środa, 28 grudnia 2016

Wyprawa na Maderę cz. IV: Zwiedzając wyspę

Objeżdżając Maderę dookoła można natrafić na wiele pięknych miejsc i zobaczyć prawdziwe bogactwo natury. Wyspa zachwyca swoimi wzgórzami, wodospadami oraz roślinnością, o czym wspominałam już w poprzednich postach z tej wyprawy, jednak na mnie zdecydowanie największe wrażenie zrobiła nasza wizyta... w niebie ;). 
Zapraszam Was na czwarty i ostatni już wpis z tego cyklu, w którym zabiorę Was na małą przejażdżkę po całej wyspie.

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Wyprawa na Maderę cz. III: Spacer po wybrzeżu

Kiedy centrum miasta Funchal i okoliczne ogrody zostały już przez nas zobaczone, postanowiłyśmy poświęcić jeden niezagospodarowany dzień na spacer wzdłuż wybrzeża. Tym samym miałyśmy okazję zobaczyć przedmieścia, czyli miejsca przepełnione hotelami i turystami, jak również naturalne wybrzeże Madery. Tak jak wspominałam wcześniej, na wyspie nie znajdziemy plaż innych niż kamieniste, bądź sztucznie usypane. Turyści mogą się tu w głównej mierze wygrzewać na słońcu... leżąc na betonie przy sztucznych basenach. Przyznam szczerze, że są one mimo wszystko wygodniejsze niż naturalna linia brzegowa. Woda w oceanie jest zimna, a do tego bardzo łatwo można się w niej poślizgnąć na wszędobylskich kamieniach. Perełką na trasie naszego spaceru był za to naturalny basen w Ponta da Cruz. A raczej byłby... gdybyśmy tylko miały wtedy ze sobą stroje kąpielowe :(.

TRANSLATE

środa, 21 grudnia 2016

Wyprawa na Maderę cz. II: Ogrody wyspy

Madera słynie z całorocznego łagodnego klimatu i naturalnie bujnej roślinności. Nigdzie nie widziałam tak pięknych ogrodów, jak własnie tutaj, pomijając już fakt, że tak naprawdę to całą wyspę można uznać za jeden wielki ogromny ogród! Przechadzając się po Funchal co rusz natrafimy na piękne i zadbane parki i kwietniki, w których można odpocząć. Miejscowi sadzą również w swoich ogródkach i na balkonach egzotyczne kwiaty, których nigdy nie ma się tu dość. Ogrodnik, bądź botanik naprawdę czułby się tu jak w raju :).
Samo miasto Funchal można zwiedzić w dosłownie w 2-3 godziny, więc oprócz spaceru po wybrzeżu naturalną kolejnością rzeczy następnymi atrakcjami do zobaczenia staje się to co ponad miastem.
Nie będę ukrywać, że spędzając 7 dni na Maderze już pod koniec tej wyprawy mimo wszystko strasznie się wynudziłyśmy. Starałyśmy się maksymalnie urozmaicać sobie nasz wolny czas i jak zawsze prawie wszędzie chodzić pieszo. 2 dni poświęciłyśmy również na objechanie wyspy dookoła i chociaż doceniam oczywiście piękną wyspiarską naturę, to biorąc również pod uwagę ceny osobiście uważam, że 4 dni w zupełności by nam tam wystarczyło :).
W tym wpisie pokażę Wam piękne i słynne ogrody Madery, czyli miejsca obowiązkowe dla przybywających tu turystów. Bez ich zobaczenia każda wyprawa na tą egzotyczną wyspę traci na ważności! :)

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Wyprawa na Maderę cz. I: Funchal

Biorąc niedrogi lot z Lizbony już po ok dwóch godzinach lądujemy na Maderze - szerzej określanej jako wyspa wiecznej wiosny. Jest to archipelag położony na Oceanie Atlantyckim, oficjalnie należący do Portugalii, który zachwyca swoją urodą i panującym tu klimatem. I chociaż wyspa wg. mnie należy do raczej drogich, z pewnością warto ją odwiedzić chociażby dla unikatowej roślinności, pięknych ogrodów i zachwycających krajobrazów.
Jeżeli uwielbiasz kontakt z naturą, spokój i aktywny wypoczynek, to na tej wyspie z pewnością Ci się spodoba ;).
I chociaż Maderę miałam przyjemność odwiedzić w ubiegłym roku, na moją czteroczęściową relację zapraszam Was dopiero teraz ;).

środa, 23 listopada 2016

HAND MADE: Beżowa spódnica we wzór

Poniższą garstką zdjęć z pięknego Porto zamykam moją małą relację z ostatniej wycieczki. Przy okazji udało mi się uwiecznić nową autorską spódniczkę, którą uszyłam z jednego z kuponów, które udało mi się dorwać w ubiegłym roku na Maderze. Swoją drogą to nie pokazałam Wam jeszcze mojej fotorelacji z tamtejszej wyprawy, ale myślę, że i na to przyjdzie w końcu pora ;).
Tkanina spodobała mi się ze względu na wzór, więc postanowiłam uszyć z niej prostą spódnicę o kroju A, nadającą się do noszenia na co dzień. Biorąc pod uwagę, że kupon materiału sam w sobie nie był zbyt duży, co również ograniczało mi pole wyboru odnośnie fasonu tej spódnicy, myślę, że efekt końcowy jest jak najbardziej przyjemny, a już na pewno bardzo wygodny :).

TRANSLATE

poniedziałek, 21 listopada 2016

Jak to jest wrócić do domu

Trzecim i ostatnim przystankiem mojej wrześniowej podróży było moje ukochane Porto. Odwiedziłam je pierwszy raz od 17 miesięcy i od razu po lądowaniu... poczułam się jakby nie było mnie tu maksymalnie kilka dni. W samym mieście oprócz kilku nowych remontów i modernizacji niewiele się zmieniło. No może zwiększyła się jednak liczba odwiedzających miasto turystów, gdyż podobno Porto staje się coraz bardziej popularne.
Zdałam też sobie sprawę, że miasto, w którym spędziłam 10 miesięcy swojego życia, w którym przeżyłam całą masę przygód, studiowałam, dojrzałam, po raz pierwszy się zakochałam jest zupełnie inne bez... znanych mi ludzi. Erasmus to przede wszystkim społeczność, przyjaźnie zawierane na długie lata, wspólnie spędzone szalone chwile, które na koniec semestru niestety kończą się bezpowrotnie. Tak naprawdę, gdybym poleciała do Porto sama, to prawdopodobnie wynudziłabym się strasznie, więc dobrze, że towarzyszył mi momentami mój nieznośny brat.
Odwiedziny w Porto było mi potrzebne, potraktowałam je jako małą odskocznię od codziennego świata, musiałam sobie przypomnieć jak to było mieć beztroskie życie bez problemów. Na miejscu tym razem poznałam ludzi, którzy właśnie zaczęli przeżywać przygodę ze swoim Erasmusem, którą ja mam już za sobą.  Poczułam się jak trochę jak weteranka.
Mieszkając w Polsce prowadzę kompletnie inny styl życia,  wcale nie chce mi się tak imprezować, wychodzić co wieczór jak za czasów w Porto, a co więcej tutaj, gdzie toczy się normalne życie mam całą masę obowiązków i zobowiązań.
Czy tęsknię więc za Erasmusem? No cóż. Swoje już wyszalałam, ale myślę, że tak. Jednak prędzej już wolałabym podjąć podobne wyzwanie, ale w zupełnie innym kraju. Porto zawsze będzie gdzieś w tyle mojej głowy, w moich myślach i wspomnieniach, jednak mimo wszystko raczej nie widzę się tam na stałe. Nadal szukam swojego miejsca na ziemi, ale jestem też pewna, że co jakiś czas będę miała potrzebę odwiedzenia go.

Co ciekawe, mój miejscowy znajomy widząc mnie powiedział:
"- Wróciłaś. Wy wszyscy prędzej, czy później wracacie."

TRANSLATE

piątek, 18 listopada 2016

HAND MADE: Sukienka w kratę z hiszpańskim dekoltem

Sukienkę z tego wpisu uszyłam już w lipcu lub sierpniu z przeznaczeniem na noszenie jej w trakcie upałów. Tak się złożyło, że odpowiednia okazja nadarzyła się we wrześniu w Lizbonie, gdzie żar dosłownie lał się z nieba.
Uszyłam ją z przewiewnej bawełnianej tkaniny w trójkolorową kratę. W linię dekoltu i pasa wszyłam gumki, a górę i dół wykończyłam falbanami tworząc tym samym modny w ostatnim czasie hiszpański dekolt.
Jak Wam się podoba?

UWAGA: Przy zakupie dowolnego zegarka za pośrednictwem strony internetowej Daniel Wellington, na hasło irminastyle otrzymacie 15% zniżki! Do tego wysyłka do każdego zakątka świata gratis!

TRANSLATE

środa, 16 listopada 2016

From Lisbon with love

Po krótkim wypadzie do Brukseli naszym kolejnym przystankiem była piękna Lizbona! Ahh... lądując po raz kolejny na tutejszym lotnisku i oglądając poranny wschód słońca poczułam się niemalże jak w domu. Po tym, jak spędziłam w Portugalii 10 miesięcy, czuję się jak u siebie, a już na pewno z dużą swobodą i świadomością spaceruję po tutejszych ulicach zajadając się w międzyczasie pastéis de nata.
Moją intencją było oczywiście odwiedzenie Porto, jednak Kacper, który również był tam wcześniej, chciał podczas tych wakacji zobaczyć jakieś nowe miejsce, stąd wybór padł na Lizbonę. Ja osobiście uważam, że póki co jest to moje ulubione europejskie miasto, pełne uroku, romantyzmu oraz pięknej architektury, które zawsze chętnie odwiedzę o każdej porze roku. Zdecydowanie mogłabym tu mieszkać!

O mieście tym pisałam już więcej po mojej pierwszej wizycie TU, stąd w dzisiejszej relacji skupię się raczej na zdjęciach.
Zapraszam! :)

piątek, 27 listopada 2015

Irminastyle w Lagos. Film!

W nawiązaniu do poprzedniego wpisu, w którym opowiedziałam wam trochę o przepięknej, portugalskiej miejscowości Lagos, dzisiaj w ramach uzupełnienia, mam dla Was moją małą, filmową relację! :).
Oczywiście jak zawsze zapraszam Was również do subskrybowania mojego kanału na YT, gdzie możecie obejrzeć pozostałe filmiki z moich podróży!

Photobucket


          

środa, 25 listopada 2015

Najpiękniejsze miejsce w Portugalii - Lagos!

Ze wszystkich miejsc, które odwiedziłam w Portugalii, to właśnie Lagos zrobiło na mnie największe wrażenie! Jest to niesamowicie piękna i urokliwa miejscowość, otoczona malowniczymi klifami, wśród których co rusz pochowane są  piaszczyste plaże. Krajobrazy Lagos to prawdziwa uczta dla oczy i ducha. Mimo iż nie jest super łatwo się tu dostać, to niesamowite widoki oraz wakacyjna atmosfera zrekompensowały nam cały wkład czasu, który musieliśmy ponieść. Jeżeli szukacie idealnego miejsca na wypoczynek w przyszłe wakacje, to Lagos leżące nad oceanem na samym południu Portugalii, w rejonie Algarve tylko na Was czeka!
Zapraszam Was na krótką wycieczkę po tym niesamowitym miejscu, po której zrozumiecie, że wybrzeże Lagos nie bez powodu zostało uznanym za jedno, z najpiękniejszych na świecie!
Uwaga, mnóstwo zdjęć! ;)

TRANSLATE

niedziela, 22 listopada 2015

Miejsca w Portugalii, które warto odwiedzić. Cz. III

Dzisiaj przedstawiam Wam kolejnych 5 portugalskich miejscowości, które dane mi było odwiedzić (poprzednie wpisy z cyklu TU). Na kolejne, ostatnie już miasto poświęcę osobny wpis, gdyż jest tak piękne, że w pełni zasługuje na większą uwagę :). 
Tymczasem zapraszam Was do poznania kolejnych ciekawych miejsc w moim ukochanym kraju, którymi są: Vila do Conde, Póvoa de Varzim, Aveiro, Costa Nova oraz Braga!

TRANSLATE

piątek, 20 listopada 2015

Miejsca w Portugalii, które warto odwiedzić. Cz. II

W drugiej części mojego małego przewodnika po Portugalii, przedstawię Wam kolejne 3 miejscowości godne uwagi :). Tym razem, na początek przenosimy się na samo południe - w rejon Algarve, uznawany przez wielu (w tym przeze mnie), za najpiękniejszy region tego kraju!
Jeśli nie czytaliście jeszcze pierwszej części z tego cyklu, odsyłam Was TU :).

TRANSLATE

środa, 18 listopada 2015

Miejsca w Portugalii, które warto odwiedzić. Cz. I

Dzisiaj wracamy na moment do tematu podróży, a konkretnie do mojej ukochanej Portugalii ;). Nie opublikowałam bowiem jeszcze wszystkich planowanych wpisów, których uzbierało się całkiem sporo podczas moich licznych wyjazdów w ciągu ostatnich miesięcy. 
Portugalia, mimo iż jest niewielkim krajem, jest niesamowicie piękna i różnorodna. Opisywałam Wam już wcześniej m.in. Lizbonę, Tavirę, Miramar, oraz oczywiście wielokrotnie Porto, w którym mieszkałam (wszystkie moje wpisy na temat Portugalii, znajdziecie TU).
Oczywiście w ciągu mojego pobytu zwiedzałam ile się dało, lecz nie dałam rady zobaczyć wszystkiego. W planach nadal mam odwiedzenie m.in. takich portugalskich miejscowości jak Sintra, Peniche oraz wyspy Azory, ale wszystko w swoim czasie! W Portugalii będę z pewnością jeszcze nie raz i mam nadzieję, że pierwsza okazja nadarzy się już najbliższej wiosny! ;).
Póki co, chciałabym Wam pokrótce przedstawić miejsca, które już dane mi było odwiedzić, a które warto zobaczyć przy okazji wizyty w Portugalii. 
Dzisiaj na pierwszy ogień idą 4 miejscowości. Reszty spodziewajcie się w kolejnych częściach ;)

TRANSLATE

środa, 26 sierpnia 2015

Erasmus w Porto - porady praktyczne

Wiem, że cześć z Was sama wybiera się z najbliższym czasie na swojego Erasmusa do Porto, oraz prosiła mnie o kilka rad, stąd też mój dzisiejszy wpis ;). Ja sama będąc w Waszej sytuacji prawie rok temu, kompletnie nie wiedziałam, czego mam się spodziewać już na miejscu. Plus był taki, że dzięki mojej znajomej, poznałam mieszkającego tam od kilku lat znajomego, który nie tylko podzielił się ze mną kilkoma wskazówkami, co nawet odebrał z lotniska i udzielił schronienia przez moje pierwsze dni w Portugalii ;). Myślę, że bez jego pomocy (pozdro Bartek!), byłoby mi na początku na pewno gorzej. 
Pierwsze dni były dla mnie bardzo stresujące, gdyż wiązały się one ze znalezieniem mieszkania, zgłoszeniem się na mojej nowej uczelni oraz oczywiście z aklimatyzacją. Jednak już po równym tygodniu stwierdziłam, że ogarnęłam już chyba wszystko, do tego znalazłam świetnych znajomych, z którymi trzymałam się praktycznie już do końca. Dzisiaj, z perspektywy czasu myślę sobie, że dałam sobie wtedy całkiem dobrze radę, w tym nowym dla mnie mieście i to w obcym kraju gdzie znałam tylko jedną osobę, lecz pamiętam, jak już pierwszego dnia po wylądowaniu, kiedy to zgubiłam drogę do miejsca, gdzie chciałam jechać i miałam kłopoty z połapaniem się w komunikacji miejskiej, stwierdziłam, że chyba kompletnie zwariowałam wyjeżdżając, że Portugalia jest strasznie dziwna, a ja mogłam siedzieć sobie dalej wygodnie w moim rodzinnym Poznaniu. Uff, dobrze, że jednak szybko wzięłam się w garść, zostałam w Porto 10 miesięcy i tym sam zgodziłam się na przeżycie dotychczas najlepszej przygody w moim życiu ;)

W dzisiejszym wpisie chciałabym udzielić kilku rad dla osób przybywających do samego miasta Porto. Wiele kwestii odnoście Portugalii i jej kultury, poruszyłam już w kilku moich poprzednich wpisach, które możecie przeczytać pod tagiem ERASMUS lub PORTUGALIA

piątek, 14 sierpnia 2015

Wszystko, co powinieneś wiedzieć o Portugalii. Cz. II

W nawiązaniu do poprzedniego wpisu, dzisiaj publikuję cześć drugą :). Przed Wami "Portugalia w pigułce", czyli wszystko, co powinniście wiedzieć na temat tego kraju ;). Oczywiście tym razem poruszam aspekty, na które nie było miejsca poprzednim razem ;). 
Zapraszam!

TRANSLATE 

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Wszystko, co powinieneś wiedzieć o Portugalii. Cz. I

Kiedy wyjeżdżałam do Porto we wrześniu ubiegłego roku, wręcz nie mogłam doczekać się chwili, kiedy moje stopy wreszcie staną na portugalskiej ziemi! Od kiedy wiedziałam, że wyjeżdżam tam na Erasmusa, skrupulatnie odliczałam dni, przygotowywałam się do wyjazdu tygodniami. Nigdy wcześniej nie byłam w tym kraju, więc spodziewałam się tylko tego co najlepsze. Mam tu na myśli między innymi piękne krajobrazy, nieziemsko przystojnych facetów, nieustannie upalnej pogody i pysznego jedzenia. No i jak to w przypadku wygórowanych oczekiwań bywa, realia okazały się nieco inne! :P. Szczerze? Pokochałam Porto dopiero po czterech spędzonych tam miesiącach. Oczywiście, że ja zwyczajnie lubię wybrzydzać i marudzić, ale nie myślałam, też, że mój entuzjazm gwałtownie opadnie już w trakcie moich pierwszych dni spędzonych na portugalskiej ziemi. Kultura w tym kraju okazała się dla mnie strasznie dziwna, nie potrafiłam zrozumieć wielu rzeczy, musiałam się przestawiać na kompletnie inny styl życia. I mimo iż szybko się aklimatyzuję, jestem osobą bardzo otwartą, zaradną i dosyć szybko się do Porto przyzwyczaiłam, to jak wiele innych osób uważam, że... za nic w świecie nie mogłabym mieszkać tam na stałe. Mimo wszystko, kocham jednak Porto miłością bezwarunkową, z wszystkimi dziwactwami i kwestiami, których nigdy nie zrozumiem, bo zwyczajnie wydają mi się idiotyczne. Jest to miejsce, w którym na zawsze zostawiłam cząstkę siebie i będę do niego wracać. Porto stało się moim drugim (lub trzecim po Warszawie) domem. Być może wpływ na ten stan ma fakt, iż spędziłam tam 10 miesięcy, zwyczajnie się przyzwyczaiłam i zbudowałam tam swój świat, a być może... zaczęłam to miejsce doceniać pod każdym możliwym względem!

W dzisiejszym wpisie chciałabym Wam w możliwie najbardziej szczegółowy sposób opowiedzieć o portugalskiej kulturze, o moich spostrzeżeniach, o tym co mnie w Portugalii wkurzało, oraz co mi się podobało. Opowiem Wam o różnicach pomiędzy naszymi krajami oraz o panujących tam realiach. A zapewniam Was: Portugalia jest kompletnie inna niż Polska!!!

"Portugalię w pigułce" mam zamiar podzielić na 2 części. Drugiej spodziewajcie się w najbliższych dniach! :)

czwartek, 6 sierpnia 2015

O mojej portugalskiej uczelni oraz o studiowaniu w Portugalii

Osoby, które wyjeżdżają na studia za granicę, oczywiście muszą liczyć się z tym, że cały system nauczanie może kompletnie różnić się od tego w Polsce. Ja również tego doświadczyłam, spędzając 2 semestry na studiach magisterskich w Portugalii. Już sam fakt, że zajęcia są prowadzone w obcym języku i w innym kraju był lekko przytłaczający, ale oprócz tego musiałam przyzwyczaić się do wszystkich dziwnych kwestii, których szczerze mówiąc - nadal nie rozumiem. Jeżeli chodzi o Portugalię i Polskę, to pod względem szkolnictwa wyższego nawet nie ma co porównywać! Prawie wszystko jest inne niż w naszej ojczyźnie, a na początku, kiedy dowiedziałam się co mnie czeka w Porto, byłam wręcz lekko zszokowana! :P Mimo wszystko przetrwałam ten okres, ale szczerze mówiąc, to nie chciałabym być Portugalką studiującą w Portugalii. Pod tym względem lepiej mi w ojczyźnie :). 
W dzisiejszym wpisie zebrałam znane mi fakty, dotyczące studiowania w Porto. Być może przyda Wam się garść tego typu informacji, jeśli zastanawiacie się nad swoim Erasmusem w Portugalii, lub zwyczajnie jesteście ciekawi jak to wygląda. 

Zapraszam! ;)

piątek, 24 lipca 2015

Czego nauczył mnie Erasmus w Portugalii

10 miesięcy spędzonych na obczyźnie z pewnością robi swoje. Wyjechałam do Portugalii zmęczona życiem w Polsce, znudzona, spragniona zmiany i nowych przygód. Czy osiągnęłam swój cel? W 110%! :) Przez ten okres czasu nauczyłam się wiele, zmieniłam nieco swoje podejście do życia, a co więcej lepiej poznałam samą siebie, stałam się jeszcze bardziej pewna i świadoma własnych możliwości. Wiem też, że jestem w stanie stworzyć swój własny świat w zupełnie obcym mi środowisku, zaaklimatyzować się i poradzić sobie w dosłownie każdej sytuacji. Zawsze byłam silna i zaradna, przez co wiedziałam, że Erasmus to program dla mnie. Celowo również wybrałam kraj na drugim końcu Europy i o zupełnie obcej kulturze, po to aby postawić przed sobą spore wyzwanie i w nim się sprawdzić.
Od kilku dni przebywam już w domu i mam wrażenie, jakby cały rok przeleciał mi przez palce. Powoli zaczynam nabierać dystansu do Porto i całej tej przygody. Rozmyślam nad tym, co chcę dalej robić w życiu, czy chcę gdzieś wyjechać, czy tu zostać, czy studiować dalej... a może zacząć się ustatkowywać? W każdym razie jedno jest pewne - przez Erasmusa stałam się inną osobą... lepszą wersją siebie, żądną przygód, jeszcze bardziej otwartą na świat, jeszcze bardziej ambitną. 

Zrozumiałam wiele nowych rzeczy i sporo się nauczyłam. Między innymi...

TRANSLATE 

wtorek, 21 lipca 2015

The ocean

Przez ostatnie 2 tygodnie w Porto, towarzyszył mi mój młodszy brat Kacper. Powiem Wam szczerze, że bardzo się cieszę, że mogłam mu pokazać mój portugalski świat, przedstawić znajomym, chłopakowi, jak również muszę przyznać, że pomoc mojego brata okazała się nieoceniona. Końcówka mojego pobytu była bardzo intensywna i nerwowa, a do tego w ostatnim tygodniu miałam zwyczajnego pecha, bo co chwilę coś się działo, powstawały nowe, poważne problemy. Między innymi dlatego moje bagaże utknęły w Porto i mam mały Sai-Gon na uczelni. Już sama obecność mojego brata sprawiła, że czułam się jedną nogą w Polsce, przez co powrót nie był dla mnie tak dramatyczny, nie mówiąc już o tym, że miałam sporą pomoc w pakowaniu i noszeniu moich wielkich walizek :).
Końcówka Erasmusa to najsmutniejszy okres. Odliczanie dni i świadomość, że już niedługo wraca się do ojczyzny, jest naprawdę przygnębiająca. Już od połowy czerwca inni Erasmusi - drodzy przyjaciele, zaczynają wracać do swoich krajów, a samo miasto zaczyna być jakieś inne - smutniejsze. Końcówka Erasmusa to również zaliczenia na uczelni, zamawianie kuriera po odbiór walizek, dogadywanie się z landlordem, okres intensywnej finalnej nauki i zaliczania przedmiotów. To udział w licznych "goodbye party", odwiedzanie ulubionych miejsc po raz ostatni, zakup prezentów dla przyjaciół i rodziny i... zamartwianie się powrotem. 
Nie da się ukryć, że Erasmus to niesamowita przygoda, inny świat, wieczne wakacje, które również kształcą i dają naprawdę wiele. A co dała mi Portugalia? O tym w kolejnym wpisie...

TRANSLATE 

niedziela, 19 lipca 2015

Students talk about Erasmus reality in Porto

WRÓCIŁAM!!!
Od dwóch dni jestem już w Polsce i nie ma co ukrywać... lekko mi nie jest. Połowa mojego umysłu nadal jest w Porto, a ja zaczęłam się ponownie przestawiać na polską rzeczywistość.
Przez ostatnie 10 miesięcy częstotliwość umieszczania przeze mnie wpisów na blogu na pewno zmalała, ale to za sprawą bardzo intensywnego trybu życia, jaki prowadziłam. Nigdy jednak nie miałam aż takiej ilości materiałów, które chciałabym tu publikować, a postaram się robić to od teraz systematycznie. Za sobą mam wiele podróży, które zaowocowały całą masą zdjęć, nagrań i refleksji, jak również nadal mam w zanadrzu wiele tematów na posty o Porto, jak i o Erasmusie. Oczywiście powrót do Polski oznacza jednocześnie powrót do umieszczania wpisów ze stylizacjami jak i do ... szycia!!!! :) Już za miesiąc wybieram się na ślub mojego przyjaciela, więc mam dobry pretekst, aby uszyć jakąś nową szałową kreację. Wierzcie mi, przez ostatnie 10 miesięcy wszystkie moje pomysły zmuszona byłam magazynować w swojej głowie. Jak tylko ogarnę całą biurokrację związaną z moim powrotem, nieco się zaaklimatyzuję i ułożę jakiś plan działania, od razu ponownie zwiększam swoją aktywność na blogu! :)))
Dzisiaj za to, mam dla Was nagranie, nad którym pracowałam przez ostatnie tygodnie w Porto. Zanim wyjechałam na mojego Erasmusa, sama bezskutecznie szukałam czegoś podobnego w internecie. Mianowicie, zapytałam wielu moich znajomych z Europy, co sądzą o Erasmusie, Porto, Portugalii, o to, co im się podoba, a co nie. Myślę, że to nagranie może przybliżyć nieco portugalskie realia osobom, które zastanawiają się nad spędzeniem swojego Erasmusa w Porto. Oczywiście jest to również fantastyczna pamiątka dla mnie samej! :) Ponieważ miło będzie włączyć to nagranie za jakiś czas, zobaczyć twarze i usłyszeć głosy tych wielu cudownych ludzi, których miałam okazję spotkać na swojej drodze! :)

Zapraszam do obejrzenia jak i subskrybowania mojego kanały na YT!

Photobucket

TRANSLATE