wtorek, 14 czerwca 2016

Coś nowego, coś starego

W dzisiejszej stylizacji postawiłam kolejny raz poszaleć z tiulową spódnicą, którą uszyłam jakiś czas temu i połączyć ją z gorsetem zakupionym dobre 5 albo 6 lat temu... w Tesco :D. Z tego co pamiętam znajdował się on na wyprzedaży w dziale bieliźnianym, więc nie mogłam odmówić sobie tego zakupu. Miałam go na sobie jedynie raz, podczas jakiejś imprezy sylwestrowej, a resztę czasu ten gorset w stylu Dolce & Gabbana przewisiał na drążku w mojej szafie. 
Całość połączyłam w nabijaną ćwiekami kopertówką - również mojego autorstwa, oraz z nowymi sandałkami na obcasie, które udało mi się ostatnio dorwać w atrakcyjnej cenie na Allegro. Postawiłam również na srebrną biżuterię m.in. na uwielbianą już przeze mnie bransoletkę z charmsmi Soufeel, o której pisałam Wam już dokładnie 2 posty temu TU. Wątpię, abym w najbliższym czasie ściągała ją z mojej ręki! :)

TRANSLATE

piątek, 10 czerwca 2016

Koronka i żakard

Żakardowa spódnica z tego wpisu była jedną z pierwszych spódnic jakie uszyłam kiedykolwiek. Pamiętam, że szyłam ją specjalnie na pierwszy pokaz mody, na który zostałam zaproszona, jak również na moją pierwszą wizytę w Warszawie, a było to ponad 6 lat temu! :)) Kto by pomyślał, że wkrótce po tym zamieszkam tam nawet na pewien czas.
Postanowiłam połączyć ją tym razem z nową koronkową spódnicą SheIn, starą już jak świat torebką z frędzlami H&M, oraz z sandałkami na słupku Czasnabuty. Talię podkreśliłam skórzanym paskiem z lumpeksu, który odwiedzam co jakiś czas głównie w poszukiwaniu tego typu akcesoriów. Podobnych pasków ze skóry i to w cenie 5-7 zł udało mi się już zakupić całe mnóstwo! :).

TRANSLATE

wtorek, 7 czerwca 2016

NEW IN: Srebrna bransoletka z zawieszkami Soufeel

Od dawna w sumie nie ucieszyłam się aż tak bardzo na widok bransoletki, jak właśnie tej marki Soufeel! Od jakiegoś czasu zaczęłam już porzucać biżuterię z koralików i stawiam na srebro, także bardzo się cieszę, że stałam się posiadaczką tego małego cuda.
Tego typu bransoletki modułowe stały się w ostatnim czasie bardzo popularne, ale nie dziwię się ich sukcesu, gdyż kreowanie własnej tego typu biżuterii naprawdę może wciągać! Każda z nas może  w ten sposób stworzyć sobie wyjątkową i spersonalizowaną ozdobę, a w dodatku wysokiej jakości (srebro próby 925), uroczą i trwałą. Ja na początek wybrałam sobie 5 zawieszek, które symbolizują moje upodobania i trafiają w moją estetykę. Pominęłam kolorowe, emaliowane charmsy i skupiłam się na tym, aby moja wersja bransoletki była bardziej uniwersalna i klasyczna. Oczywiście mój pierwszy wybór padł na zawieszkę z małym samolotem, który ma symbolizować moją naturę podróżnika, a następnie na uroczą ośmiornicę, która przypomina mi o wakacjach. Szczególnym względem darzę również zawieszkę w kształcie serca z... nadrukowanym zdjęciem mojego drugiego domu, czyli ukochanego Porto! Mam nadzieję, że uda mi się tam zawitać jeszcze w tym roku, jednak póki co, będę ten mały symbol przywiązania nosiła przy sobie. Myślę również, że możliwość umieszczenia wybranego napisu i graweru na zawieszce to super interesujący pomysł. Zapewne gdybym była w związku wstawiłabym tam foto swojego kochanego, ale póki co nie pozostaje mi nic innego jak kierowanie swoich uczuć w innym kierunku, haha :D.
Jedyny minus tego typu bransoletki jest fakt, że zawieszki mogą dosyć łatwo wypaść przy otwieraniu, także trzeba uważać, ale tak to już z biżuterią tego typu zwyczajnie jest. Szkoda również, że nie ma charmsa z maszyną do szycia, bo brałabym go bez zastanowienia! :)
Myślę, że całość prezentuję się naprawdę pięknie, a moja kolekcja zawieszek powoli i stopniowo będzie się wzbogacać :). 
Pozostałe zawieszki do obejrzenia i/lub zakupienia w sklepie Soufeel, szczegóły + kod zniżkowy na samym dole!!!

TRANSLATE

sobota, 4 czerwca 2016

HAND MADE: Różowa spódnica z lnu

Kupon na tą pastelową spódnicę kupiłam dobre kilka lat temu i to w dodatku za kilka zł, jednak przez długi czas nie wiedziałam tak naprawdę co z niego uszyć. W końcu wpadłam na pomysł rozszerzanej spódniczki - każdy z trzech poziomów ma szerszy obwód. Tak właściwie to uszyłam ją już w październiku, jednak dopiero teraz udało mi się uwiecznić ją na zdjęciach w stylizacji, a oprócz tego w końcu zapanowała odpowiednia do jej ubrania pogoda! :). Biorąc pod uwagę, że jest wykonana z lnu, z pewnością będzie odpowiednia do noszenia podczas zbliżającego się lata! :).

TRANSLATE

poniedziałek, 30 maja 2016

Pineapple

Ananaska? :D
Kiedy tylko zobaczyłam ten t-shirt na stronie sklepu SheIn, od razu wiedziałam, że stanę się jego posiadaczką! Mam już co prawda koszulkę z printem w arbuzy, a nawet w banany, ale ten wielki ananas wydał mi się jednocześnie zabawny i uroczy na tyle, że nie mogłam mu się oprzeć :).
Połączyłam go w tej stylizacji z marynarką w męskim stylu, oraz z szortami, które kupiłam całe wieki temu, a dopiero niedawno zdecydowałam się odpowiednio skrócić. Obie rzeczy pochodzą z resztą z second handu :).
Dobrze wiecie, że nigdy nie miałam bzika na punkcie szczupłej sylwetki, ale cieszy mnie fakt, że udało mi się w ostatnim czasie zrzucić nadprogramowe kilogramy, a nawet mam nadzieję, na kolejny niewielki spadek. Myślę, że mały wpływ będzie miał na to fakt, że od zeszłego tygodnia jeszcze więcej jeżdżę na rowerze i to już przed 7:00 rano codziennie do pracy, także może zacznę nosić krótkie spodenki nawet chętniej niż zazwyczaj.
Swoją drogą to miałam ostatnio swój pierwszy w życiu rowerowy wypadek i to na środku ulicy, właśnie tuż przed miejscem poniższych zdjęć! :D. Dwóch ludzi pomagało mi zebrać się z jezdni zaraz po tym, jak mój rower poślizgnął się na torach tramwajowych. No ale co tam, na szczęście wszystkie strupy i siniaki już mi zeszły, haha! :D

TRANSLATE

piątek, 27 maja 2016

Make your life a story worth telling

Nowością w mojej szafie jest biała bluzka z frędzlami SheIn, która stała się postawą tej dosyć prostej i letniej stylizacji :). Połączyłam ją ze spódnicą mojego autorstwa, torebką zakupioną w moim ukochanym Porto, oraz ze skórzanymi akcesoriami. Postawiłam również na masywne kolczyki H&M, złoty pierścionek vintage, oraz na bransoletki She Bijou, których od dawna jestem wielką fanką. Oprócz symbolu szczęścia czyli koniczyny, wybrałam również bransoletkę z wykonanym dla mnie grawerem, czyli z hasłem Make your life a story worth telling, które jest jednym z moich życiowych motto! :).

TRANSLATE

sobota, 21 maja 2016

World citizen

Mój mały bzik na punkcie wiązanych na dekolcie bluzek trwa! :D. Właśnie trafiła do mnie biała wersja, którą już oczywiście uwielbiam. Ostatnio sporo szyję swoich autorskich rzeczy, tylko mam oczywiście kłopot z wyciągnięciem kogoś na zdjęcia, tak abym mogła te dzieła Wam pokazać. Mimo wszystko robię co mogę, zwłaszcza, że zaczynam powoli cierpieć na brak czasu. Właśnie zaczynam staż w... prokuraturze okręgowej, oraz powoli przygotowuję się do mojego wyjazdu we wrześniu. Jeszcze tak konkretnie się tym newsem nie pochwaliłam, ale jadę ponownie na Erasmusa!!! Tym razem do Sevilli w Hiszpanii :). Czeka mnie ponownie wielka przygoda, oraz nauka hiszpańskiego, co obieram sobie tym razem za konkretny cel. Nie wiem tak naprawdę jak długo tym razem mnie nie będzie, ale jak zwykle mam nadzieję, że jak najdłużej ;). Czasem myślę sobie... że też mi się tego chce po prostu, tak naprawdę to mam dosyć nauki i na nowe studia zapisałam się w sumie pod wpływem impulsu, ale jest to w końcu tryb zaoczny i postaram się z nich wyciągnąć tyle, ile się da ;). Przywiązywanie się do jednego miejsca stanowczo nie jest w mojej naturze, nie cierpię stagnacji i przyznaję się bez bicia, że nie prędko mi do "dorosłości" i staram się przeżywać swoją młodość na 100%. Nikt i nic mnie tu przecież nie trzyma, więc skoro studiuję, to mogę robić to jednocześnie na hiszpańskim uniwersytecie, w międzyczasie pijąc wino i zajadając się tapas :). 

Wpadajcie też na mojego Snapa i Insta! (irminastyle)

TRANSLATE

niedziela, 15 maja 2016

All black everything

Możliwe, że nieco dojrzewam, gdyż zauważyłam iż mój styl ubierania się w ostatnim czasie nieco się zmienia. Zawsze uwielbiałam kolory, ale mimo wszystko nie pojawiają się one w moich stylizacjach tak często jak kiedyś. Nigdy nie przepadałam również za dekoltami, mimo iż doskonale zdaję sobie sprawę, że mam czym oddychać ale może dociera do mnie również powoli, że być może jest to dla mnie ostatni dzwonek na noszenie nieco bardziej wyciętych bluzek, bo z wiekiem grawitacja nie będzie już przecież działać na moją korzyść. Hahaha. No cóż, nie ma co ukrywać, w tym roku skończę przecież 27 lat.
W tym poście nie prezentuję żadnego nowego autorskiego dzieła, ale wykopałam za to z czeluści mojej szafy tiulową spódnicę, którą uszyłam sobie na sylwestra dobre 6 albo 5 lat temu :). Połączyłam ją z wiązaną bluzką SheIn z głębokim dekoltem, oraz z torebką z kokardą również mojego projektu i wykonania :).
Jak Wam się podoba cała stylizacja?

TRANSLATE