poniedziałek, 16 marca 2015

Przygoda w Hiszpanii cz. V: Barcelona. Park Güell

Ostatniego dnia w Barcelonie, postanowiłyśmy wybrać się do słynnego Parku Güell. Sam poranek jednak okazał się dla nas pechowy, gdyż panująca na zewnątrz silna burza pokrzyżowała nam nieco szyki i spowodowała opóźnienia w naszym planie. Oprócz tego, na dworcu głównym prawie ktoś ukradł mi torebkę!!! Wiele osób przestrzegało mnie przed złodziejami w Hiszpanii, i wierzcie mi - naprawdę cały czas jej pilnowałam, nosiłam ją dosłownie pod pachą! Wystarczyła jednak chwila nieuwagi, lub być może głupota, a pozbyłabym się sporej części mojego dorobku, który miałam ze sobą. Kiedy ktoś pyta Was o drogę, naprawdę pilnujcie swoich rzeczy, gdyż wysoce możliwym jest, że ta osoba chcę w tym momencie odwrócić Waszą uwagę i ukraść Wam coś wartościowego! W moim przypadku było tak, że siedziałam sobie z koleżanką w McDolandsie i kiedy jedna dziewczyna poprosiła nas o wskazanie jej drogi na mapie, drugi osobnik w tym czasie ukradł mi torebkę, którą miałam tuż obok swojej nogi! Gdyby nie inni ludzie, którzy zareagowali... aż boję się pomyśleć, o konsekwencjach!
W każdym razie mam swoją nauczkę :)
Pogoda wczesnym popołudniem w końcu uległa poprawie, a my mogłyśmy w końcu udać się do wspomnianego już Parku Güell!

TRANSLATE

czwartek, 12 marca 2015

Przygoda w Hiszpanii cz. III: Walencja. Miasteczko Sztuki i Nauki

Miasteczko Sztuki i Nauki to niesamowite miejsce w Walencji. Jest to jeden z największych kompleksów popularno-naukowych i kulturalnych w Europie, nazywany przez mieszkańców "dzielnicą przyszłości". W jego skład wchodzą: centrum kulturalne i rozrywkowe, oceanarium, delfinarium, kino, restauracje i muzea. A wszystko to w niesamowitych, awangardowych i futurystycznych budynkach, zaprojektowanych przez hiszpańskich architektów: Santiago Calatrava i Felixa Candela. 
Całość robi naprawdę niesamowite wrażenie. Czułam się tam, jakbym spacerowała po innej planecie, nie mówiąc już o tym, że jest to miejsce niezwykle fotogeniczne! Jest to obowiązkowy punkt dla każdej osoby odwiedzającej Walencję. Mimo, iż czas gonił nas bezlitośnie i nie miałam okazji wejść do środka żadnego z budynków, to krajobraz Miasteczka pozostanie w mojej pamieci naprawdę na długo!

TRANSLATE

środa, 12 listopada 2014

Praia de Matosinhos

Matosinhos jest najdroższą i jedną z najbardziej prestiżowych dzielnic Porto, określaną również miejscowym Beverly Hills. Przejeżdżając ulicami otoczonymi palmami wśród imponujących posiadłości, można wczuć się w klimat bogatego przedmieścia. Zdecydowanie jednak największym atutem Matosinhos jest bezpośredni dostęp do Oceanu Atlantyckiego, na który składają się między innymi: port, oraz piaszczyste i skaliste plaże. 
Muszę również przyznać, że jest to moje ulubione miejsce w całym Porto. Wystarczy ok 25 minut autobusem od centrum, aby móc się zrelaksować nad brzegiem oceanu, poczuć orzeźwiający wiatr oraz poobserwować ludzi uprawiających wszelakie sporty. Mimo iż w samym mieście nie ma zbyt wielu parków ani przestrzeni odpowiedniej do biegania, jeżdżenia na rowerze lub rolkach, Matosinhos jest do tego miejscem idealnym. Sprzyja bowiem temu długa promenada ciągnąca się wzdłuż oceanu, oraz znajdujący się blisko plaży, sporej wielkości park.
Jeżeli mówię już o oceanie, nie mogę nie wspomnieć o surfingu! Tutejsza plaża przyciąga swoim urokiem sporą ilość surferów, których podczas odpowiedniej pogody można spotkać tutaj od rana do wieczora (kto wie, może i ja sama zapiszę się wiosną na kurs :).
Poza tym w ciągu dnia, późną wiosną i latem, miejscowi chętnie korzystają z kąpieli słonecznych, a po zachodzie słońca na plaży można spotkać osoby zbierające małże wyrzucone przez ocean na brzeg. 
To wszystko składa się na naprawdę piękny obrazek. Kiedy tylko mam wolny dzień, lubię pojechać na Matosinhos, bo to miejsce mnie relaksuje i pozwala odpocząć od codzienności. 
Kiedy w przyszłym roku stąd wyjadę, jestem pewna, że najbardziej ze wszystkiego będę tęskniła akurat za tym miejscem.

TRANSLATE

wtorek, 14 października 2014

This is Porto baby!

Jak zapewne już wiecie, od prawie trzech tygodni przebywam w Porto w Portugalii, gdzie mieszkam i studiuję w ramach programu Erasmus. 
Na tą chwilę mogę stwierdzić, że ustabilizowałam już tutaj swoje życie, znalazłam mieszkanie, rozpoczęłam zajęcia, oraz poznałam nowych przyjaciół. Pierwsze dwa tygodnie były dla mnie bardzo ekscytujące i intensywne, gdyż wypełnione koniecznością adaptacji, poznaniem nowej kultury, jak i (nie ma co ukrywać), imprezami.
Portugalia jest inna, niż sobie wyobrażałam. Lecąc tu z myślą rozpoczęcia wielkiej przygody byłam pełna nadziei i optymizmu, a rzeczywistość nieco mnie rozczarowała. Styl życia mieszkańców oraz ich podejście do wielu spraw wielokrotnie zdążyły mnie już zirytować i szczerze mówiąc to nie jestem pewna, czy będę chciała spędzić tutaj kolejny semestr, mimo, iż mam na to pozwolenie. O dziwnych zasadach i systemach obowiązujących w moim nowym mieście opowiem Wam jednak innym razem :)
Aby nie było, że już na samym wstępie jedynie marudzę, szybko dodaję, że jest tu również wiele rzeczy, które mi się podobają. Moją relację z Portugalii, chciałabym rozpocząć od ogólnego przedstawienia Wam miasta, w którym mieszkam, czyli Porto! :)

TRANSLATE

czwartek, 15 maja 2014

Amsterdam street style

Przyjeżdżając do Amsterdamu byłam mocno zaskoczona obecnością różnych kultur oraz ludzi o zróżnicowanym kolorze skóry. Spacerując po mieście można odnieść wrażenie, że przebywa się wśród obywateli przybyłych z całego świata.
Moda uliczna w Amsterdamie potrafi naprawdę zainspirować, bo z pewnością można stwierdzić, że mieszkańcom nie brak odwagi w kwestii wyrażania własnej osobowości. Obserwując przechodniów na Placu Dam, stwierdziłam, że co rusz mijają mnie interesująco ubrane osoby, posiadające bardzo różnorodny i barwny styl, który z pewnością nie jest nudny, bezpieczny i zachowawczy. Majówka w Amsterdamie była bardzo chłodna, więc na ulicach królowały ciepłe okrycia wierzchnie oraz wełniane czapki. Biorąc pod uwagę, że rower jest tu niesamowicie popularnym środkiem lokomocji, przoduje tutaj przywiązanie do nonszalancji i wygody.
Nie można również zapominać o tłumnie przybywających do stolicy Holandii, spragnionych dobrej zabawy turystach, którym zdarza się przemierzać centrum miasta w zabawnych kostiumach. Widok mężczyzny przebranego za krowę, kobietę, lub w kolorowej peruce, nikogo tutaj nie dziwi :)

TRANSLATE

sobota, 10 maja 2014

Amsterdam

Jak już pewnie wiecie, Amsterdam nie był na mojej liście miejsc koniecznych do odwiedzenia przed śmiercią, którą umieszczałam tutaj niedawno, ale mimo to byłam bardzo chętna na tą podróż. W ubiegłym roku miałam przesiadkę na lotnisku Schiphol, więc widziałam to miasto jedynie z lotu ptaka. Tym razem po dotarciu na camping, meldunku, rozłożeniu namiotu i prysznicu, mieliśmy niecałe 3 dni na swobodne poruszanie się po mieście, oraz liczne rozrywki :)

TRANSLATE

piątek, 12 lipca 2013

Hong Kong dzień siódmy i ostatni. Największy na świecie Budda.

Poniedziałek był naszym ostatnim dniem w Hong Kongu. Na szczęście nasz samolot odlatywał dopiero po 23:00, więc mięliśmy przed sobą cały dzień zwiedzania. Na naszej turystycznej liście pozostało jeszcze kilka punktów, bez których odwiedzenia szkoda byłoby opuszczać to piękne miejsce. Tego dnia wstaliśmy więc bardzo wcześnie i pełni entuzjazmu wyruszyliśmy metrem na wyspę Lantau. Jest to największa wyspa w Hong Kongu, na której znajduje się m.in. największy na świecie posąg Buddy.
Co wydarzyło się tego dnia?
Zapraszam Was na cały post. Oraz ostrzegam! Tak wielu zdjęć w jednym wpisie jeszcze tutaj nie było! Mam nadzieję, że nie pozawieszają Wam się przeglądarki :D

TRANSLATE

wtorek, 9 lipca 2013

Hong Kong dzień szósty. Wzgórze Wiktorii.

Na dzień przed naszym wylotem z Hong Kongu w końcu przestało padać. Byliśmy więc w stanie zrealizować nasz plan zwiedzenia słynnego punktu widokowego na Wzgórzu Wiktorii. Niebo w HK jest bardzo mgliste, a w połączeniu z chmurami opadowymi, nawet wjeżdżając na jego szczyt, panorama miejska  z tego miejsca byłaby pewnie niewidoczna, jakby przykryta warstwą chmur. Także dopiero po trzech dniach naszych dobrych chęci, odhaczyliśmy to miejsce z naszej listy obowiązkowych miejsc do zobaczenia w tym pięknym miejscu.

TRANSLATE

wtorek, 2 lipca 2013

Hong Kong dzień piąty. Impreza na łodzi i bezludna wyspa.


Kochani, dzisiaj zabieram Was na bezludną wyspę gdzieś na Morzu Południowochińskim ;)
Dzień piąty naszej podróży, był przeze mnie dniem dosyć długo wyczekiwanym. Od dawna wiedzieliśmy bowiem, że w te sobotę wybierzemy się na całodniową imprezę na łodzi, połączoną z rejsem po morzu. Nie spodziewałam się jednak, że ten dzień okaże się dla mnie jednym z najlepszych w moim życiu :)
Ekipa ok 40 osób, studenci z całego świata, muzyka, jedzenie i napoje bez ograniczeń. Czego chcieć więcej? Może tylko braku deszczu, ale ostatecznie nawet on nam nie przeszkadzał :)

TRANSLATE

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Hong Kong dzień trzeci. Central.


Kochani, dzisiaj przygotowałam dla Was opis trzeciego dnia naszej podróży do HK. Oprócz tego przedstawiam Wam moją stylizację oraz nowe, autorskie spodenki! Co prawda uszyłam je już ponad 1,5 miesiąca temu i zdążyły już zająć honorowe miejsce w  mojej szafie, zwłaszcza przy tak upalnej pogodzie, ale z zgodnie z moim wcześniejszym zamiarem, pokazuję je na blogu dopiero dziś, od początku planowałam uwiecznić je na tle pięknego krajobrazu Hong Kongu.
Zapraszam na cały post! I ostrzegam, mnóstwo zdjęć! ;)

TRANSLATE

czwartek, 20 czerwca 2013

Hong Kong dzień drugi. Święto Smoczych Łodzi.


Drugi dzień naszego pobytu w Hong Kongu wypadał na środę. Miałam nadzieję, że uda nam się zobaczyć słynne już wyścigi konne, które odbywają się właśnie w środy. Hongkończycy są ich wielkimi entuzjastami i podchodzą do nich bardzo emocjonalnie. Aż 6/7 mieszkańców obstawia wyniki w setkach kolektur!
Na miejscu okazało się jednak, że z powodu przypadającego na ten dzień święta narodowego, zamiast wspomnianych wyścigów konnych, na jednej z miejscowych plaż odbędą się wyścigi smoczych łodzi. Stwierdziliśmy więc, że nie można przepuścić takiej okazji i zaplanowaliśmy nasz dzień aby wziąć udział właśnie w tym widowisku.

TRANSLATE

środa, 19 czerwca 2013

Podróż do Hong Kongu + pobytu dzień pierwszy

Kochani, wczoraj popołudniu z lekkim smutkiem wróciłam do Polski. Moja podróż życia dobiegła końca, ale myślami nadal jestem w cudownym miejscu, jakim niewątpliwie jest Hong Kong.
Miasto w Azji, tak odlegle i egzotyczne z pewnością spełniło moje wyobrażenia i to z nawiązką. Po raz pierwszy stwierdzam również, że z przyjemnością mogłabym tam zamieszkać, czego nie mogłam nigdy powiedzieć o żadnym z zagranicznych miast, w których byłam.
Oprócz pięknych wspomnień, które pozostaną mi w głowie do końca życia, przywiozłam ze sobą kilka drobiazgów oraz ponad 2 tys. zdjęć i setki krótkich filmików. Mam nadzieję, że temat mojej podróży do Hong Kongu Wam się nie znudzi, gdyż na pewno będę go wałkowała na blogu przez jakiś czas :)
Dzisiaj pragnę Wam streścić naszą podróż na miejsce oraz pierwszy dzień spędzony w HK. Nadal zastanawiam się, w jaki sposób dozować Wam moje refleksje, zdjęcia i stylizacje z nowymi, autorskimi ubraniami, ale postaram się przedstawić Wam wszystko to co najciekawsze i najważniejsze w sprawny i wygodny sposób.
Mam nadzieję, że czytając moje posty, pokochacie to miejsce tak samo jak my i kiedyś zapragniecie je odwiedzić, bo bez wątpienia warto!!! ;)
Póki co, za pomocą naszych zdjęć, zabieramy Was w egzotyczną podróż do Hong Kongu! ;)

TRANSLATE

piątek, 28 września 2012

Memories from Paris

Dzisiaj ostatnia już porcja zdjęć z mojej podróży do Paryża. Przed Wami garstka zdjęć, obrazki, które udało mi się tam uwiecznić.
jutro na blogu mała niespodzianka :)

Pozdrawiam

TRANSLATE

wtorek, 25 września 2012

Paris street style

Kiedy byłam w Paryżu w ubiegłym roku, bardzo zaimponowała mi tamtejsza moda uliczna, szczególnie sposób noszenia się mężczyzn. Tym razem również się nie rozczarowałam.
Uwielbiam elegancki luz Paryżan oraz to, że stawiają na wygodę i nonszalancję. Cechami charakterystycznymi są elegancko ubrani mężczyźni, którzy nawet do drogich garniturów potrafią założyć duże słuchawki i słuchać muzyki, wielokulturowość, którą widać w strojach Hindusów oraz Afrykan, oraz przede wszystkim wygoda. Duża część ludności jeździ przecież codziennie na rowerach i skuterach.
Widokiem powszednim są torebki Louis Vuitton, Celine lub Chanel.
Przed Wami część sylwetek, które udało mi się uwiecznić.

Zapraszam do obejrzenia.

TRANSLATE

czwartek, 20 września 2012

French food

Nie mogłam się oprzeć stworzeniu posta z francuskimi smakołykami :) Witryny w cukierniach lub targ z produktami regionalnymi wyglądały tak cudownie, że aż robię się głodna od patrzenia na same zdjęcia :)

Omnomnom <3

TRANSLATE

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Football fans in Poznań!

Poznań, jako miasto, w którym odbywają się mecze w ramach trwających mistrzostw Europy w piłce nożnej, został całkowicie opanowany przez fanów tej dyscypliny! Odwiedzili nas głównie kibice z Chorwacji, Włoch ale przede wszystkim w imponującej ilości Irlandczycy.
Przed Wami zdjęcia, które udało mi się zrobić w ostatnim czasie. Euro to idealna okazja aby testować nowy obiektyw :) Fotografii polskich kibiców jest niestety niewiele, bo tuż przed naszym sobotnim meczem wyładował mi się aparat. Z miłą chęcią za to pozowali mi dzisiaj Irlandczycy, którzy według mnie są chodzącą imprezą! :) To niesamowicie otwarci i zabawni ludzie kochający swój kraj oraz... Polskę! Wiem to z wielu bezpośrednich źródeł :)
Atmosfera jest cudowna i jestem dumna z naszego kraju, że współorganizuje te mistrzostwa!

Pozdrawiam Was serdecznie
Irmina

sobota, 26 maja 2012

Bańki!

Oczywiście spóźniłam się na ten bańkowy event organizowany w Poznaniu, ale mimo to, udało mi się uchwycić kilka ciekawych momentów :)

Enjoy
Irmina

TRANSLATE 

sobota, 17 grudnia 2011

Memories from Warsaw

No cóż...moja przygoda z mieszkaniem w stolicy właśnie dobiegła końca. Dzisiaj wróciłam do rodzinnego Poznania. W trakcie tych ponad siedmiu miesięcy spędzonych tutaj, przywiązałam się do tego miasta, chociaż jeśli miałabym wybierać pomiędzy nimi dwoma, odnośnie tego, w którym chciałabym zamieszkać na stałe... nie jestem w stanie wybrać. Przeprowadzam się ze względu na naukę, nadchodzące wyjazdy oraz lekki brak funduszy :) Lekko dobijała mnie tęsknota za moją ekipą, ale przyjaźnie, które zawarłam w stolicy, oczywiście będę pielęgnowane :)
Właściwie to sprowadziłam się tu bez większego powodu. W Poznaniu również żyję niezależnie, studiuję, ale chciałam na jakiś czas zmienić środowisko, sprawdzić się w innych warunkach, a przede wszystkim przeżyć nową przygodę. Przy okazji marzyłam o tym, aby pokazać tu swoją kolekcję, oraz wybrać się na pokaz Macieja Zienia. Jestem szczęśliwa, gdyż udało mi się osiągnąć, to co chciałam :)


Nie wiem, kiedy tu wrócę, gdyż moje plany w nadchodzącym roku są dosyć duże i kosztowne, ale z pewnością prędzej, czy później to nastąpi :)
Na koniec mojej przygody w Warszawie, przedstawiam Wam garstkę moich wspomnień.


Pozdrawiam serdecznie
Irmina