poniedziałek, 27 lipca 2015

Co Cię czeka na Erasmusie

Dzisiaj mam dla Was stylizację sfotografowaną już w Polsce, jednak tematycznie pozostajemy nadal w Portugalii :). Moich stylizacji póki co na blogu nie będzie zbyt dużo, gdyż nadal chciałabym Wam przekazać moje liczne spostrzeżenia na temat Erasmusa, Porto i Portugalii, więc skupię się na tekstach :). Tym razem jednak chciałam Wam się pochwalić nową koszulką ze sklepu SheIn, oraz kopertówką ze sklepu Front Row Shop. Od razu zaintrygował mnie fakt, że znalazłam w zagranicznym sklepie kopertówkę z nadrukiem przedstawiającym... polską książkę :D.

W tym wpisie zebrałam również dla Was moje prywatne spostrzeżenia i refleksje po dwóch semestrach spędzonych na Erasmusie w Portugalii. Jeżeli zastanawiacie się nad własną przygodą tego typu, ale nie wiecie, czego dokładnie możecie się spodziewać, moje refleksje i spostrzeżenia mogą okazać się dla Was przydatne. Zapraszam do lektury! ;)

TRANSLATE

piątek, 24 lipca 2015

Czego nauczył mnie Erasmus w Portugalii

10 miesięcy spędzonych na obczyźnie z pewnością robi swoje. Wyjechałam do Portugalii zmęczona życiem w Polsce, znudzona, spragniona zmiany i nowych przygód. Czy osiągnęłam swój cel? W 110%! :) Przez ten okres czasu nauczyłam się wiele, zmieniłam nieco swoje podejście do życia, a co więcej lepiej poznałam samą siebie, stałam się jeszcze bardziej pewna i świadoma własnych możliwości. Wiem też, że jestem w stanie stworzyć swój własny świat w zupełnie obcym mi środowisku, zaaklimatyzować się i poradzić sobie w dosłownie każdej sytuacji. Zawsze byłam silna i zaradna, przez co wiedziałam, że Erasmus to program dla mnie. Celowo również wybrałam kraj na drugim końcu Europy i o zupełnie obcej kulturze, po to aby postawić przed sobą spore wyzwanie i w nim się sprawdzić.
Od kilku dni przebywam już w domu i mam wrażenie, jakby cały rok przeleciał mi przez palce. Powoli zaczynam nabierać dystansu do Porto i całej tej przygody. Rozmyślam nad tym, co chcę dalej robić w życiu, czy chcę gdzieś wyjechać, czy tu zostać, czy studiować dalej... a może zacząć się ustatkowywać? W każdym razie jedno jest pewne - przez Erasmusa stałam się inną osobą... lepszą wersją siebie, żądną przygód, jeszcze bardziej otwartą na świat, jeszcze bardziej ambitną. 

Zrozumiałam wiele nowych rzeczy i sporo się nauczyłam. Między innymi...

TRANSLATE 

wtorek, 21 lipca 2015

The ocean

Przez ostatnie 2 tygodnie w Porto, towarzyszył mi mój młodszy brat Kacper. Powiem Wam szczerze, że bardzo się cieszę, że mogłam mu pokazać mój portugalski świat, przedstawić znajomym, chłopakowi, jak również muszę przyznać, że pomoc mojego brata okazała się nieoceniona. Końcówka mojego pobytu była bardzo intensywna i nerwowa, a do tego w ostatnim tygodniu miałam zwyczajnego pecha, bo co chwilę coś się działo, powstawały nowe, poważne problemy. Między innymi dlatego moje bagaże utknęły w Porto i mam mały Sai-Gon na uczelni. Już sama obecność mojego brata sprawiła, że czułam się jedną nogą w Polsce, przez co powrót nie był dla mnie tak dramatyczny, nie mówiąc już o tym, że miałam sporą pomoc w pakowaniu i noszeniu moich wielkich walizek :).
Końcówka Erasmusa to najsmutniejszy okres. Odliczanie dni i świadomość, że już niedługo wraca się do ojczyzny, jest naprawdę przygnębiająca. Już od połowy czerwca inni Erasmusi - drodzy przyjaciele, zaczynają wracać do swoich krajów, a samo miasto zaczyna być jakieś inne - smutniejsze. Końcówka Erasmusa to również zaliczenia na uczelni, zamawianie kuriera po odbiór walizek, dogadywanie się z landlordem, okres intensywnej finalnej nauki i zaliczania przedmiotów. To udział w licznych "goodbye party", odwiedzanie ulubionych miejsc po raz ostatni, zakup prezentów dla przyjaciół i rodziny i... zamartwianie się powrotem. 
Nie da się ukryć, że Erasmus to niesamowita przygoda, inny świat, wieczne wakacje, które również kształcą i dają naprawdę wiele. A co dała mi Portugalia? O tym w kolejnym wpisie...

TRANSLATE 

niedziela, 19 lipca 2015

Students talk about Erasmus reality in Porto

WRÓCIŁAM!!!
Od dwóch dni jestem już w Polsce i nie ma co ukrywać... lekko mi nie jest. Połowa mojego umysłu nadal jest w Porto, a ja zaczęłam się ponownie przestawiać na polską rzeczywistość.
Przez ostatnie 10 miesięcy częstotliwość umieszczania przeze mnie wpisów na blogu na pewno zmalała, ale to za sprawą bardzo intensywnego trybu życia, jaki prowadziłam. Nigdy jednak nie miałam aż takiej ilości materiałów, które chciałabym tu publikować, a postaram się robić to od teraz systematycznie. Za sobą mam wiele podróży, które zaowocowały całą masą zdjęć, nagrań i refleksji, jak również nadal mam w zanadrzu wiele tematów na posty o Porto, jak i o Erasmusie. Oczywiście powrót do Polski oznacza jednocześnie powrót do umieszczania wpisów ze stylizacjami jak i do ... szycia!!!! :) Już za miesiąc wybieram się na ślub mojego przyjaciela, więc mam dobry pretekst, aby uszyć jakąś nową szałową kreację. Wierzcie mi, przez ostatnie 10 miesięcy wszystkie moje pomysły zmuszona byłam magazynować w swojej głowie. Jak tylko ogarnę całą biurokrację związaną z moim powrotem, nieco się zaaklimatyzuję i ułożę jakiś plan działania, od razu ponownie zwiększam swoją aktywność na blogu! :)))
Dzisiaj za to, mam dla Was nagranie, nad którym pracowałam przez ostatnie tygodnie w Porto. Zanim wyjechałam na mojego Erasmusa, sama bezskutecznie szukałam czegoś podobnego w internecie. Mianowicie, zapytałam wielu moich znajomych z Europy, co sądzą o Erasmusie, Porto, Portugalii, o to, co im się podoba, a co nie. Myślę, że to nagranie może przybliżyć nieco portugalskie realia osobom, które zastanawiają się nad spędzeniem swojego Erasmusa w Porto. Oczywiście jest to również fantastyczna pamiątka dla mnie samej! :) Ponieważ miło będzie włączyć to nagranie za jakiś czas, zobaczyć twarze i usłyszeć głosy tych wielu cudownych ludzi, których miałam okazję spotkać na swojej drodze! :)

Zapraszam do obejrzenia jak i subskrybowania mojego kanały na YT!

Photobucket

TRANSLATE

          

niedziela, 21 czerwca 2015

Być blondynką w Portugalii

Wyjeżdżając na drugi koniec Europy, do Portugalii, oczywiście zdawałam sobie sprawę, że będę się wyróżniała ze względu na swój wygląd. Nie wiedziałam jednak, jak to dokładnie będzie wyglądało "w praktyce". Od dawna wiadomo, że południowcy mają hopla na punkcie blondynek, a kiedy są one równocześnie posiadaczkami niebieskich lub zielonych oczu, tworzy to dla nich prawdziwą mieszankę wybuchową. Tak jak i mi w Polsce, każdy Hiszpan, Włoch lub Portugalczyk wydawał się całkiem egzotyczny, tak i tutaj my jesteśmy egzotyczni dla nich. Poza tym przeciętny Portugalczyk ma wyrobiony bardzo stereotypowy obraz przeciętnej osoby pochodzącej z Polski. 
Mianowicie Polak/Polka musi być:
- blondynem (niekoniecznie o tak jasnym kolorze włosów jak moje. Ciemny blond, to dla nich również "jasny" blond.
- ma jasne oczy
- ma jasną skórę (to mnie dziwi jeszcze bardziej, gdyż spora część portugalskiego społeczeństwa jest zwyczajnie bardzo blada!)
Polska wydaje się również Portugalczykowi krajem dalekim, zimnym (w końcu mamy zimę i śnieg i cholera wie, może nawet w tej Polsce w iglo mieszkamy), biednym, niezbyt popularnym i pewnie mało nowoczesnym (co jest kompletną nieprawdą i bzdurą. Ja mam wrażenie, że w Portugalii czas zatrzymał się co najmniej 10 lat temu). Nie wiedzą oni o nas zbyt wiele, z wyjątkiem młodych Portugalczyków, którzy bardzo chętnie wybierają Polskę jako swój kierunek na Erasmusa. W Portugalii żyje również mnóstwo Polaków, zwłaszcza tych przebywających tu tymczasowo jak ja. Ze względu na mój wygląd i spore zagęszczenie dziewczyn z ojczyzny, miejscowi nie pytają mi się nawet skąd jestem, tylko bezpośrednio zwracają się do mnie z pytaniem - czy jesteś z Polski? W końcu wyglądam jak przeciętna Polka...

- Portugalce pewnie nie dadzą Ci tam żyć! - mówili. Mimo to myślę sobie "mam to gdzieś. Jadę! Challenge accepted!"

TRANSLATE

sobota, 20 czerwca 2015

Jak mieszkam w Portugalii? Cz. II

Jeżeli śledzicie mojego Facebooka, lub Instagram, na pewno wiecie, że jakiś czas temu zmieniłam w Porto mieszkanie. Obecnie jestem z niego o wiele bardziej zadowolona :) 
W dzisiejszym filmiku oprowadzam Was po moim pokoju, jak zarówno całym mieszkaniu! 
Reszta nagrań z moich podróży, jest dostępna na moim kanale TU.

poniedziałek, 15 czerwca 2015

33 days

Za dwa dni rozpoczynam swój ostatni miesiąc w Portugalii. Czas mija mi tu niesamowicie szybko i intensywnie. Wiem też, że będę miała bardzo napięty grafik aż do końca października, ze względu na nadrabianie zaległości w kraju oraz obronę pracy magisterskiej. Myślałam też, że mam późniejsze plany, ale wszystko dzieje się w okół mnie tak szybko i intensywnie, że zaczynam się również zastanawiać nad kolejnymi dłuższymi wyjazdami. Rzeczywistość jednak jak zawsze wszystko zweryfikuje ;).
Dawno nie było tu żadnej stylizacji, także dzisiaj przyszedł czas na pokazanie kolejnej. Nowością  z mojej szafy jest tym razem jest kurtka we wzór ze sklepu SheIn :)

TRANSLATE

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Wyprawa na Majorkę cz. III: Palma de Mallorca

Dzisiaj przygotowałam dla Was ostatnią cześć mojej fotograficznej relacji z pobytu na Majorce. Wkrótce pojawi się jednak jeszcze jeden, finalny wpis, czyli film dokumentujący moją całą podróż ;) Pracuję nad nim od jakiegoś czasu, co jest nieco trudne przy moim ciągłym nawale obowiązków i wyjazdów. Już jutro lecę na kilka dni do Lagos, czyli na południe Portugalii. Myślę, że będzie to moja ostatnia wycieczka przed moim powrotem do Polski już za niecałe 6 tygodni. Cieszę się, że mój młodszy brat przylatuje do mnie na moje 2 ostatnie tygodnie w Porto i pomoże mi w wyprowadzce. Będzie on też pierwszą i jedyną bliską mi osobą, która zdecydowała się mnie odwiedzić jakby nie patrzeć - w moim drugim domu. Być może skoczymy jeszcze razem do Lizbony, bo uwielbiam to miasto, ale to nic pewnego ;)
Póki co zapraszam Was dzisiaj do obejrzenia ostatniej garstki zdjęć z Majorki!
Któregoś dnia, wybrałam się wraz z bratem i znajomymi na przejażdżkę rowerową do stolicy Belearów - do Palmy. Z miejsca gdzie mieszkaliśmy, czyli z dzielnicy El Arenal, do centrum było aż 16km. Wieki nie jeździłam na rowerze i jest to jedna z rzeczy, za którymi tęsknię mieszkając w Porto, więc aż nie mogłam doczekać się naszej całodniowej przejażdżki do centrum.
Nie należę do osób, które lubią całymi dniami wylegiwać się na plaży. Zdecydowanie wolę chodzić na spacery, wspinać się po klifach, iść na rower, spróbować czegoś nowego i odkrywać nowe miejsca. Wielką przyjemnością było więc dla mnie obserwowanie niesamowicie malowniczego brzegu morza, a później pięknego miasta jakim jest Palma, podczas gdy reszta naszej ekipy smażyła się na słońcu. 
Podobno jet to jeden z największych ośrodków turystycznych świata. Mnie osobiście bardzo przypominał swoim klimatem inne hiszpańskie miasto - Walencję. Najsłynniejszą budowlą Palmy z pewnością jest zabytkowa katedra La Seu. Można wylegiwać się tu na plaży, przejechać motorówką, korzystać z uroków życia nocnego oraz zjeść (według mnie) najsmaczniejsze lody na świecie! Atmosfera jest typowo wakacyjna i na luzie. Myślę, że dotychczas nie miałam równie pięknych i beztroskich wakacji! ;)