środa, 30 grudnia 2015

RECENZJA: Maszyna do szycia SilverCrest z Lidla

Jakiś czas temu stałam się szczęśliwą posiadaczką nowej maszyny do szycia Silvercrest, która od kilku lat regularnie pojawia się w popularnym dyskoncie - w Lidlu. Z tego też powodu, postanowiłam podzielić się z Wami moją recenzją :). Zapraszam!

poniedziałek, 2 lutego 2015

MODNA BIBLIOTECZKA: Jedną nogą w świecie mody

Dawno nie było tu recenzji żadnej książki, więc bardzo dobrze się składa, bo mam tu w Portugalii spory zapas magazynów i książek, również związanych z tematyką modową. Od kiedy jestem na obczyźnie, bardzo chętnie czytam wszystko co wpadnie mi w ręce w ojczystym języku, więc sporo nadrabiam w tym zakresie :)
Na pierwszy ogień, po sporej przerwie w publikacji recenzji na tym blogu, idzie książka, którą zakupiłam już kilka miesięcy temu, a wytrwale czekała na swoją kolejność. Jedną nogą w świecie mody to pozycja godna polecenia nie tylko dla wielbicieli modowego światka. Dlaczego? Przeczytajcie cały post!

TRANSLATE

piątek, 4 kwietnia 2014

RECENZJA: Portal Pyszne.pl, czyli jak zamawiać jedzenie przez internet

Ostatnio zostałam poproszona o recenzję działalności portalu Pyszne.pl, który jest stronką służącą do łatwego zamawiania jedzenia online. I mimo, iż mój blog do kulinarnych nie należy, to z takiego powodu, że bardzo lubię jedzenie niestety musiałam się zgodzić, haha :D
Poniżej więc zainteresowanych zapraszam na krótki opis działania strony ;)

TRANSLATE

sobota, 28 grudnia 2013

MODNA BIBLIOTECZKA: Wybieg bez tajemnic. Organizacja pokazów mody.

Książkę Wybieg bez tajemnic. Organizacja pokazów mody zakupiłam już ponad rok temu. Uznałam, że skoro szyję i interesuję się środowiskiem mody od podszewki, będzie to pozycja idealna dla mnie. Sama mam za sobą trzy skromne, własne pokazy, a dodatkowo temat mojej pracy licencjackiej brzmiał: Zarządzanie projektami na przykładzie organizacji pokazów mody, więc książka ta, napisana przez Estel Vilasecę okazała się dla mnie jeszcze bardziej pomocna od strony merytorycznej. Myśląc nad przedmiotem mojej pracy dyplomowej, postanowiłam wybrać taką dziedzinę, w której mam już jakieś doświadczenie i na której temat mogłabym swobodnie pisać. Mimo iż, starałam się skupić w głównej mierze na zapisie własnych przeżyć, pozycja ta pomogła mi  precyzyjniej określić poszczególne etapy planowania przedsięwzięcia, scharakteryzować jego potrzeby i szanse powodzenia. Jej treść oferuje również wiele ciekawostek zza kulis pokazów mody, które często są projektami planowanymi na wielką skalę.
Przed Wami moja krótka recenzja książki, która z pewnością zainteresuje osoby zafascynowane branżą :)

TRANSLATE

poniedziałek, 16 grudnia 2013

RECENZJA: Prasowacz parowy Steamaster

Parowy prasowacz Steamaster widziałam już kilkukrotnie za kulisami pokazów mody lub w sklepach odzieżowych. Słyszałam również trochę o jego funkcjach, stąd ucieszyłam się bardzo na wieść o otrzymaniu własnego egzemplarza :) 
Steamaster to urządzenie do prasowania parą, szczególnie tkanin, które trudno wyprasować zwykłym żelazkiem. Nie naraża ich na zniszczenie, nabłyszczenie oraz nie powoduje zagnieceń. Jest bardzo szybki i przyjemny w obsłudze. Dostępny jest również w kilku wariantach kolorystycznych, przez co przyciąga uwagę już samym swoim wyglądem. Ja, trochę przewrotnie, wybrałam dla siebie wersję różową :)

TRANSLATE

czwartek, 17 października 2013

MODNA BIBLIOTECZKA: Wojny rodziny Gucci + wyniki

Jakiś czas temu dosyć głośno było o książce Wojny rodziny Gucci, która mocną promowana była na licznych blogach i portalach. Postanowiłam więc kupić dla siebie własny egzemplarz, przeczytać i przygotować dla Was moją małą recenzję :)
Zainteresowanych zapraszam do zapoznania się z moją opinią, a na resztę, na samym dole tego wpisu czekają wyniki rozdania z Sheinside.com.

TRANSLATE

czwartek, 26 września 2013

MODNA BIBLIOTECZKA: W pogoni za torebką

Jako, że jestem na świeżo po lekturze kolejnej książki związanej z tematyką modową, a od dawna nie było tu żadnej recenzji, postanowiłam w niewielkim stopniu nadrobić zaległości. Ostatnio stwierdziłam, że zamiast inwestować w ciuchy zamówię sobie kilka pozycji książkowych, których zakup chodził mi po głowie już od jakiegoś czasu.
W pogoni za torebką autorstwa Michaela Tonello to świetna powieść, skierowana do entuzjastów mody i osób chcących w choć niewielkim stopniu odkryć kulisy środowiska "high fashion". Myślę, że nie trzeba być wielkim fanatykiem branży, aby wiedzieć czym jest kultowa torebka Chanel 2.55 lub model Hermes Birkin, będący równocześnie głównym bohaterem tej powieści. Dla tych mniej wtajemniczonych, przypomnę jednak o czym mowa...

TRANSLATE

piątek, 3 maja 2013

RECENZJA: Kosmetyki Avon


Jakiś czas temu otrzymałam od Avon Polska spory zestaw kosmetyków i zapachów, z załączonym bardzo miłym listem :) No i jako, że ten blog staje się powoli blogiem lifestylowym, postanowiłam podzielić się z Wami moją opinią na ich temat.
Bardzo mile zaskoczyła mnie ich ilość w paczce, w której znalazły się kosmetyki pielęgnacyjne, do makijażu, lakier do paznokci oraz aż cztery wody toaletowe, w tym jedna męska, większość z nich to nowości w katalogu Avon.

TRANSLATE

niedziela, 17 lutego 2013

RECENZJA: Nokia 808 PureView


Z pewnością czytając mojego bloga i oglądając na nim zdjęcia, mogliście zauważyć, że od ponad miesiąca  nie wykonuję ich lustrzanką jak zazwyczaj, lecz... telefonem komórkowym :)
Jakiś czas temu otrzymałam do testowania smartfon Nokia 808 PureView, który posiada w sobie rewelacyjny aparat o matrycy 41 Mpix i optykę Carl Zeiss. Tak, dobrze napisałam... 41Mpix :)

wtorek, 27 listopada 2012

MODNA BIBLIOTECZKA: Encyklopedia materiałów odzieżowych. Podręcznik kreatywnego doboru tkanin dla projektantów

Dzisiaj chciałabym Wam zrecenzować mój ostatni książkowy zakup. Na początku miesiąca, z okazji urodzin zamówiłam sobie Encyklopedię materiałów odzieżowych.
Podręcznik został napisany przez Gail Baugh, wykładowczynię materiałoznawstwa i rozwoju produktu na Uniwersytecie Stanowym w San Francisco, która pragnie w książce przekazać nam bardzo obszerną wiedzę na temat właściwości tekstyliów, wpływu doboru materiałów na środowisko oraz przyszłości przemysłu odzieżowego. Pozycja przeznaczona jest dla projektantów mody, krawców oraz innych osób, mających styczność z tkaninami w pracy lub podczas wykonywania swojego hobby. Książka ma nam pomóc w ich doborze do planowanego stroju, opisuje wszystkie ich właściwości, począwszy od składu, wagi, cech charakterystycznych, sposobu zachowania na ciele po ich konserwację. Opisuje ich wady i zalety, przeznaczenie, rodzaj splotu, płynność oraz metodę wykończenia. Każdy opis zawiera również zdjęcia próbek materiałów, które są odpowiedniej wielkości.
Książka została podzielona na cztery części. Działy mówią nam kolejno o odpowiedzialności projektanta wobec społeczeństwa i środowiska, bardzo szczegółowo wyjaśnia podstawowe pojęcia stosowane w przemyśle tekstylnym takie jak: tkanina, włókna, nitki, barwienie, uszlachetnianie. Trzeci dział jest obszernym leksykonem materiałów odzieżowych, z uwzględnieniem materiałów pasmanteryjnych takich jak taśmy ozdobne lub frędzle. W rozdziale czwartym, umieszczono za to tabele porównawcze, stanowiące krótkie podsumowanie treści zawartych w podręczniku, oraz mały słowniczek pojęć.
Uważam, że Encyklopedia, to bardzo trafiony zakup dla interesujących się tworzeniem ubrań. Z pewnością pomoże w realizacji zaprojektowanego stroju, oraz przewidzieć jego zachowanie podczas użytkowania. Myślę, że ta książka to skarbnica bardzo cennych wskazówek. Sama nie wiedziałam aż tak wiele na temat tkanin i pamiętam jak kiedyś zdarzało mi się rozczarować po pierwszym praniu lub prasowaniu, uszytej przez sienie rzeczy, bo się skurczyła lub zniszczyła źle dobraną temperaturą. Słyszałam również ostatnio opinię od jednej dziewczyny studiującej projektowanie ubioru, że zabiera ten podręcznik na zakupy tekstylne i jest jej w tym bardzo pomocny :) Encyklopedia z pewnością pomoże nam poszerzyć naszą wiedzę na temat realizacji projektów od strony praktycznej. Pomoże sprawić, aby nasze autorskie kreacje w jak największym stopniu przypominały te ze szkicownika lub naszej wyobraźni, wskaże nowe możliwości wykorzystania tkanin, wyjaśni wiele pojęć i metod stosowanych przy ich obróbce. Dodatkowym atutem jest zakładka z symbolami używanymi w książce, która umożliwia ich szybkie odczytanie.
Myślę, że na dłuższą metę, bez tej książki ani rusz :) Zakup jej, uważam za dobra inwestycję :)

Pozdrawiam serdecznie

TRANSLATE

piątek, 7 września 2012

MODNA BIBLIOTECZKA: Fashion Babylon

W tym tygodniu znowu naszła mnie ochota na pochłanianie książek. Od wielu miesięcy nie umieściłam żadnej recenzji, stąd dzisiejszy wpis :)
Tym razem sięgnęłam po powieść Fashion Babylon. Jest to część cyklu, w którym autorka Imogen Edwards - Jones zdradza elementy funkcjonowania wielu gałęzi branży. W tym wypadku wraz z Autorem Anonimowym, którym jest grupa cenionych i znanych osób, opowiada o przemyśle modowym. Dzięki temu wszystkie zawarte w książce informacje, zyskują na wiarygodności.
Bohaterką książki jest brytyjska projektantka, właścicielka niewielkiej firmy działająca niezależnie. Powieść opisuje okres pół roku, w którym stara się kontynuować rozwój swojej kariery.
Jak sugeruje sam podtytuł, książka naładowana jest informacjami ze świata mody, przedstawia kulisty powstawania kolekcji, sesji zdjęciowych, funkcjonowania fashion weeku. Dzięki niej dowiadujemy się jakie nazwiska liczą się w branży, kto kupuje haute couture i jakie są uroki pracy jako stylista gwiazd. Samo środowisko przedstawione jest jako wieczny wyścig szczurów, zdominowane przez homoseksualistów i wychudzone kobiety, w którym zażywanie narkotyków jest normą. W branży mody łatwo jest zaistnieć ale równie szybko można zniknąć. Projektanci niezależni żyją w wiecznym stresie, martwią się o ciągłość własnego biznesu, walczą o kupców, nerwowo stają się przewidzieć trendy, często kopiują jeden od drugiego a nawet zdarza im się wpuścić na wybieg czyjąś kreację z jedynie wymienioną metką. Marzą o tym, aby zostać wykupionym przez koncern LVMH lub Gucci Group, co odciążyłoby ich od nieustającej presji i zagwarantowało stałość sprzedaży i zysk.
W książce przedstawionych jest wiele interesujących anegdot oraz ciekawostek. Przykładowo dowiadujemy się jakie ubrania trafiają do TK Maxx, jak funkcjonuje portal Net-a porter.com oraz jak wyglądają prowizje i koszta wyprodukowania torebki lub flakonu perfum. Różnica w cenie finalnej jest ogromna.
Moda to przede wszystkim biznes, w którym sprzedaje się nie tylko części garderoby ale również cały styl życia, przedmioty pożądania, tworzy się iluzję. Marka jest niezwykle istotną i delikatną kwestią, w której współpraca z nieodpowiednim celebrytą lub niepochlebna wzmianka w prasie, potrafi niekorzystnie wpłynąć na PR i wyniki sprzedaży.
Pierwsze wydanie książki ukazało się w 2006 roku, w Polsce w 2011 więc możliwe, że przez to straciła nieco na aktualności. Bohaterka żyje w czasach, kiedy Victoria Beckham uchodziła za uosobienie kiczu i tandety i plotkowało się o liposukcjach Lee McQueena (który już nie żyje).
Nieco zdziwiła mnie dosyć duża czcionka książki, przez co czyta się ją naprawdę błyskawicznie. Zdecydowanie polecam tą pozycję wszystkim entuzjastom mody, których na pewno zdziwi fakt bezwzględności branży i jej powierzchowność.

Imogen Edwards - Jones & Autor Anonimowy - Fashion Babylon. Kulisy najbardziej snobistycznego biznesu świata
Wydawnictwo: Pascal
Wydanie polskie: 2011
Oprawa: miękka
Język wydania: polski
Liczba stron: 448
Sugerowana cena: 39,90zł


poniedziałek, 7 maja 2012

RECENZJA: Glossybox

Majówka była dla mnie dość intensywna, chwilowo brak mi czasu oraz funduszy na szycie, dlatego ostatnio na blogu nie pojawiały się nowości. Mam nadzieję, że jutro uda mi się uszyć coś nowego i wkrótce pokażę jakaś stylizację :)
Dzisiaj mam dla Was małą recenzję Glossybox. Jest to usługa skierowana do miłośniczek wysokiej klasy produktów takich jak perfumy, kosmetyki do makijażu oraz pielęgnacji ciała, twarzy i włosów.
Oferta obejmuje comiesięczną wysyłkę pięciu luksusowych mini produktów kosmetycznych, zapakowanych w eleganckie pudełko i dostarczanych bezpośrednio do domu. Cena oferowanej usługi wraz z dostawą to 49 złotych, w każdej chwili można z niej zrezygnować.
Miałam ostatnio przyjemność otrzymać pudełko z jeszcze kwietniowej edycji. Muszę przyznać, że byłam pod dużym wrażeniem profesjonalnego zapakowania. Z pewnością bardzo przyjemnie było je otworzyć i zobaczyć, małe skarby, które znajdowały się w środku. Były to próbki kosmetyków  pielęgnacyjnych, szminka oraz siedmiodniowa kuracja Aqua Slim :) Dodatkowo dołączony został opis każdego z kosmetyków. Samo pudełko, można później wykorzystać do wielu celów.
Usługa na pewno ucieszy wielbicielki kosmetyki z wyższej półki, jak i te, które uwielbiają wszelkie nowinki kosmetyczne. Cała oprawa i atmosfera tajemnicy (nie wiadomo co jest w pudełku, zanim się go nie otrzyma) jest z pewnością kusząca. Mnie to pudełeczko z pewnością poprawiło samopoczucie :)

TRANSLATE

wtorek, 24 kwietnia 2012

RECENZJA: Piórko Bamboo Stylus

Ostatnią rzeczą, jaką testowałam, to piórko Bamboo Stylus. Jest to mały gadżet, ułatwiający nam korzystanie z wszelkich ekranów dotykowych, np. tabletów. Piórko swoim wyglądem przypomina długopis zakończony małą poduszeczką :) Jest bardzo poręczne, nie zajmuje wiele miejsca i można je przymocować w dowolnym miejscu (haczyk można rozmontować).
Polecam to piórko osobom korzystającym z tabletów. Sprawia, że pisanie i rysowanie staje się jeszcze bardziej naturalne. Korzystając np. z przeglądarki internetowej, łatwiej nam trafić w odpowiednia frazę na ekranie, niż większym od piórka opuszkiem palca.
Tablet zabierałam ze sobą w moich ostatnich podróżach, który świetnie sprawdza się jako odbiornik pod internet lub chociażby jako odtwarzacz muzyki. Pozwoliło mi to zrezygnować z zabierania ze sobą laptopa.
Posiadając dłuższe paznokcie, już odruchowo szukałam w torebce pióra, aby ułatwić sobie korzystanie z BlackBerry. Ono po prostu zostało stworzone aby dostarczyć nam więcej radości z używania tabletu.
Pochwała należy się również za ponadczasowy design oraz dostępność różnych wersji kolorystycznych piórka, które wprost zachęcają do zabrania go w ręce :)
Minusikiem jest to, że piórko zostawia czasami na ekranie smugi w postaci kropeczek, ale można się ich błyskawicznie pozbyć specjalną szmatką, do przecierania.

Mogę szczerze polecić
Irmina :)

TRANSLATE

wtorek, 17 kwietnia 2012

MODNA BIBLIOTECZKA: Diane von Furstenberg. The Wrap

Dzisiejsza książka to opowieść o kultowej już sukience kopertowej (tytułowa wrap dress), zaprojektowanej w 1970 roku przez projektantkę Diane von Furstenberg. Projekt sukienki koktajlowej, z charakterystycznym wiązaniem w talii, był nowością na ówczesnym rynku i szybko stał się wielkim hitem. Dotychczas firma projektantki sprzedała setki milionów egzemplarzy różnych wersji tej charakterystycznej sukienki, co przełożyło się na wielką fortunę Diane.
Książka została napisana przez przyjaciela projektantki (tekst zajmuje tylko 10 stron), który opowiada o jej pochodzeniu, początkach kariery oraz życiu prywatnym. Diane wyszła młodo za mąż za księcia Egona von Furstenberga, lecz starała się zachować swoją niezależność. W 1970 roku, udała się z walizką z trzema gotowymi sukienkami kopertowymi, na spotkanie z ówczesną redaktorką Vogue'a, Dianą Vreeland. Ta zachwycona jej pomysłami, postanowiła pomóc jej w rozwoju kariery.
Pierwsza wrap dress, posiadała nadruk w lamparcie centki, projekt jest inspirowany starożytnym japońskim kimonem. Ta komfortowa, praktyczna i potrafiąca podkreślić atuty damskiej sylwetki kreacja, błyskawicznie zyskała uznanie wśród kobiet, które miały dosyć noszenia garniturowych spodni, lub ówcześnie panującej mody na styl cygańskiej lub indiańskiej księżniczki. Sukienka jest łatwa do założenia i noszenia, nadaje się na co dzień, lub wraz z odpowiednimi dodatkami - na wieczór. Diane chciała, aby noszące ją kobiety były uwodzicielskie i silne jak ona sama.
Książkę The Wrap, wygrałam kilka miesięcy temu w pewnym konkursie i raczej nie wydałabym na nią 19$ (i to po przecenie z 25$). Po części tekstowej, czeka nas seria fotografii różnych wersji tej kultowej sukienki oraz wiele zdjęć samej Diane (co wg mnie jest trochę niepotrzebne), które jednak okazują się mało inspirujące.
Nigdy nie byłam wielka fanką tego kroju, choć rozumiem, że jest korzystny dla prawie każdego typu sylwetki.
Ta książka to taka mała ciekawostka ze świata mody, ale raczej kiepska inwestycja :)
A na koniec motto życiowe Diane, które do mnie przemawia: "To be free and to be me".

Andre Leon Talley - Diane von Furstenberg. The Wrap
Wydawnictwo: Assouline
Rok wydania: 2004
Oprawa: twarda + okładka
Język wydania: angielski
Liczba stron: 79
Cena: 19$ amazon.com

sobota, 31 marca 2012

RECENZJA: Żelazko Bosch SensorSecure + wyniki konkursu

Jak już wiecie, od jakiegoś czasu testuję wspomniane żelazko Bosch.
Zanim przejdę do wyników konkursu i ogłoszę kto zgarnie jego egzemplarz dla siebie, chciałabym się z Wami podzielić moimi wrażeniami na jego temat.
Oprócz ciekawego designu, w żelazku zostało zastosowanych kilka ciekawych udogodnień, które wyróżniają je na tle konkurencji. Ja osobiście najbardziej ucieszyłam się z tego, że w miejscu, gdzie kabel jest umocowany do żelazka, łączenie jest ruchome. Zapobiega to jego przetarciom. Pamiętam, jak kilka lat temu podczas prasowania, nagle z tyłu żelazka zaskoczył mnie wielki snop iskier! Kabel w tym miejscu się mocno przetarł co spowodowało zwarcie i sztuczne ognie. Kto wie, czy jeżeli trzymałabym je w innym miejscu nie kopnąłby mnie prąd ;/
Plusem jest również szeroki wlew wody z tyłu urządzanie, którą można szybko nalać prosto z kranu. Żelazko posiada system zwany Calc'n Clean, dzięki któremu kamień jest na bieżąco usuwany, nie jest potrzebna woda destylowana. Jeżeli chodzi o funkcję pary, to jest bardzo dobrze rozprowadzana, a jej produkcja może być bardzo intensywna. Ciekawostką jest to, że urządzenie posiada blokadę kapania wody, kiedy nie jest nagrzane. Niektórzy wiedzą, że potrafi to być denerwujące :)
Wypada oczywiście również wspomnieć o blokadzie dotykowej Sensor Secure. Żelazko grzeje tylko kiedy trzyma się je w dłoni, ale po włączeniu do kontaktu i ustawieniu odpowiedniej temperatury, samo lekko się nagrzewa. Myślę, że to jednak fajna sprawa. Mam nadzieję, że nie zdarzy mi się już przypalić pokrowca od deski, kiedy odbiorę telefon i zapomnę kompletnie, że jestem w trakcie prasowania.
Kabel ma długość 2,5 metrów, nie jest sztywny, przez co łatwo go zwinąć, płyta żelazka jest ceramiczna, ma dobre właściwości poślizgowe. Szkoda tylko, że napisy szybko się ścierają.
Generalizując, jest to najlepsze żelazko, z którym miałam do czynienia. Stare odchodzą w niepamięć, a prasowanie to już nie taki przykry obowiązek.
Szczerze :)

niedziela, 25 marca 2012

MODNA BIBLIOTECZK A: Twarze mody: Modelki Vogue

Jakiś czas temu stwierdziłam, że jako osoba prawdziwie pasjonująca się modą, powinnam zacząć kompletować odpowiednią bibliotekę. Posiadanie półek wypełnionych pięknymi albumami i książkami o modzie, to z pewnością jedno z moich marzeń, lecz trudne do zrealizowania ze względu na ich cenę i dostępność na polskim rynku. Jednak od jakiegoś czasu, staram się to marzenie małymi kroczkami realizować i z pewnością daleko mi do posiadania tak ogromnych zbiorów jak TU. Rozpoczynam nowy cykl na blogu, w którym będę prezentowała wybrane pozycje książkowe :)
W polskich księgarniach niewiele jest ciekawych książek o modzie, a tym bardziej albumów wydanych w naszym rodzimym języku, więc mocno ucieszyłam się, kiedy kilka miesięcy temu ta pozycja ukazała się na naszym rynku. Twarze mody: Modelki Vogue to swego rodzaju encyklopedia, przegląd najlepszych modelek wszech czasów, opowiastki o ich prywatnym życiu, początkach kariery, oraz oczywiście setki pięknych i treściwych zdjęć, które ukazały się na łamach magazynu Vogue. W książce zostało przedstawionych dziewięćdziesiąt siedem najbardziej inspirujących modelek, ikon mody, prawdziwych gwiazd modelingu, które wywarły wpływ na branżę. Wśród tego zacnego grona, wyróżniono również dwie Polki, a mianowicie Małgosię Belę oraz Anję Rubik. Zbiór obejmuje modelki rozpoczynające swoje kariery już pod koniec lat czterdziestych, a kończąc na najmłodszej z grona, niespełna dwudziestoletniej Karlie Kloss.
Dzięki książce możemy między innymi dowiedzieć się, że Agynes Deyn, tak naprawdę nazywa się Laura Hollins, Twiggy pojawiła się w trzynastu sesjach dla różnych edycji Vogue’a, Daria Werbowy urodziła się w Polsce, a Lara Stone ma biust w rozmiarze 70D.

Zapraszam do sięgnięcia po tę pozycję. Jest o czym poczytać, co pooglądać i z pewnością czym się zainspirować :)

Twarze mody: Modelki Vogue pod redakcją Robina Derricka i Robina Muira
Wydawnictwo: Rebis
Przekład: Paweł Laskowicz
Rok wydania: 2011
Oprawa: twarda + okładka
Język wydania: polski
Liczba stron: 272
Sugerowana cena: 119zł

TRANSLATE

wtorek, 27 grudnia 2011

Recenzja: kosmetyki M.A.C.

Ostatnio otrzymałam do testowania zestaw dziesięciu kosmetyków MAC.
W jego skład wchodzą: olejek do demakijażu, baza, serum i tusz do rzęs, 4 cienie do powiek, rozświetlacz pod oczy oraz pomadkę.

piątek, 4 listopada 2011

Recenzja: Technologia Reebok EasyTone - czy to działa?

Na początku pragnę zaznaczyć, że zgodziłam się na testowanie produktów Reeboka z serii EasyTone, gdyż od dawna byłam ciekawa czy to po prostu działa.
Nie będę udawała tu żadnej sportsmenki :) Kiedy mieszkałam jeszcze w Poznaniu, chodziłam na siłownię i dużo jeździłam na rowerze. Aktualnie, jedyne sporty jakie uprawiam to bieg na tramwaj i  wchodzenie po schodach na piąte piętro (na którym mieszkam) i to od czasu do czasu. Nie będę też na siłę umieszczała ich we własnych zestawach na blogu, bo powiedzmy sobie szczerze: nie pasują do moich autorskich ubrań :) Produkty Reebok nosiłam po prostu z jeansami, spodenkami, bez wyraźnej biżuterii. Na jakiś czas nieco zmieniłam styl :)
Do przetestowania otrzymałam 2 koszulki, bluzę i buty. Najbardziej interesowało mnie działanie tych ostatnich. Producent zapewnia nas, że dzięki balansującej wkładce umieszczonej w podeszwie, buty powodują naturalną niestabilność, dzięki czemu z każdym krokiem formujemy nasze pośladki i mięśnie nóg. Aby jeszcze bardziej zachęcić nas do zakupu, z reklam machają do nas zgrabne pupy. Kiedyś nawet, jeden z moich najlepszych kolegów stwierdził, że to jego ulubiona reklama :)
Co do odzieży, to ma nam ona pomóc kształtować sylwetkę poprzez wbudowane taśmy, które mają za zadanie aktywować wskazane partie mięśniowe.  Wszystkie "góry" są dwuczęściowe. Składają się z obcisłego topu oraz wierzchniej, luźniejszej warstwy.
Do testowania podeszłam całkiem poważnie :) Zaczęło się ok miesiąca temu i od tamtej pory wspomniane produkty Reebok, starałam się nosić dosyć często. 
Buty same w sobie są bardzo wygodne. Specjalnie też wybrałam taki model, aby nie wyglądały na typowo sportowe obuwie, ale nieco casual :) Myślę, że ogólne wrażenie chodzenia w tych butach można najtrafniej porównać do chodzenia po dmuchanym materacu, ewentualnie po piasku. Rzeczywiście odczuwa się lekką niestabilność, ale nie jest to drażniące uczucie. Już po pierwszym spacerze poczułam, że moje łydki, trochę intensywniej pracują jakbym szła pod niewielkim kątem pod górkę. 
Z pewnością mogę polecić te buty osobom, o "stojącym" trybie pracy. Sama doskonale wiem, co to bolące stopy (a zwłaszcza pięty) tak, że ulgę odczuwa się wtedy nawet przy założeniu obcasów <!> Buty Easy Tone są po prostu miękkie i napierający ciężar ciała na stopy nie jest tak odczuwalny :) Z pewnością jednak nie założyłabym ich do biegania. 
Odzież z serii EasyTone była dla mnie większą niewiadomą. Wierzchnie warstwy koszulek są utrzymane w typowo sportowym stylu, więc dają o wiele mniejsze pole do popisu w połączeniu ich z codziennymi stylizacjami. Warstwa zewnętrzna w całości przylega do ciała, na plecach posiada ściągające pasy, które również mają za zadanie przy każdym ruchu,  tworzyć opór dla mięśni naszych pleców. Skoro porównałam chodzenie w butach ET do chodzenia po materacu, to mogę porównać uczucie noszenia tej odzieży to założenia nieco za ciasnego w obwodzie biustonosza :) Myślę, że bardzo ważne w tym wypadku jest dobranie do siebie odpowiedniego rozmiaru. Za mały może za bardzo uciskać, a za duży może być zwyczajnie luźny i opór będzie niewyczuwalny. 


Moja bardzo ogólna ocena końcowa jest taka: 
BUTY: Z pewnością coś dają, mięśnie nóg pracują nieco intensywniej, ale myślę, że nie można spodziewać się rewelacyjnych efektów. Raczej nigdy nikt nie będzie miał po długich spacerach w nich zakwasów, wątpię również aby moje nogi i pośladki nagle wyglądały jak pokazane w reklamie Edyty Herbuś. 
ALE: jeżeli ktoś lubi sportowe obuwie i często w nim chodzi, myślę, że warto byłoby dołożyć trochę więcej i kupić te z technologią EasyTone. Tak jak już wspominałam, są bardzo wygodne i polecam je osobom o stojącym trybie pracy. 
Jeżeli ktoś nie ma czasu na treningi/chodzenie na siłownię itp. to na dłuższą metę, noszenie tych  butów może mu nieco pomóc poprawić sylwetkę. 
UBRANIA: Podoba mi się fakt, że ubrania są dwuczęściowe. Warstwę wewnętrzna możemy założyć pod inne ubranie i nie jest wtedy zbyt widoczna. Przez to, że jest dopasowana do naszej sylwetki, działa modelująco. Do tego, przez lekki opór na łopatkach, sprawia, że nieco mniej się garbimy :) W bluzie dużym atutem są ściągacze na rękawach, szerokie i elastyczne. Podczas uprawiania sportu, na pewno nie będą opadać, ale też nie uciskają przesadnie mocno. Po prostu pozostaną na swoim miejscu, tak jak sami je pozostawimy.
W tym wypadku myślę, że noszenie koszulek EasyTone podczas treningu np. na siłowni (coś o tym wiem :)) może nieco wspomóc jego działanie. Odzież jest też wykonana ze specjalnych materiałów, miejscami z siateczki, więc nie powinna się do nas przyklejać, trzyma biust na miejscu (zwłaszcza koszulki w wersji z wbudowanym topem-stanikiem) co jest dosyć ważne np. podczas biegania.
Jestem za to absolutną fanką bluzy z kapturem! Uwielbiam ją i cieszę się, że mam ją w swojej szafie!

Taka jest moja obiektywna opinia mimo, że dosyć długa :)


pozdrawiam serdecznie
Irmina

wtorek, 4 października 2011

Recenzja: Cienie do powiek Sleek Original

Dzisiejszy wpis będzie nieco z innej beczki :) Zamiast kolejnej dawki mody i autorskich ubrań, podzielę się z Wami moją opinią na temat palety mineralnych cieni do powiek Sleek Original. Ostatnio otrzymałam sugestię od czytelniczki, aby pokazać moje kosmetyki do makijażu, myślę, że to dobry początek :)
Jeżeli chodzi o mój codzienny makijaż, to oprócz podstawy-przygotowania cery, zazwyczaj jest to namalowane eye lynerem kocie oko. Często zdarzają mi się dni, kiedy po prostu nie chce mi się malować i wystarczy mi podkład, jasnobeżowy cień i dobry tusz do rzęs. 
Lubię jednak od czasu do czasu podkreślić swoją stylizację barwnymi cieniami na powiekach, co można zauważyć w kliku moich wpisach.
Jakiś czas temu dostałam do przetestowania od Alledrogeria.pl wspomnianą już paletkę. Muszę przyznać, że ostatnio maluję się nią bardzo intensywnie i mogę dzięki temu mogę Wam przekazać moją opinię: