod koniec lutego zeszłego roku, ale pamiętam ją jakby to było wczoraj. Mieszkałam wtedy jeszcze w Portugalii i był to jedyny zorganizowany wyjazd, na jaki wybrałam się od lat. Oferta cenowa jak i program wyjazdu były naprawdę atrakcyjne, także dobrze się złożyło, gdyż uważam, że do Maroko lepiej nie wybierać się samej jako dziewczynie. Muszę przyznać, że nigdy aż tyle nie wysiedziałam się w autokarze i był to jedyny minus tego wyjazdu. Droga powrotna przez całe Maroko, Hiszpanię i Portugalię zajęła aż 24h i nie mogłam po niej przez 2 dni usiąść na tyłku, ale o tym później ;).
W pierwszej części mojego mini przewodnika po tym niesowicie różnorodnym kraju zapraszam was  do Rabatu!

TRANSLATE

środa, 29 czerwca 2016

Waterfalls

Nie pamiętam już chyba, kiedy uszyłam jakąś torebkę, ale znalazłam ostatnio w szafie tą niewielką tiulową listonoszkę, którą stworzyłam dobre kilka lat temu. Połączyłam ją z letnimi dodatkami oraz zieloną, odcinaną pod biustem sukienką ze sklepu Zaful, która jest nowością w mojej garderobie. Kiedyś miałam prawdziwego bzika na punkcie sukienek typu "baby doll" i ostatnio powili sobie o nich przypominam. Są wygodne, idealne do noszenia w upalne dni i zakrywają co trzeba, także myślę, iż w najbliższym czasie pomyślę nad tym, aby uszyć nieco podobny ale autorski już model. 

TRANSLATE

niedziela, 26 czerwca 2016

Summer wish list

Od kilku dni panuje kalendarzowe lato, chociaż w tym roku prawdziwe wakacje czekają mnie dopiero po miesiącach letnich. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem to we wrześniu wyjadę na mojego drugiego Erasmusa do Hiszpanii, także oprócz nauki języka planuję uszyć sobie kilka fajnych letnich sukienek, które zaprezentuję Wam będąc już na miejscu - w Sevilli :). Póki co mam również w planach kompletownie letniej garderoby, gdyż brakuje mi na tą chwilę kilku niezbędnych rzeczy. 
A może jednak zbędnych hmm... bo przecież pomarzyć zawsze można :D.

poniedziałek, 20 czerwca 2016

HAND MADE: Różany pokrowiec na laptopa

W dzisiejszym mini-poście przedstawiam pokrowiec na laptopa, który uszyłam dla znajomej :). 
Wykonałam go z grubej bawełny w kwiatowy wzór, ociepliny oraz materiału alikante, który wykorzystałam w tym wypadku jako podszewkę. Całość zapinana na metalowy zamek :).

P.S. Jeśli komuś się spodobał ten pokrowiec, to mogę na zamówienie uszyć identyczny egzemplarz! Więcej info udzielam mailowo: kontakt@irminastyle.com

TRANSLATE

piątek, 17 czerwca 2016

HAND MADE: Granatowa sukienka z dekoltem

Dzisiaj w końcu pokazuję Wam sukienkę, którą uszyłam już co prawda prawie dwa miesiące temu, ale jakoś wcześniej nie miałam możliwości jej sfotografować :). Tym razem postanowiłam uszyć coś mniej grzecznego - co mogłabym założyć na imprezę wyjątkowo pokazując swoje walory :)))). Muszę się przyznać, że materiał na tą sukienkę z domieszką jedwabiu kupiłam już ok 3 lat temu za kilkanaście zł, jednak przez ten cały czas przeleżał sobie spokojnie schowany w kartonie za moim łóżkiem. Wystarczyło jedynie dokupić batyst na podszewkę, zamek, oraz poświęcić trzy popołudnia na zrealizowanie mojego projektu i nowy ciuch gotowy!
Jeżeli śledzicie mojego bloga od dawna, to na pewno wiecie, że od czasu do czasu lubię w swoich projektach wykorzystywać motyw pasków i umiejscawiać je w różnych miejscach. Wykorzystałam ten pomysł i tym razem tworząc jednak spore wycięcie na dekolcie oraz w okolicy talii. 
Miałam już na sobie tą kreację w ubiegłym miesiącu na imprezie i muszę przyznać, że potrafiła na niektórych wywołać piorunujące wrażenie, haha :D
A Wam jak się podoba moja nowa autorska sukienka? :)

TRANSLATE

wtorek, 14 czerwca 2016

Coś nowego, coś starego

W dzisiejszej stylizacji postawiłam kolejny raz poszaleć z tiulową spódnicą, którą uszyłam jakiś czas temu i połączyć ją z gorsetem zakupionym dobre 5 albo 6 lat temu... w Tesco :D. Z tego co pamiętam znajdował się on na wyprzedaży w dziale bieliźnianym, więc nie mogłam odmówić sobie tego zakupu. Miałam go na sobie jedynie raz, podczas jakiejś imprezy sylwestrowej, a resztę czasu ten gorset w stylu Dolce & Gabbana przewisiał na drążku w mojej szafie. 
Całość połączyłam w nabijaną ćwiekami kopertówką - również mojego autorstwa, oraz z nowymi sandałkami na obcasie, które udało mi się ostatnio dorwać w atrakcyjnej cenie na Allegro. Postawiłam również na srebrną biżuterię m.in. na uwielbianą już przeze mnie bransoletkę z charmsmi Soufeel, o której pisałam Wam już dokładnie 2 posty temu TU. Wątpię, abym w najbliższym czasie ściągała ją z mojej ręki! :)

TRANSLATE

piątek, 10 czerwca 2016

Koronka i żakard

Żakardowa spódnica z tego wpisu była jedną z pierwszych spódnic jakie uszyłam kiedykolwiek. Pamiętam, że szyłam ją specjalnie na pierwszy pokaz mody, na który zostałam zaproszona, jak również na moją pierwszą wizytę w Warszawie, a było to ponad 6 lat temu! :)) Kto by pomyślał, że wkrótce po tym zamieszkam tam nawet na pewien czas.
Postanowiłam połączyć ją tym razem z nową koronkową spódnicą SheIn, starą już jak świat torebką z frędzlami H&M, oraz z sandałkami na słupku Czasnabuty. Talię podkreśliłam skórzanym paskiem z lumpeksu, który odwiedzam co jakiś czas głównie w poszukiwaniu tego typu akcesoriów. Podobnych pasków ze skóry i to w cenie 5-7 zł udało mi się już zakupić całe mnóstwo! :).

TRANSLATE

wtorek, 7 czerwca 2016

NEW IN: Srebrna bransoletka z zawieszkami Soufeel

Od dawna w sumie nie ucieszyłam się aż tak bardzo na widok bransoletki, jak właśnie tej marki Soufeel! Od jakiegoś czasu zaczęłam już porzucać biżuterię z koralików i stawiam na srebro, także bardzo się cieszę, że stałam się posiadaczką tego małego cuda.
Tego typu bransoletki modułowe stały się w ostatnim czasie bardzo popularne, ale nie dziwię się ich sukcesu, gdyż kreowanie własnej tego typu biżuterii naprawdę może wciągać! Każda z nas może  w ten sposób stworzyć sobie wyjątkową i spersonalizowaną ozdobę, a w dodatku wysokiej jakości (srebro próby 925), uroczą i trwałą. Ja na początek wybrałam sobie 5 zawieszek, które symbolizują moje upodobania i trafiają w moją estetykę. Pominęłam kolorowe, emaliowane charmsy i skupiłam się na tym, aby moja wersja bransoletki była bardziej uniwersalna i klasyczna. Oczywiście mój pierwszy wybór padł na zawieszkę z małym samolotem, który ma symbolizować moją naturę podróżnika, a następnie na uroczą ośmiornicę, która przypomina mi o wakacjach. Szczególnym względem darzę również zawieszkę w kształcie serca z... nadrukowanym zdjęciem mojego drugiego domu, czyli ukochanego Porto! Mam nadzieję, że uda mi się tam zawitać jeszcze w tym roku, jednak póki co, będę ten mały symbol przywiązania nosiła przy sobie. Myślę również, że możliwość umieszczenia wybranego napisu i graweru na zawieszce to super interesujący pomysł. Zapewne gdybym była w związku wstawiłabym tam foto swojego kochanego, ale póki co nie pozostaje mi nic innego jak kierowanie swoich uczuć w innym kierunku, haha :D.
Jedyny minus tego typu bransoletki jest fakt, że zawieszki mogą dosyć łatwo wypaść przy otwieraniu, także trzeba uważać, ale tak to już z biżuterią tego typu zwyczajnie jest. Szkoda również, że nie ma charmsa z maszyną do szycia, bo brałabym go bez zastanowienia! :)
Myślę, że całość prezentuję się naprawdę pięknie, a moja kolekcja zawieszek powoli i stopniowo będzie się wzbogacać :). 
Pozostałe zawieszki do obejrzenia i/lub zakupienia w sklepie Soufeel, szczegóły + kod zniżkowy na samym dole!!!

TRANSLATE

sobota, 4 czerwca 2016

HAND MADE: Różowa spódnica z lnu

Kupon na tą pastelową spódnicę kupiłam dobre kilka lat temu i to w dodatku za kilka zł, jednak przez długi czas nie wiedziałam tak naprawdę co z niego uszyć. W końcu wpadłam na pomysł rozszerzanej spódniczki - każdy z trzech poziomów ma szerszy obwód. Tak właściwie to uszyłam ją już w październiku, jednak dopiero teraz udało mi się uwiecznić ją na zdjęciach w stylizacji, a oprócz tego w końcu zapanowała odpowiednia do jej ubrania pogoda! :). Biorąc pod uwagę, że jest wykonana z lnu, z pewnością będzie odpowiednia do noszenia podczas zbliżającego się lata! :).

TRANSLATE

poniedziałek, 30 maja 2016

Pineapple

Ananaska? :D
Kiedy tylko zobaczyłam ten t-shirt na stronie sklepu SheIn, od razu wiedziałam, że stanę się jego posiadaczką! Mam już co prawda koszulkę z printem w arbuzy, a nawet w banany, ale ten wielki ananas wydał mi się jednocześnie zabawny i uroczy na tyle, że nie mogłam mu się oprzeć :).
Połączyłam go w tej stylizacji z marynarką w męskim stylu, oraz z szortami, które kupiłam całe wieki temu, a dopiero niedawno zdecydowałam się odpowiednio skrócić. Obie rzeczy pochodzą z resztą z second handu :).
Dobrze wiecie, że nigdy nie miałam bzika na punkcie szczupłej sylwetki, ale cieszy mnie fakt, że udało mi się w ostatnim czasie zrzucić nadprogramowe kilogramy, a nawet mam nadzieję, na kolejny niewielki spadek. Myślę, że mały wpływ będzie miał na to fakt, że od zeszłego tygodnia jeszcze więcej jeżdżę na rowerze i to już przed 7:00 rano codziennie do pracy, także może zacznę nosić krótkie spodenki nawet chętniej niż zazwyczaj.
Swoją drogą to miałam ostatnio swój pierwszy w życiu rowerowy wypadek i to na środku ulicy, właśnie tuż przed miejscem poniższych zdjęć! :D. Dwóch ludzi pomagało mi zebrać się z jezdni zaraz po tym, jak mój rower poślizgnął się na torach tramwajowych. No ale co tam, na szczęście wszystkie strupy i siniaki już mi zeszły, haha! :D

TRANSLATE

piątek, 27 maja 2016

Make your life a story worth telling

Nowością w mojej szafie jest biała bluzka z frędzlami SheIn, która stała się postawą tej dosyć prostej i letniej stylizacji :). Połączyłam ją ze spódnicą mojego autorstwa, torebką zakupioną w moim ukochanym Porto, oraz ze skórzanymi akcesoriami. Postawiłam również na masywne kolczyki H&M, złoty pierścionek vintage, oraz na bransoletki She Bijou, których od dawna jestem wielką fanką. Oprócz symbolu szczęścia czyli koniczyny, wybrałam również bransoletkę z wykonanym dla mnie grawerem, czyli z hasłem Make your life a story worth telling, które jest jednym z moich życiowych motto! :).

TRANSLATE

sobota, 21 maja 2016

World citizen

Mój mały bzik na punkcie wiązanych na dekolcie bluzek trwa! :D. Właśnie trafiła do mnie biała wersja, którą już oczywiście uwielbiam. Ostatnio sporo szyję swoich autorskich rzeczy, tylko mam oczywiście kłopot z wyciągnięciem kogoś na zdjęcia, tak abym mogła te dzieła Wam pokazać. Mimo wszystko robię co mogę, zwłaszcza, że zaczynam powoli cierpieć na brak czasu. Właśnie zaczynam staż w... prokuraturze okręgowej, oraz powoli przygotowuję się do mojego wyjazdu we wrześniu. Jeszcze tak konkretnie się tym newsem nie pochwaliłam, ale jadę ponownie na Erasmusa!!! Tym razem do Sevilli w Hiszpanii :). Czeka mnie ponownie wielka przygoda, oraz nauka hiszpańskiego, co obieram sobie tym razem za konkretny cel. Nie wiem tak naprawdę jak długo tym razem mnie nie będzie, ale jak zwykle mam nadzieję, że jak najdłużej ;). Czasem myślę sobie... że też mi się tego chce po prostu, tak naprawdę to mam dosyć nauki i na nowe studia zapisałam się w sumie pod wpływem impulsu, ale jest to w końcu tryb zaoczny i postaram się z nich wyciągnąć tyle, ile się da ;). Przywiązywanie się do jednego miejsca stanowczo nie jest w mojej naturze, nie cierpię stagnacji i przyznaję się bez bicia, że nie prędko mi do "dorosłości" i staram się przeżywać swoją młodość na 100%. Nikt i nic mnie tu przecież nie trzyma, więc skoro studiuję, to mogę robić to jednocześnie na hiszpańskim uniwersytecie, w międzyczasie pijąc wino i zajadając się tapas :). 

Wpadajcie też na mojego Snapa i Insta! (irminastyle)

TRANSLATE

niedziela, 15 maja 2016

All black everything

Możliwe, że nieco dojrzewam, gdyż zauważyłam iż mój styl ubierania się w ostatnim czasie nieco się zmienia. Zawsze uwielbiałam kolory, ale mimo wszystko nie pojawiają się one w moich stylizacjach tak często jak kiedyś. Nigdy nie przepadałam również za dekoltami, mimo iż doskonale zdaję sobie sprawę, że mam czym oddychać ale może dociera do mnie również powoli, że być może jest to dla mnie ostatni dzwonek na noszenie nieco bardziej wyciętych bluzek, bo z wiekiem grawitacja nie będzie już przecież działać na moją korzyść. Hahaha. No cóż, nie ma co ukrywać, w tym roku skończę przecież 27 lat.
W tym poście nie prezentuję żadnego nowego autorskiego dzieła, ale wykopałam za to z czeluści mojej szafy tiulową spódnicę, którą uszyłam sobie na sylwestra dobre 6 albo 5 lat temu :). Połączyłam ją z wiązaną bluzką SheIn z głębokim dekoltem, oraz z torebką z kokardą również mojego projektu i wykonania :).
Jak Wam się podoba cała stylizacja?

TRANSLATE

czwartek, 12 maja 2016

DIY: Kurtka jeansowa z imieniem na plecach

Jakiś czas temu udało mi się dorwać w lumpeksie klasyczną, jeansową kurtkę Levis, za którą zapłaciłam jedynie ok 25 zł. Sama w sobie jest ona oczywiście fajna, ale jeśli śledzicie mojego bloga od dłuższego czasu, to wiecie iż uwielbiam jeansowe kurtki, ale najbardziej takie, które przerobię sobie po swojemu! :). Kocham wielogodzinne wyszywanie i haftowanie, a tego typu żmudne i misterne czynności sprawiają mi przyjemność porównywalną do jedzenia czekolady. Oczywiście wymaga to sporej cierpliwości i dbałości o detale, ale efekt finalny w postaci wyjątkowego i dopasowanego do moich własnych potrzeb ubrania zawsze rekompensuje mi poświęcony czas oraz dyskomfort będący skutkiem pokłutych palców :).
Tym razem podczas przeróbki tego egzemplarza postanowiłam zachować naturalny kolor jeansu i nie używać wybielacza, zajęłam się za to tyłem mojej kurtki. W sumie to od dawna chciałam mieć jakąś część garderoby z moim imieniem na plecach, więc oczywiście sama postanowiłam sobie taką stworzyć! Zapraszam Was na cały post, gdyż poniżej pokazuję, jak dokładnie dokonałam całej transformacji.

P.S. Poprzednie posty z cyklu DIY, gdzie pokazuję moje wszystkie poprzednie przeróbki kurtek znajdziecie TU.

TRANSLATE