sobota, 15 września 2012

Greetings from France!

Kochani, ostatnio jest mnie tu niewiele, ale pochłonięta byłam szyciem nowych rzeczy, które mam zamiar Wam pokazać w najbliższym czasie. Od kilku dni jestem we Francji, gdzie w trakcie intensywnego zwiedzania staram się je sfotografować :) Niewiele sypiam, bolą mnie nogi, a internet w hotelu nie jest najwyższych lotów, dlatego nowych wpisów spodziewajcie się pod koniec przyszłego tygodnia!
Oprócz tego mam w zamiarze zmontować film z podróży! :)

Pozdrawiam Was serdecznie
Irmina!

TRANSLATE

piątek, 7 września 2012

MODNA BIBLIOTECZKA: Fashion Babylon

W tym tygodniu znowu naszła mnie ochota na pochłanianie książek. Od wielu miesięcy nie umieściłam żadnej recenzji, stąd dzisiejszy wpis :)
Tym razem sięgnęłam po powieść Fashion Babylon. Jest to część cyklu, w którym autorka Imogen Edwards - Jones zdradza elementy funkcjonowania wielu gałęzi branży. W tym wypadku wraz z Autorem Anonimowym, którym jest grupa cenionych i znanych osób, opowiada o przemyśle modowym. Dzięki temu wszystkie zawarte w książce informacje, zyskują na wiarygodności.
Bohaterką książki jest brytyjska projektantka, właścicielka niewielkiej firmy działająca niezależnie. Powieść opisuje okres pół roku, w którym stara się kontynuować rozwój swojej kariery.
Jak sugeruje sam podtytuł, książka naładowana jest informacjami ze świata mody, przedstawia kulisty powstawania kolekcji, sesji zdjęciowych, funkcjonowania fashion weeku. Dzięki niej dowiadujemy się jakie nazwiska liczą się w branży, kto kupuje haute couture i jakie są uroki pracy jako stylista gwiazd. Samo środowisko przedstawione jest jako wieczny wyścig szczurów, zdominowane przez homoseksualistów i wychudzone kobiety, w którym zażywanie narkotyków jest normą. W branży mody łatwo jest zaistnieć ale równie szybko można zniknąć. Projektanci niezależni żyją w wiecznym stresie, martwią się o ciągłość własnego biznesu, walczą o kupców, nerwowo stają się przewidzieć trendy, często kopiują jeden od drugiego a nawet zdarza im się wpuścić na wybieg czyjąś kreację z jedynie wymienioną metką. Marzą o tym, aby zostać wykupionym przez koncern LVMH lub Gucci Group, co odciążyłoby ich od nieustającej presji i zagwarantowało stałość sprzedaży i zysk.
W książce przedstawionych jest wiele interesujących anegdot oraz ciekawostek. Przykładowo dowiadujemy się jakie ubrania trafiają do TK Maxx, jak funkcjonuje portal Net-a porter.com oraz jak wyglądają prowizje i koszta wyprodukowania torebki lub flakonu perfum. Różnica w cenie finalnej jest ogromna.
Moda to przede wszystkim biznes, w którym sprzedaje się nie tylko części garderoby ale również cały styl życia, przedmioty pożądania, tworzy się iluzję. Marka jest niezwykle istotną i delikatną kwestią, w której współpraca z nieodpowiednim celebrytą lub niepochlebna wzmianka w prasie, potrafi niekorzystnie wpłynąć na PR i wyniki sprzedaży.
Pierwsze wydanie książki ukazało się w 2006 roku, w Polsce w 2011 więc możliwe, że przez to straciła nieco na aktualności. Bohaterka żyje w czasach, kiedy Victoria Beckham uchodziła za uosobienie kiczu i tandety i plotkowało się o liposukcjach Lee McQueena (który już nie żyje).
Nieco zdziwiła mnie dosyć duża czcionka książki, przez co czyta się ją naprawdę błyskawicznie. Zdecydowanie polecam tą pozycję wszystkim entuzjastom mody, których na pewno zdziwi fakt bezwzględności branży i jej powierzchowność.

Imogen Edwards - Jones & Autor Anonimowy - Fashion Babylon. Kulisy najbardziej snobistycznego biznesu świata
Wydawnictwo: Pascal
Wydanie polskie: 2011
Oprawa: miękka
Język wydania: polski
Liczba stron: 448
Sugerowana cena: 39,90zł


poniedziałek, 3 września 2012

Drugie życie sukienki

Dokładnie dwa lata temu uszyłam TĄ miętową sukienkę. Mimo, że uwielbiam sukienki maxi to niestety rzadko występują okazje do ich założenia. Właściwie to cały ten okres czasu przeleżała niezałożona w szafie.
Ostatnio jednak szykując się do wieczornego wyjścia przypomniałam sobie o niej i postanowiłam skrócić przed kolano :) Tym samym kreacja stała się praktyczniejsza i bardziej uniwersalna, zyskała drugie życie, a ja mam kolejną sukienkę w którą mogę się ubrać  na wiele okazji i sposobów :)

Pozdrawiam
Irmina ;)

TRANSLATE

wtorek, 28 sierpnia 2012

Jeden materiał na trzy sposoby. Część III. Top

Dzisiaj mam dla was trzecią, ostatnią już część cyklu "Jeden materiał na trzy sposoby". Z dobrze znanego wszystkim materiału uszyłam również top na jedno ramię z falbaną. Szyjąc kombinezon pomyślałam, że fajnie byłoby mieć również podobną do niego, krótką bluzeczkę, z tym, że noszoną na przeciwne ramię.
Taka część garderoby może nie do końca nadaje się na spacery po mieście, ale np nad morzem lub gdziekolwiek indziej na wakacjach lub po prostu podczas upałów, myślę, że będzie ciekawym rozwiązaniem :) Szkoda tylko, że coraz bliżej do jesieni...

Pozdrawiam
Irmina

TRANSLATE

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Kasia Miciak i Fatum Art Project fashion show

Każdy z nas potrzebuje czasami dłużej przerwy, aby powrócić potem ze wzmożoną siłą. Ja swoją właśnie wykorzystałam, więc tym samym zapowiadam, że nowe wpisy będą pojawiały się częściej :) Już za dwa tygodnie w końcu wyjeżdżam na krótkie wakacje i jest to dla mnie pretekst do uszycia kilku nowych rzeczy. Szczerze mówiąc to już od dawna nie uszyłam niczego dla siebie, w ostatnich tygodniach troszkę nie miałam motywacji ani do tworzenia, ani tym samym do wrzucania nowych notek.
W zeszłą sobotę 18.08 miałam za to okazję zawitać na pewnym evencie. Cieszę się, że wydarzenia związane z modą powoli, ale coraz częściej pojawiają się również w Poznaniu i nie muszę już tak często jeździć do Warszawy aby obejrzeć czyjąś kolekcję ;)
O zachodzie słońca, w Beach Barze pod Galerią Malta, swoją jesienną kolekcję zaprezentowała Kasia Miciak oraz Grzegorz Szczuka, tworzący pod szyldem Fatum Art Project.
Moją rolą było za to ubranie organizatorki oraz prowadzącej całe wydarzenie w sukienki mojego autorstwa :)
Z pewnością miło spędziłam czas wśród znajomych ze stolicy oraz sącząc kolorowe drinki. Przebywanie wśród kreatywnych ludzi, zmotywowało mnie to do myślenia nad stworzeniem mojej drugiej kolekcji.
Wszystko jednak w swoim czasie, zapraszam do obejrzenia krótkiej fotorelacji ;)

Pozdrawiam
Irmina

TRANSLATE

sobota, 18 sierpnia 2012

Jeden materiał na trzy sposoby. Część II. Bikini

Dzisiaj mam dla Was drugą część cyklu pt. "Jeden materiał na trzy sposoby", w której zaprezentuję pierwsze uszyte...bikini :)
Ze wszystkich rzeczy, które szyję, najbardziej lubię te, które tworzę kompletnie od zera, bez żadnych wykrojów (chociaż i tak wszystkie tworzę sama). Przykładem jest ten strój kąpielowy. Jest to całkowicie moja interpretacja, nie inspirowałam się niczym innym, jak tylko tym aby to bikini było dla mnie perfekcyjne. Chodzi mi to zarówno o mój własny gust, projekt jak i dopasowanie do mojej (nietypowej) figury.
Nie zdecydowałam się jednak sfotografować w nim podczas opalania przy jeziorze (z resztą nienawidzę się opalać) a zaprezentować je trochę skromnie, na manekinie. Nie mam figury modelki ani nawet zbliżonej do  tego manekina w rozmiarze 38, mam zdecydowanie większy tyłek i biust, więc wybaczcie niedopasowanie i brak wypełnienia niektórych miejsc :)
Właściwie to stworzyłam ten strój bardziej na potrzeby pójścia do aquaparku (przetestowany wczoraj), niż do opalania, bo jak wspomniałam: nienawidzę tego robić.
Całość uszyta z elastycznego, grubego poliestru z domieszką bawełny, majtki typu szorty oraz wiązana góra z efektownie prezentującym się tyłem :)

Pozdrawiam Was serdecznie
Irmina

TRANSLATE

wtorek, 14 sierpnia 2012

Praktyczny i kolorowy worek sportowy

Od kilku tygodni rekreacyjnie jeżdżę na rowerze na dłuższe dystanse. Jak to oczywiście w trasie bywa, zawsze ma się przy sobie kilka drobiazgów. Stwierdziłam, że saszetka w pasie typu nerka jest wystarczająco pojemna na klucze i telefon, lecz za mała do zmieszczenia dodatkowo wody i np. aparatu fotograficznego. Postanowiłam więc wykorzystać swoje umiejętności i uszyć sobie worek sportowy :)
Jest to praktyczna rzecz, którą nosi się jak plecak i prawie nieodczuwalna podczas jazdy rowerem (przetestowane! :)
Aby nie było zwyczajnie i nudno, mój worek wykonałam z materiałów w intensywnych barwach, z których stworzyłam falbany. Lubię takie pozytywne i kolorowe akcenty w swoich stylizacjach, więc właściwie to nie powstydziłabym się nosić go na co dzień zamiast torebki, do której jestem już przyzwyczajona :)

Pozdrawiam Was serdecznie
Irmina

TRANSLATE

czwartek, 9 sierpnia 2012

Jeden materiał na trzy sposoby. Część I. Kombinezon

Buszując w domowych szafach zdarza mi się czasami znaleźć jakąś ciekawą tkaninę. Moja mama przez pół życia szyła. Potrafiła stworzyć dosłownie wszystko, począwszy od poszewki na poduszkę, a na pikowanym płaszczu kończąc. Na moją korzyść, w domu nadal potrafię znaleźć niewykorzystane przez nią tkaniny, które staram się stopniowo obdarzać funkcjonalnością.
Dzisiaj do pokazania mam... kombinezon. Jest to pierwsza taka rzecz uszyta przeze mnie i przyznam, że czuję się w nim całkiem zabawnie :) Nigdy nie nosiłam tego typu jednoczęściowych rzeczy, więc spodenki połączone z topem to nowość w mojej garderobie. Z pewnością fajnie sprawdzi się latem, jest szalenie wygodny i niemalże równie funkcjonalny co sukienka. Po założeniu go,  do kompletnej stylizacji wystarczą już tylko dodatki.
Materiał, z którego go uszyłam to elastyczny, mięsisty poliester z bawełną. Ile ma lat? 10, 15? Trudno powiedzieć :) Ten barwny oldschoolowy deseń to jedno z moich wspomnianych "szafowych" znalezisk. Kilkumetrowy kawałek pozwolił mi stworzyć z niego trzy różne rzeczy. Pierwszą z nich jest prezentowany kombinezon, a żeby zobaczyć resztę musicie troszkę poczekać :)

Pozdrawiam serdecznie
Irmina

TRANSLATE