piątek, 3 lutego 2017

Intense time

Ostatnie tygodnie mojego życia to prawdziwe szaleństwo, na które składała się m.in. praca na cały etat, studia, kurs hiszpańskiego, remont, dodatkowe nocne zmiany, szycie zamówień i bieganina po lekarzach. Jednak przede wszystkim ważna dla mnie była... organizacja wyjazdu na mojego Erasmusa Nr 2! Wyjeżdżam do Aten już pojutrze, czego nie mogę się doczekać, głównie z tego powodu, że będę tam miała w końcu okazję do odpoczynku i ilości snu dłuższej, niż 5 godzin :).
Doskonale wiem jak to jest prawie nie sypiać, mieć każdego dnia zaplanowane wszystko niemalże co do godziny, malować się w tramwaju jadąc do pracy, uczyć się do egzaminu na ostatnią chwilę, skutecznie i konkretnie wszystko załatwiać. Mimo iż jestem dosyć roztrzepana, to od zawsze umiałam sobie wszystko dobrze zorganizować, brać na siebie więcej niż przeciętny człowiek, rozmieścić w czasie i dążyć do celu, nawet gdy po drodze pojawią się niespodziewane przeszkody.
Droga do tego wyjazdu była dosyć kręta. Bardzo chciałam jechać do Hiszpanii, dostałam się kolejno do Sevilli i Bilbao, jednak przeszkodą okazała się bariera językowa, gdyż niestety ale w Hiszpanii bez hiszpańskiego ani rusz! Potem nie chciałam jechać już nigdzie, skutecznie mi się odechciało i uznałam, że widocznie jestem już na Erasmusa za stara, ale po jakimś czasie dostałam odpowiedź zwrotną z ateńskiego uniwersytetu, że przyjmą mnie poza rekrutacją już w najbliższym semestrze. Zgodnie z moją maksymą - jeśli nic mnie tutaj nie trzyma, to dlaczego by nie jechać? - postanowiłam oczywiście podjąć decyzję o wyjeździe. 
Tym razem będzie kompletnie inaczej, niż na moim Erasmusie w Porto, o dziwo nie jestem tak podekscytowana, ani nawet przerażona. Wiem, że wyląduję na miejscu i że wszystkim sobie poradzę, cokolwiek by się działo.
Mam już wstępne plany na kolejny wyjazd gdzieś na praktyki zagraniczne, jednak to wszystko póki co jest jeszcze w sferze luźnych planów :)

Na dziś to tyle. Odezwę się z Aten! :)

TRANSLATE
Sukienka: Romwe | Buty: Primark | Kapelusz: Choies | Pasek:  New Yorker | Torebka: H&M | Rajstopy: Allegro | Choker: DIY | Naszyjnik "dopamina" + zawieszka "Polska": moj-jubiler.pl | Bransoletki: She & He | Pomadka: Sephora Cream Lip Stain, kolor 13



          

12 komentarzy:

  1. Hej :) Czy ten pasek kupowalaś jakoś niedawno? Myślisz, że będzie jeszcze w sprzedaży?

    OdpowiedzUsuń
  2. Faktycznie - jak nic nie trzyma, to czemu siedzieć w miejscu. Pewnie nieprędko zobaczymy nowe projekty by Irmina. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Super ubrania! Wszystko do siebie dobrze pasuje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie wyglądasz w kapeluszu :*

    OdpowiedzUsuń
  5. oo super wiadomość! powodzenia :) na pewno będzie fajnie, czekam na relacje!
    stylizacja prześliczna, a kolor na ustach mega ci pasuje!

    OdpowiedzUsuń
  6. :) nie wrocisz. zakochasz się w Grecji :).

    OdpowiedzUsuń
  7. Irmina, ty chodząca inspiracjo, uwielbiam Cię dziewczyno, trzymam kciuki i czekam na wpisy z Aten ! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, jak tylko się ogarnę i znajdę kogoś kto trzaśnie mi kilka fotek, to wracam z wpisami :D Mam też kilka wpisów DIY w zapasie, także pojawi się coś nowego w tym kontekście ;)

      Usuń
  8. Ale super! Będę śledzić Twoje losy na Erazmusie, sama się nad tym zastanawiam ale strach skutecznie mnie paraliżuje. Czy napisalabys post o minusach takiego programu i jak to wygląda finansowo- czy jestes w stanie przeżyć za pieniądze przyznawane w ramach tego wyjazdu czy musialas wcześniej trochę zarobić lub może tam będziesz dorabiać? Trzymam kciuki za Twoją grecką przygodę i już zazdroszczę znacznie lepszej pogody niż w Polsce 😉

    OdpowiedzUsuń
  9. To mój drugi erasmus i naprawdę bardzo dużo pisałam na ten temat wcześniej, po moim pierwszym w Portugalii. Wszystko znajdziesz pod etykietą "Erasmus" :). Stypendium z Erasmusa nie ma na celu zafundowania Tobie życia za granicą, tylko wyrównanie różnic w kosztach pomiędzy danymi krajami. Niestety, ale nie jest to wystarczająca kwota (zwłaszcza, jeśli ktoś lubi podróżować) i na pewno trzeba mieć swoje oszczędności.

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad :)
KOMENTARZE OBRAŹLIWE ORAZ SPAM NIE BĘDĄ AKCEPTOWANE